Literatura

Łukasz Radecki, Robert Cichowlas – Zombie.pl 2

dnia

patronat

„Zombie.pl 2” duetu Radecki & Cichowlas może całkowicie zawieść Wasze oczekiwania, albo też spełnić je w 100%. Wszystko zależy od tego, czego się po tej książce spodziewacie bowiem nie jest to wybitna proza, ale zwyczajna literatura pulpowa, która robi dokładnie to, do czego została wymyślona. A „Zombie.pl”, jako seria, dąży w tym samym kierunku w którym zmierza (niestety po równi pochyłej) serial „The Walking Dead”. Obie historie starają się nieco obłaskawić pulpowy temat zombie i zaserwować go szerszej grupie odbiorców. Nie jest to pulpa pełną gębą (gdzie jej tam do „Nienasyconego” Radeckiego, czy „Dwugłowego aligatora”, zapowiadanego przez Cichowlasa), jednak eksploruje mocno ten charakterystyczny temat, który popkultura już wiele razy zdążyła przeżuć i (niestety) wypluć.

Największym pechem tej książki jest to, że trochę nie trafiła we właściwy moment. O ile pierwszy tom jeszcze łapał się na końcówkę mody na zombie, to na „dwójkę” czekaliśmy długo i zainteresowanie masowego odbiorcy skierowało się na inne motywy w horrorze – głównie przez to, że kino nieco się od żywych trupów odwróciło, a na kolejny głośny film o zombie przyjdzie jeszcze chwilę poczekać (zapowiadany na wrzesień „Pacjent Zero”). A „Zombie.pl 2” to dokładnie to, co autorzy serwowali nam w części pierwszej. I z jednej strony trochę szkoda, że nie próbują bardziej odświeżyć konwencji, nie eksperymentują, nie rewolucjonizują gatunku (jak to zrobił Marcela w swoim „Byciu w śmierci. Athanatopii”). A z drugiej można uznać za plus, że dla miłośników gatunku oferują literaturę bezpieczną – przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać, dzięki czemu ma ona szanse trafić do masowego odbiorcy.

Widać jednak przy okazji, że jest to dla autorów literacka zabawa, bo chyba obydwaj nie wierzą w masowy sukces literackiego horroru w naszym kraju. Radecki otwarcie mówi, że rezygnuje z pisania grozy i w ostatnim czasie stworzył dwie powieści dla dzieci (skądinąd wysoko oceniane, więc może to, dla samego autora, słuszna droga?), a Cichowlas coraz mocniej zagłębia się w swojej ukochanej pulpowej niszy, która pozwala mu realizować najbardziej pokręcone wariacje literackie, jak wspominany już, zapowiedziany przez Phantom Books Horror „Dwugłowy aligator”.

Tak więc z jednej strony mamy serię, która próbuje/próbowała wypchnąć polski horror na szersze wody przy okazji popularności określonych ram gatunkowych, a z drugiej dostajemy zombiestyczną opowieść drogi, która zdaje się być konwencją mocno wyeksploatowaną (nawet w polskiej grozie trochę już o zombie było, choćby dwie części „Infekcji” Wardziaka, powieści Marceli, czy próby łączenia zombiestycznego horroru i SF u Błach). To nie czyni „Zombie.pl 2” książką złą. To powieść, która sprawnie kontynuuje wątki zapoczątkowane w „jedynce”, i która dobrze czuje się w przyjętej przez autorów konwencji gatunkowej, przez co sprawdza się jako literatura popularna dla szukających rozrywki.

Czy jest to powieść godna polecenia? Tak – ale z zastrzeżeniem, że kochacie zombie i że się Wam jeszcze żywe trupy nie przejadły. Książka Radeckiego i Cichowlasa to nadal dobra zabawa gatunkiem, ale z jednej strony z całą pewnością nie jest to literatura wybitna (na którą stać np. Radeckiego, jeśli wspomnimy opowiadania z takich antologii jak „Iron Tales”, czy jego autorskiego zbioru „Królestwo Gore”), a z drugiej zbyt ugrzeczniona, jak na totalną jazdę po pulpowej bandzie (w czym doskonale odnajduje się Cichowlas). Połączenie dwóch tak skrajnych stylów i temperamentów (mimo podejmowania podobnej tematyki w twórczości) dało książkę (i zapoczątkowało serię) niezłą, zabawną, momentami naprawdę dynamiczną, jednak niezbyt oryginalną i mającą szansę rozpalać serca tylko gatunkowych ortodoksów, bo innych może szybko znudzić.

Ogromnym problemem „Zombie.pl 2” jest to, że nie da się jednoznacznie przypisać jej do jakiejś konwencji. Nie jest to – o czym już wspominałem – typowa pulpa, nie jest to także czysty gore (z jakim autorzy mocno się kojarzą). Mamy tu usilną próbę trzymania się blisko centrum, blisko nie do końca zdecydowanego odbiorcy. Rozumiem chęć trafienia na szerokie wody, jednak to powoduje, że wielu będzie na książkę narzekać. A szkoda, bo publikacja dwóch znanych nazwisk polskiego horroru w tak dużym wydawnictwie, jak Zysk i S-ka mogła dać szansę i przetrzeć szlaki dla kolejnych twórców polskiej grozy. A tak – bez marketingowego sukcesu – szybko ostygnie zapał samego wydawnictwa. Co chyba już się dzieje, zważywszy na to, ile razy premiera książki była przesuwana..

Osobiście polecam „Zombie.pl 2” przez sympatię dla konwencji powieści o zombie, która towarzyszy mi od czasu, kiedy kilkanaście lat temu przeczytałem „Noc żywej śmierci” Johna Russo. Dlatego bawiłem się całkiem dobrze przy lekturze tej rodzimej książki, mimo, że czułem, iż autorzy nie wykorzystali w pełni ani potencjału pomysłu, ani własnych możliwości. „Zombie.pl 2” to solidna kontynuacja, która jednak nie przebija w niczym swojego poprzednika i plasuje się na poziomie zwykłego czytadła rozrywkowego. Ale serio? Ktoś spodziewa się czegoś więcej po powieści o zwłokach powstałych z martwych? Ja dostałem dokładnie to, czego się spodziewałem i miłośników zombiaków w klasycznej formie nowy tom „Zombie.pl” nie powinien zawieść.

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Łukasz Radecki, Robert Cichowlas – Zombie.pl 2
Wydawca: Zysk i S-ka 2018
Ilość stron: 462
Mariusz

Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także