Literatura

Marek Stelar – Nietykalny

Opublikował

dnia

„Nietykalny” to — zgodnie z zawartą w posłowiu deklaracją autora — ostatni tom opowieści o perypetiach szczecińskiego (aktualnie już byłego) milicjanta; nieco przekornie pisarz nie deklaruje, że z pewnością jego rozstanie z Dariuszem Suderem jest ostateczne, jednak finał (w swej nieodwołalności godny sceny konfrontacji Sherlocka Holmesa z profesorem Moriartym nad wodospadem Reichenbach) zdaje się nie pozostawiać zbyt wiele nadziei na kontynuację (oczywiście należy pamiętać o losach postaci wykreowanej przez Arthura Conan-Doyle`a).

Finałowa odsłona trylogii jest zarazem powieścią osobną, jakkolwiek dość mocno powiązaną z poprzednimi, tj. „Niepamięcią” (2017) i „Niewiadomą” (2018). Pojawiają się zatem bohaterowie znani z poprzednich tomów cyklu, jednakże nie odgrywają znaczącej roli; niekiedy zresztą nie jest im dane odegranie jakiejkolwiek roli bowiem rychło a nieodwracalnie znikają z kart opowieści. Zmienia się również sam protagonista — nie tylko porzuca pracę na rzecz samotności, ale też zrywa dotychczasowe znajomości. Żywot rencisty nie jest jednakże spełnieniem jego marzeń, skoro szybko ulega namowom wyższego stopniem i powraca do policji jako konsultant. Decyzja ta wikła go w niebezpieczną grę, prowadzaną przez seryjnego mordercę ze szczecińską policją; rozgrywkę, w której nie może być zwycięzców, zaś kolejne ruchy obu stron pociągają za sobą nieodwracalne decyzje i nierzadko tragiczne konsekwencje nie tylko dla jej uczestników, ale i dla postronnych osób.

Ostatnia część przygód Dariusza Sudera to powieść poprawna. Jednakże ani zagadka kryminalna, ani bohaterowie nie potrafią sprawić, by czytelnik poczuł coś ponad zaciekawienie, wynikające ze sprawnie warsztatowo poprowadzonej fabuły. Jest bowiem w powieści Stelara — podobnie zresztą, jak w „Niepamięci” (2017) — jakaś skaza, nie pozwalająca na zanurzenie się w szczeciński świat zbrodni, ani na empatyczne utożsamienie z protagonistą. Jest to sytuacja tym bardziej dziwna, że prowadzona w pierwszej osobie narracja powinna umożliwiać bardziej dogłębne zaznajomienie czytelnika z protagonistą. Tymczasem obserwujemy kolejne perypetie Dariusza Sudera niby zza szklanej szyby, nie potrafiąc przeniknąć w pełni do jego świata.

A jednak trudno „Nietykalnego” uznać w pełni za powieść chybioną. Odczucie to — sprzeczne zresztą z dominującymi doznaniami lekturowymi — wynika zapewne z ewolucji głównego bohatera, będącego zarazem pierwszoosobowym narratorem. Przestając zajmować się sobą, Suder zyskuje sympatię czytelnika, bowiem nie jest już owładnięty zemstą (tej zresztą dokonał w „Niepamięci”). Poza tym — co wynika zapewne z popularności opowieści proceduralnych — wpisanie działań Sudera w ramy policyjnego dochodzenia zwiększa odczucie prawdopodobieństwa ukazywanych zdarzeń. Owszem, można mieć niejakie zastrzeżenia do wątku związanego ze szpitalem psychiatrycznym, wydaje się jednak, że wtręt ten — jak bodaj żaden inny — urealnia w naturalny sposób szaleństwo seryjnego mordercy. Trop ten jest jednak równie uprawniony, co pozostałe, zatem czytelnik nie powinien faworyzować żadnego z nich; również fakt, że niektóre kluczowe informacje dostępne tytułowemu Nietykalnemu mogli znać jedynie śledczy nie musi oznaczać, że mordercą jest jeden z nich.

Jeśliby zatem Suder miał jednak wrócić, fakt ten — biorąc pod uwagę przemianę, jaką przeszedł od „Niepamięci” — nie powinien napawać większą niechęcią. Zapewne zresztą będzie to już wówczas zupełnie inny bohater, niż ten, którego mieliśmy okazję poznać (w końcu dwukrotne doświadczenie śmierci nie może pozostać przecież bez wpływu na osobowość).

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Marek Stelar – Nietykalny
Wydawca: Filia (2019)
Ilość stron: 479

Polecamy także