Literatura

Maciej Kaźmierczak – Wszechmocny

dnia

„Wszechmocnym” Maciej Kaźmierczak potwierdza, że jest jednym z najciekawszych autorów grozy młodego pokolenia. Jednocześnie nie jest to powieść tak hermetyczna, jak jego opowiadania, czy wcześniejsza publikacja z Domu Horroru – „Polowanie na kaczki”. A to czyni ją bardziej przyswajalną dla nowego, szerszego odbiorcy. Wyczuwalne jest, że „Wszechmocny” jest wczesną powieścią autora. Owszem, dopracowaną, sprawnie napisaną, ocierającą się o tematykę, po którą Kaźmierczak sięga nad wyraz chętnie, jednak z pewnością jest to też powieść bardziej przystępna i bardziej tradycyjna w treści i formie, ale za to mniej oniryczna, co nie czyni jej, rzecz jasna, słabszą. Czyni ją (co już wspomniałem) bardziej przystępną dla czytelnika mniej doświadczonego z dorobkiem tego młodego twórcy. Kaźmierczak bowiem nie jest autorem łatwym w odbiorze. Wymaga od siebie i swojego tekstu, ale wymaga też od swojego odbiorcy.

Polecałbym „Wszechmogącego” tym, którzy nie czytali jeszcze niczego od autora „Zwierzyny”, pozwoli to oswoić się nieco ze stylem i specyfiką tej prozy. W wydanej przez Phantom Books powieści czuć, że jeszcze nie wykształcił się w pełni styl Kaźmierczaka, że autor wciąż jeszcze szuka swojej ścieżki. Jednak już powoli dryfuje zarówno w stronę prozy sugestywnej, onirycznej, przypominającej czasem senny majak, czasem deliryczne zwidy, i mocno ciągnącej w stronę weirdu.

To powieść, której fabuła toczy się dwutorowo, a historia nowego księdza na pewnej wiejskiej plebanii znakomicie gra wiszącą w powietrzu tajemnicą i ogólnym poczuciem atmosfery zagrożenia. Bliżej nieokreślonego, niewytłumaczalnego, niezrozumiałego, również i dla głównego bohatera, ale doskonale rozpisanego półsłówkami, wtrąceniami oraz starannie i umiejętnie zarysowanym tłem.
Drugą z osi fabularnych jest mocno odrealniona opowieść o człowieku mierzącym się ze wspomnieniem fanatyzmu rodziców, który przełożył się na całe jego życie i postrzeganie świata w późniejszym okresie. Ciężar obsesyjnej religijności u Kaźmierczaka przybiera formę groteskową, przerysowaną i mocno odrealnioną, ale tym samym straszniejszą w swej sile oddziaływania. W zestawieniu tych dwóch wątków – księdza trawionego wątpliwościami i chłopca/mężczyzny przytłoczonego cieżarem wpojonej mu brutalnie religijności, od której nie potrafi uciec, a która przybiera karykaturalną formę prześladującego go Pana – skłaniam się ku temu pierwszemu. Wątek ten zdecydowanie bardziej intryguje, jest mniej oczywisty, za to bardziej kuszący, właśnie przez swoją tajemniczość.

„Wszechmocny” to opowieść o poszukiwaniu równowagi. O unikaniu popadania w skrajności, które mogą rzutować nie tylko na naszą osobistą percepcję świata, ale wręcz kształtować go, formować. To powieść o smutku, który wynika z czynników określających nasze życie w stopniu całkowitym, dominującym, a jednocześnie zupełnie od nas niezależnym. Mocno wyczuwalne są tu nuty weirdu, którym autor odda się zapamiętale w późniejszej twórczości (zwłaszcza w znakomitych opowiadaniach), ale momentami da się dostrzec tutaj pewną warsztatową niepewność i swoiste badanie gruntu własnych literackich i filozoficznych zapatrywań i granic. Granic, które w dalszej twórczości Kaźmierczak z chęcią przekroczy.

„Wszechmocny” to dobry tytuł, jeśli ktoś nie zna twórczości pisarza – z jednej strony nakreśla potencjalnym czytelnikom, czego w innych tekstach autora mogą się spodziewać, a z drugiej nie jest tworem, w aż taki stopniu wymagającym i specyficznym, by na starcie odrzucić nie obeznanych w estetyce weird. Z mojego punktu widzenia to kolejny mocny tytuł w ofercie polskiej grozy – ale jak to często bywa – tylko dla miłośników prozy nietuzinkowej, którzy nie szukają łatwych lektur.

4.5 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Maciej Kaźmierczak – Wszechmocny
Wydawca: Wydawnictwo Phantom Books (2018)
Ilość stron: 254

Polecamy także