Literatura

Martyna Raduchowska – Demon Luster

Opublikował

dnia

„Demon Luster” rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się „Szamanka od umarlaków”: związana śmiertelną przysięgą Ida musi przeprowadzić w zaświaty zabitego przez siebie człowieka. Jeśli tego nie dokona czeka ją niebyt. Tylko aby wypełnić zobowiązanie szamanka musi udać się na drugą stronę lustra, co jest o tyle trudne, że ciotka Tekla już wcześniej zarzekała się, że tej akurat sztuki nigdy nie nauczy siostrzenicy.

Druga część cyklu o Idzie Brzezińskiej jest znacznie bardziej mroczna od pierwszej. Nie tylko z uwagi na ilość demonów i innych istot reprezentujących ciemną stronę mocy, czy na mroczne sny i wizje nawiedzające szamankę. W „Demonie Luster” sporo miejsca Martyna Raduchowska poświęca ciemnej stronie ludzkiej natury – są tu zarówno intrygi wewnątrz WON-u, wynikające z osobistych uraz czy z chęci zrobienia kariery, jak i umiłowanie zła, które nie potrzebuje ingerencji żadnych sił nadprzyrodzonych, by w pełni rozkwitnąć i wydać owoce. Dojrzała też i sama Ida, choć nadal niezadowolona z daru który posiada, gotowa ponieść jego konsekwencje.

Więcej mroku nie oznacza bynajmniej, że bohaterowie stracili poczucie humoru. Ida do swoich zdolności wciąż podchodzi z właściwym jej czarnym humorem, Tekla uroczo czepia się wszystkich i równie uroczo wyrzeka na siostrzenicę. Idzie i Tekli nie ustępuje złośliwością „opiekun” szamanki z ramienia WON-u, Kruchy (alias Łamliwy alias Chrupki). Do tej trójki dołącza Skittles – ekscentryczna sekretarka z warszawskiej centrali WON-u, prywatnie przyjaciółka i nieoceniona pomoc Kruchego.

Fabuła powieści jest zdecydowanie lepiej dopracowana niż w poprzedniej części. Postaci znane z „Szamanki od umarlaków” zdradzają swe sekrety, inne zaś, konkretnie Pech towarzyszący Idzie od pierwszych stron „Szamanki…”, materializują się. Pomimo rozlicznych sennych wizji Idy i licznych opisów (niekiedy przywodzących na myśl klimaty Poego) lektura się nie dłuży. Zarówno bowiem mroczne wizje jak i wewnętrzne intrygi pracowników WON-u wciągają. I niejednokrotnie zaskakują.

Kończąc „Szamankę od umarlaków” Raduchowska zostawiła swoją bohaterkę z zadaniem do wypełnienia, Ida nie dokonała bowiem tego, co należało do jej obowiązków. Co więcej, doprowadziła do tego, że niezakończenie zadania stało się śmiertelnie niebezpieczne. „Demon Luster” zdaje się być powieścią zamykającą sprawę szamanki, jednak zakończenie pozostawia dość szeroko otwartą furtkę do dalszego ciągu. Czekam, bowiem chętnie bym ją przekroczyła, by ponownie zanurzyć się w świat czarodziejów, mediów i pomniejszych demonów żyjących tuż obok nas: we Wrocławiu i w Warszawie.

5 out of 6 stars

Recenzent: Jagoda Mazur

Martyna Raduchowska – Demon Luster
Wydawca: Uroboros (2018)
Liczba stron: 416

Polecamy także