Literatura

Marek Świerczek – Skowyt

dnia

skowyt

Marek Świerczek zaintrygował mnie swoją debiutancką „Bestią” (Otwarte 2007) i całkowicie kupił jeszcze lepszym i zaskakującym „Dybukiem” (Ammit 2012). Teraz wraca z nową powieścią – „Skowyt” (Novae Res 2015). I nie obawiajcie się wydawcy spod owianego złą sławą znaku „vanity publishing”. Świerczek otwarcie przyznaje, że tylko taka forma pozwoliła mu zachować własną koncepcję fabuły, a klasyczne wydawnictwa usilnie chciały wtłoczyć go w ramy kiepskiej (podkreślam, kiepskiej) popkultury. I całe szczęście, że nie uległ.

Schyłek PRL. Coraz bliżej są przemiany, pod którymi legnie skostniały komunistyczny system, broniący się jeszcze resztkami sił, łapiący ostatni oddech. Zmiany czuć w powietrzu, duch Solidarności wyczuwalny jest coraz mocniej na ulicach, ale Ojczyzna Ludowa jeszcze nie wie, że kończy swój żywot i trwa, zatwardziała. Kapitan Karski – oficer SB i wierny żołnierz Polski Ludowej dostaje nowe zadanie. Z pozoru błaha sprawa odnalezienia zbiegłego ze służby oficera przeradza się w mroczny i niebezpieczny pościg za bestią w ludzkiej skórze. I nic nie jest takie proste, jak się wydaje…

„Skowyt” jest z całą pewnością powieścią niszową i nie trafi do każdego. To z jednej strony mroczny kryminał, a z drugiej – surowy, choć w pewnym stopniu przerysowany obraz schyłkowego PRL-u. Takiego, jakim przyzwyczailiśmy się go widzieć. Główny bohater też jest nieco za bardzo szlachetny. W końcu to oficer SB, którego z gruntu, odruchowo moglibyśmy nienawidzić – tyle, że tu ta postać zostaje przez autora ugładzona, niejednokrotnie akcentując pogardę dla samego siebie ( „- Ty jesteś uczciwą dziwką – wyszeptał – To ja jestem kurwą.”). Karski nienawidzi tego, kim jest, tego, co symbolizuje, jednak wrodzone poczucie obowiązku nadal nakazuje mu brnąć dalej w obranym kierunku. Takie mocne podkreślanie czyni zeń w pewnym sensie samotnego, szlachetnego rycerza walczącego o bliżej niesprecyzowane dobro. I to główny zgrzyt w tej powieści. Karski zbyt mocno i zbyt otwarcie – mimo wszystko – okazuje pogardę dla systemu, któremu służy. Taka postawa ma mu zjednać sympatię odbiorcy, ale przy okazji odrealnia go i trochę spłyca.

W powieści Świerczka bestiami okazują się ludzie. I to nie tylko ci, których o to podejrzewamy. Niejednokrotnie ci, których postrzegamy jako bestie są w rzeczywistości ofiarami czynników zewnętrznych. Czasem splotu okoliczności, czasem środowiska, z jakiego się wywodzą. Nieważne. Są źli, jednak jest to zło bardziej instynktowne, niż wyrachowane. To reakcja obronna, nie zaś cel. A takie postawienie sprawy pozwala nam – czytelnikom – w pewnym stopniu ich rozgrzeszyć.

Styl Świerczka jest mocno poetycki, przesycony melancholią. To smutna opowieść utrzymana w nieprzemijających odcieniach szarości. Nieodłącznie wszyscy bohaterowie – nawet ci nieco bardziej wyraziści – są szarzy, przytłoczeni realiami otaczającego ich świata. To podkreślany na każdym kroku znak czasów, w jakich dzieje się akcja powieści. Paradoksalnie, ten brak barw, brak dynamiki działa na korzyść powieści, tworząc mroczny i nostalgiczny klimat, świetnie pasujący do fabuły. Autor starannie rozpisuje każdą scenę, dbając o szczegółowe opisy scenerii, byśmy mogli w szczegółach zobaczyć rozgrywające się na kartach książki sceny. Nie każdemu przypadnie do gustu taka forma, ja jednak ją cenię za nastrój, jaki potrafi wzbudzić przy lekturze.

Świerczek serwuje nam w „Skowycie” przemyślaną, dojrzałą prozę. Mroczną, duszną, mocno poetycka i przesyconą duchem nieubłaganego fatum, przed którym bohaterowie na próżno uciekają. Jednocześnie udowadnia – jako autor – że ma swoją własną literacką ścieżkę, którą zamierza podążać. I bardzo dobrze.

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Marek Świerczek – Skowyt
Wydawca: Novae Res (2015)
Liczba stron: 275
Mariusz

Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także