Literatura

Marek Zychla – Sitko

Opublikował

dnia

Marzena ucieka, porzucając męża i dzieci na obcej ziemi. On nie zna języka, dzieci prozy życia. Ktoś wyciąga pomocną dłoń, jednak to tylko pozory. Rodzina – razem a jednak osobno – ląduje w magicznej krainie Annwn, gdzie przyjdzie jej walczyć o życie.

Tak to już z Zychlą jest, irlandzka mitologia niczym Kilkenny uderzyła mu do głowy i wylewa się przez większość prozy autora. Na tym fantastycznym tle, które należy wziąć już za pewnik, powstają coraz bardziej złożone historie. Kolejną jest „Sitko” – wielowątkowa opowieść z motywem drogi, w której każdy znajdzie coś dla siebie.

„Sitko” nie jest jak „Opowieści z Narni”, tu cała rodzina wpada do szafy. Zychla pokazuje, że nie tylko dzieci dojrzewają podczas przygód. To nie przywilej zarezerwowany wyłącznie dla nich. W „Sitku” większe przemiany przechodzą dorośli. Szczególnie Turowski, facet bez ambicji, rzeźnik na emigracji, który mówi wyłącznie po polsku. Dziewięcioletnia Monika i trzyletni Sebastian to, jak dotąd, jego życiowe osiągnięcie. A jednak, szukając dzieci i żony, zaczyna chcieć być kimś więcej. Gdyby uchwycić sens „Sitka” przez osobę Turowskiego, byłaby to opowieść o tym, by nie dać pożreć swoich marzeń prozie życia. By pieprzyć rutynę i żyć z fantazją. Ale „Sitko” ma wiele znaczeń, a żadne nie jest ważniejsze od drugiego.

Powieść została wydana przez Phantom Books Horror nie przez przypadek. Historia utkana jest z lęków i strachów, które dręczą bohaterów przez całą powieść. Choć to bardziej groteska niż groza, bywa niebezpiecznie, czasem nawet krwawo. A jednak motyw drogi i przemiana kroczącego nią bohatera skłania mnie ku temu, by traktować powieść jak fantasy.

Ktoś powiedział kiedyś, że porównania są oznaką szczodrości wobec czytelników. Najwięcej radości i zarazem największą siłą Zychli są właśnie one. Pełne humoru i dygresji kotwiczą powieść w świecie rzeczywistym. Stąd wzięły się porównania do prozy Pratchetta. Oczytany czytelnik, znający kontekst, zaśmieje się nie raz. Jednak każdy kij ma dwa końce, a każdy medal dwie strony. Niektórzy męczą się przy prozie Zychli. Argumentują, że dzieje się za dużo, autor pisze zbyt kwieciście, że gubią się, meandrując między porównaniami, metaforami, dygresjami. Choć zarzuty są poważne, nie cieszyłabym się, gdyby powieści Zychli zmieniły się pod tym kątem. Gdyby stały się bardziej przystępne, gdyby można je było przeczytać w jedną noc jak „Harry’ego Pottera i Zakon Feniksa”. Wszak, jak książkowa bohaterka Monika, wyrośliśmy już z wierszy Brzechwy. Aspirujemy do tego, by czytać książki wymagające.

Dla kogo dedykowane jest „Sitko”? Z książką jest jak z filmowym „Shrekiem”, dobrze będą bawić się zarówno dojrzali czytelnicy, niegardzący fantastyką, jak i ci młodsi. Nie wszystkie wątki mogą okazać się w równym stopniu wciągające, czasami będzie jak w „Dwóch Wieżach” Tolkiena, wszyscy mają ten sam cel, jednak drogi bywają różne. Twierdzę jednak, że każdy znajdzie coś dla siebie, odetchnie od prozy życia, jak to przy fantastyce bywa i doceni całość.

5 out of 6 stars

Recenzentka: Marta Sobiecka

Marek Zychla – Sitko
Wydawca: Wydawnictwo Phantom Books (2019)
Ilość stron: 391

Polecamy także