Literatura

Magdalena Kubasiewicz – Gdzie śpiewają diabły

Opublikował

dnia

Azyl to małe miasteczko gdzieś na peryferiach Polski, funkcjonujące niezależnie od współczesnej cywilizacji. Nikt nie ma pojęcia według jakiego klucza nazywane są ulice, które zdają się w jednym miejscu kończyć i na nowo rozpoczynać parę przecznic dalej. Nikt nie wie według jakiego klucza ponumerowane są budynki. Choć nie jest duże, łatwo w nim zabłądzić. Niebezpiecznie jest też zbliżać się do czarnego jeziora, nad którym Azyl jest położony. Na ogół o takich miejscowościach mówią, że to miejsca, gdzie diabeł mówi dobranoc, jednak nawet pod tym względem Azyl jest wyjątkowy – tutaj bowiem, podobno, diabeł śpiewa. Śpiewa spacerując po okolicy ale odejść nie może, bo właśnie tutaj znajduje się jego serce, które kiedyś ofiarował czarownicy, w zamian za jej duszę. Czarownica zaś zamknęła je w drewnianym pudełku i wrzuciła do jeziora, które przybrało czarną barwę i na pamiątkę tego wydarzenia zwane jest „Diable”. Ile jest prawdy w podaniu o Diable i jego czarownicy trudno dociec bowiem każdy mieszkaniec Azylu ma swoją wersję, którą uważa za prawdziwą.

Pewnego dnia do Azylu przybywa Piotr, człowiek, który w żaden sposób do miasteczka nie pasuje. Nie zamierza także zostać tu dłużej, po prostu od lat szuka zaginionej siostry bliźniaczki i zdjęcie, które znaleziono przy zwłokach zamordowanej mieszkanki Azylu jest pierwszym od lat śladem wskazującym na to, że Ewa może wciąż żyć. Niezrażony wrogim nastawieniem mieszkańców postanawia dowiedzieć się czy siostra tu była i co mogło się z nią stać. Mieszkańcy zgodnie twierdzą, że dziewczyny nigdy tu nie było, a jedynym co mogą mu zaoferować są kolejne wersje opowieści o Diable i czarownicy.

Chociaż motyw zaginionej siostry i jej zdjęcia znalezionego przy zwłokach zamordowanej kobiety, mogą wskazywać na kryminał, powieść Magdaleny Kubasiewicz „Gdzie śpiewają diabły” kryminałem nie jest. Owszem, wątek ten wciąga, jednak dużo bardziej interesujący jest sam Azyl. Miasteczko widzimy oczami Piotra – racjonalisty, który nie wierzy w podania i przepowiednie, i jest oburzony faktem, że miasteczko zdaje się żyć poza prawem. Sam bohater jest postacią z gatunku tych, o których zapomina się od razu po zakończeniu lektury jednak pokazanie miasteczka właśnie z jego perspektywy czyni powieść bardziej tajemniczą. Mieszkańcy Azylu wiedzą bowiem o nim i o sobie nawzajem niemal wszystko, tymczasem Piotr, a wraz z nim czytelnik, wciąż pozostaje w niepewności, czy przebywa gdzieś na skraju dwu światów: realnego i baśniowego, w którym rządzą czarownice, a diabeł uwodzi swym śpiewem; czy po prostu dał się zwieść urodzie miasteczka, ziołom dosypanym do miodu i opowieściom mieszkańców, a Azyl niczym nie różni się od innych, położonych z dala od cywilizacji, miejscowości. Właśnie ten brak pewności zarówno względem tego, co się naprawdę stało z dwiema kobietami i kim naprawdę są mieszkańcy Azylu, a także prawdziwości legendy o czarownicy i jej Diable, jest największym atutem powieści. Największym choć nie jedynym. Powieść Kubasiewicz wciąga – swym klimatem, urodą krajobrazów, mrokiem i – co też nie bez znaczenia – urodą języka, jakim posługuje się autorka.

Powiadają, że książki nie należy oceniać po okładce i że uroda okładki w żadnym razie nie powinna być przedmiotem recenzji. Co jednak zrobić, jeśli okładka znakomicie oddaje klimat powieści i jest niemal pewne, że komu się spodoba okładka, to i w powieści się zakocha? Pominąć ten szczegół? W przypadku „Gdzie diabły śpiewają” okładka jest obietnicą niesamowitej i mrocznej opowieści, powieść zaś spełnieniem tej obietnicy.

Recenzentka: Jagoda Mazur

Magdalena Kubasiewicz – Gdzie śpiewają diabły
Wydawca: Uroboros (2019)
Ilość stron: 352

Polecamy także