Audiobook

Marta Krajewska – Idź i czekaj mrozów

Opublikował

dnia

idz i czekaj mrozow

Wilcza Dolina to osada odległa od cywilizacji. Otacza ją puszcza, którą włada leszy, w okolicznych wodach czają się topielce, sowy zaś nie zawsze są tym, czym się wydają. Najważniejszą osobą w Wilczej Dolinie jest opiekun, który podczas obrzędów składa w imieniu społeczności ofiary bogom, prosząc, by zapewnili wiosce urodzaj i wszelką pomyślność, oraz chroni mieszkańców przed demonami i wszystkimi innymi stworami, które mogą im zagrażać. Po śmierci dotychczasowego opiekuna pada propozycja, by funkcję tę przejęła jego podopieczna, zielarka Venda. Ta jednak początkowo odmawia, nie czuje się bowiem ani związana z mieszkańcami Wilczej Doliny, do której przybyła wiele lat temu, ani dość silna, by podjąć się takiej odpowiedzialności.

Powieść „Idź i czekaj mrozów” Marty Krajewskiej wpisuje się w modny ostatnio nurt fantastyki inspirowanej folklorem Słowian. Nie uświadczymy tu elfów, krasnoludów czy trolli, spotkamy natomiast topielce, strzygi, strzygoni i wiły. Jednak nie tylko starożytne demony są atutem powieści. Sama Wilcza Dolina, z jej mieszkańcami żyjącymi w ciągłym strachu przed tym, co ukryte w lasach, przed gniewem bogów i demonów, pełnych nieufności i skrywanych tajemnic, też zasługuje na uznanie. Na tym tle zaś rozkwita dziwna miłość Vendy i ostatniego z wilkarów, DaWerna, który zamierza zrobić wszystko, by sprowadzić znów swoich pobratymców do doliny, którą niegdyś władali.

Krajewska nie snuje narracji liniowo. Powieść składa się z rozmaitych, na pozór oderwanych od siebie epizodów, które jednak nie pozostają bez wpływu na kolejne wydarzenia. Każdy epizod zaś ujawnia, że nie tylko sowy, ale i niektórzy mieszkańcy nie zawsze są tym, kim się wydają. Odnoszę wrażenie, że niektóre z epizodów mogą jeszcze odegrać rolę w kolejnych częściach serii, której „Idź i czekaj mrozów” jest dopiero początkiem.

Powieść Krajewskiej ma jednak swoje mankamenty. Do tej pory autorka opublikowała kilka opowiadań w rozmaitych czasopismach i antologiach, i widać, że „Idź i czekaj mrozów” to jej powieściowy debiut. Chociaż wydarzenia rozgrywają się w odległej przeszłości, kiedy ludzie składali ofiary Perunowi, Rodowi i Swarogowi, napoje mierzy się tutaj litrami, w gospodzie zaś są pokoje, a nie izby. Chociaż wzburzonej Vendzie częściej zdarzy się wykrzyknąć „na Roda!” czy „na Eleniale!” (imię jednej z bogiń/bohaterek), to jednak i jakaś „kurwa” się trafi czy groźba wymierzona chmurnikowi, że „urwie mu skrzydła przy samych jajach”. Trochę to zgrzyta…

Tak naprawdę zgrzytałoby bardziej w trakcie czytania powieści. Jednak interpretacja Wojtka Masiaka sprawia, że łączenie współczesnego słownictwa ze stylizowanym na staropolskie mniej rzuca się w oczy (czy raczej w uszy), dialogi brzmią naturalnie i słychać w nich emocje bohaterów. Łatwiej też wczuć się w zagubienie Vendy, gdy po śmierci opiekuna zostaje sama i spada na nią odpowiedzialność za mieszkańców osady, a tym samym zrozumieć nie zawsze logiczne zachowanie… Czyli po raz kolejny wydawnictwo Genius Creations pokazało, że potrafi tak dobrać lektora do powieści, że książka, choć i bez tego dobra, w wersji audio tylko zyskuje.

5 Stars

Recenzentka: Jagoda Mazur

Marta Krajewska – Idź i czekaj mrozów
Wydawca: Genius Creations (2016)
Czyta: Wojciech Masiak
Czas nagrania: 12:52

Jagoda Mazur
Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także