Literatura

Łukasz Radecki – Nienasycony II

Opublikował

dnia

patronat

Łukasz Radecki powraca do historii znanej z pierwszej części utworu, opublikowanej w marcu 2017. Obecnie, u końca tego samego roku, czytelnik otrzymuje kontynuację opowieści, dzięki czemu ma okazję nie tylko poznać dalsze losy bohaterów znanych z „Nienasyconego”, ale i skonfrontować oba utwory, aby móc prześledzić rozwój całej historii. Już teraz zaznaczam, że porównanie wypada bardziej na korzyść pierwszej części.

Jakkolwiek by nie odbierać opowieści przedstawionej w „Nienasycony II”, okazuje się że jest to utwór fabularnie samodzielny, gdyż w istocie jest to wariacja na temat pierwszej części; można też traktować go (z perspektywy estetyki) jako próbę dopełnienia tego, czego w poprzednim utworze zabrakło. O ile bowiem w „Nienasyconym” autor stawia raczej na zagęszczającą się atmosferę, mającą sugerować nadciągającą grozę, w kontynuacji przede wszystkim epatuje przemocą i biologizmem ofiar. Rozbudowane opisy wyglądu torturowanych ciał przywodzą na myśl prolog „Czarnego anioła” Grahama Mastertona (wydanie pol. 1991) i niektóre opowiadania tego pisarza. Ciało, dla Radeckiego, podobnie zresztą jak dla Mastertona, to obiekt przemocy. W takim postrzeganiu cielesności pisarz zbliża się do nurtu body horror, wkraczającego poza obszar zainteresowania twórców konwencjonalnego horroru klasy B .

Zarazem jednak, paradoksalnie, to nie obrazy przemocy cielesnej pozostają dla Radeckiego punktem dojścia. Odmienną perspektywę umożliwia wprowadzony, co prawda niezbyt fortunnie, pod koniec opowieści wątek spotkania protagonisty ze zmarłą żoną. Egzystując w Limbo (to oczywiste nadużycie kulturowe), potrafi skomunikować się z wdowcem, wskazując mu sposób na połączenie się z rodziną. W finale opowieści demon przybywa do miejsca swego uwięzienia, zaś protagonista odchodzi ze świata żywych, aby trwać w stanie pomiędzy śmiercią i potępieniem. Takie niejednoznaczne rozwiązanie akcji równie dobrze może sugerować kontynuację, co być świadectwem usiłowania przełamania konwencji; dla dobra literatury miejmy nadzieję, że Radecki jednak nie zdecyduje się na kolejną część opowieści o litewskim demonie. W obecnej postaci opowieść jest zamknięta koncepcyjnie, a jej finał wskazuje na możliwość przekroczenia granic horroru klasy B.

Utwór literacki, jako funkcjonujący w szczególny sposób zarówno w sferze idei, jak i kształcie fizyczny, może zawierać rozmaite aluzje nie tylko w treści, ale też sposobie redakcyjnego opracowania. Zwłaszcza jeśli (jak dzieje się w wypadku utworów sygnowanych przez wydawnictwo Phantom Books) szata graficzna i dobór czcionki pozostają istotną składową estetycznych nawiązań do edycji fantastyki grozy z początków lat dziewięćdziesiątych XX wieku, kiedy to na powstającym dopiero wolnym rynku księgarskim pojawiła się oficyna Phantom Press.

Obecnie standardy, do jakich przyzwyczaił się odbiorca fantastyki grozy, zmieniły się na tyle, by literówki i inne usterki druku nie były tolerowane. Toteż, jeśli pojawiają się w świeżo wydanej powieści, budzą początkowo zaskoczenie, w miarę zaś lektury irytację. Zwłaszcza, że powieść Radeckiego nie sytuuje się z punktu widzenia komunikacji literackiej w sferze książki artystycznej, w której nieskonwencjonalizowane rozwiązania typograficzne i redakcyjne decydują o oryginalności. Toteż — w obliczu takiej, jak w „Nienasyconym II” — ilości literówek, błędów interpunkcyjnych, powtarzających się w bliskim sąsiedztwie wyrazów, a nawet śladów kolejnych wersji tekstu, należy zadać sobie pytanie, do jakiego stopnia owe usterki mają charakter intencjonalny i można odczytywać je jako świadectwo nostalgii za horrorem klasy B sprzed ćwierćwiecza. Czy też może intensyfikacja błędów rozmaitej natury nosi znamiona parodii tamtej fantastki grozy, do której dziś nie sposób wrócić, traktując ją na serio. Potencjalnie możliwa jest zresztą jeszcze jedna interpretacja, jakkolwiek dla wydawnictwa mało pochlebna, w myśl której uchybienia owe to efekt niedostatecznie uważnej adiustacji. Niezależnie jednak od tego, którą z możliwości uznamy za najbardziej prawdopodobną, nagromadzenie błędów znacząco zubaża lekturową satysfakcję sprawiając, ze nie sposób jest zagłębić się w opowiadaną przez Radeckiego fabułę.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Łukasz Radecki – Nienasycony II
Wydawca: Phantom Books (2017)
Liczba stron: 155
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także