Literatura

Martin Solares – Czarne minuty

dnia

czmi

Powieść Martina Solaresa to nietypowy meksykański kryminał, którego akcja rozgrywa się w świecie zbyt przerażającym, by był prawdziwy. I mam nadzieję, że nie jest…

Ofiarą brutalnego morderstwa staje się młody dziennikarz. Okazuje się, że zainteresował się kontrowersyjnym śledztwem sprzed 20 lat dotyczącym zabójstw małych dziewczynek. Sprawca, zwany przez prasę Szakalem, nigdy nie został złapany. Młody dziennikarz miał pracować nad książką dotyczącą tej właśnie sprawy. Czy zbliżył się zbyt blisko prawdy? Czy odkrył, kto był sprawcą makabrycznych morderstw?

Książka Solaresa to mroczna opowieść o korupcji i świecie, gdzie nie można liczyć na sprawiedliwość, jeśli nie można za nią zapłacić. Gdzie rozgrywki polityczne decydują o wszystkim, od najważniejszych stanowisk w państwie, po życie zwykłych obywateli. Gdzie prywatni przedsiębiorcy maja na swych usługach policję i inne państwowe służby… To straszny świat, gdzie ludzkie życie nie jest zbyt wiele warte, a śmierć może cię dosięgnąć nawet ze strony kolegów z policji…

Nie jest to jednak typowy kryminał. Niby jest tu zbrodnia i następujące po niej żmudne śledztwo, mające odkryć mordercę. Ale czy na pewno? To historia rozgrywająca się w dwóch planach czasowych, gdzie tak naprawdę nie ma znaczenia, kto jest sprawcą. Ważniejsze jest to, czy ktokolwiek chce tak naprawdę tego sprawcę odnaleźć i ukarać. Nie można tu mówić o happy endzie, o triumfie sprawiedliwości ponieważ bohaterów otacza szary, smutny świat i każdy z nich jest przytłoczony beznadzieją, a jedynym sposobem na przeżycie jest nie wychylanie się. I ten konformizm całkowicie zaciera granice moralności i odpowiedzialności.

Martin Solares snuje swą opowieść w bardzo sugestywny sposób, ukazując nam historię z różnych perspektyw, opowiadając ją ustami różnych osób. Czasem – szczerze mówiąc – można się pogubić w tych ciągłych przeskokach między postaciami i czasami akcji. Książka wymaga od czytelnika pełnego skupienia i zaangażowania. Ale dzięki temu jej odbiór jest mocniejszy, a przedstawiona patologia tym bardziej uderza. Jej bohaterowie to nie tyle życiowi nieudacznicy, ale raczej ludzie zdeptani przez system, w którym przyszło im funkcjonować. Tutaj nie mam miejsca na moralność, dobroć, sprawiedliwość. Są tylko układy i grupy interesów. Pieniądze, które załatwią wszystko. A że giną dzieci? Cóż, czasem prawda zagraża zbyt wielu ludziom, by mogła zostać ujawniona…

„Czarne minuty” to debiut powieściowy meksykańskiego pisarza, krytyka i redaktora Martina Solaresa. I najważniejszym zarzutem, jaki nasuwa się po jej lekturze jest nieco chaotyczna konstrukcja, w której łatwo się pogubić. Autor – z uwagi na to, że debiutuje tak długim, wielowątkowym utworem – zdradza brak doświadczenia i panowania nad materiałem. Jednak precyzyjny język, wręcz dokumentalna dokładność przedstawianej historii, przyciągająca uwagę i przerażająca samą swoją wymową, z łatwością nadrabia te mankamenty.

Warto przeczytać „Czarne minuty” dla mocnej, ponurej historii kryminalnej – lub choćby z ciekawości, jak się pisze kryminały na drugim końcu świata.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Martin Solares – Czarne minuty
Tytuł oryginalny: Los minutos negros
Tłumaczenie: Tomasz Pindel
Wydawca: Czarne (2015)
Liczba stron: 414

Polecamy także