Literatura

Mary Kubica – Kobieta znikąd

dnia

kobieta znikad

“Kobieta znikąd” to doskonały przykład tego, że dobry thriller psychologiczny powinien charakteryzować się powolnie rozwijającą się akcją. Podczas takiej lektury czytelnik powinien zadawać sobie wiele pytań, na które odpowiedzi uzyska dopiero w ostatnim rozdziale. Fabuła najnowszej powieści Mary Kubicy praktycznie się wlecze, a jednak umiejętność stopniowania napięcia i kreowania intrygi w taki sposób by ciekawość czytelnicza była wciąż rozbudzona i trzymała ten sam poziom sprawiły, że nie byłam w stanie jej odłożyć. Co więcej, po skończeniu lektury dotarło do mnie, że największą frajdę sprawiło mi nie samo rozwiązanie ale droga prowadząca do niego.

Pewnego ranka Quinn budzi się nad ranem z ciężkim kacem i obcym facetem u boku. Jest w swoim pokoju, w mieszkaniu wynajmowanym od Ester – dziewczyny, która błyskawicznie stała się jej najlepszą przyjaciółką. Jej współlokatorka powinna być w swojej sypialni, ale jej nie ma. Quinn czuje lekki niepokój, kiedy odkrywa, że Ester nie ma w domu, ale dopiero po kilku godzinach zaczyna się naprawdę denerwować… Okazuje się, że dziewczyna wcale nie znała Ester tak dobrze, jak myślała…

Tego samego dnia kiedy znika Ester, w pewnym małym miasteczku pojawia się kobieta. Zwraca na nią uwagę młody chłopak. Dla niego jest ona ucieleśnieniem ideału. Kim jest przybyszka i czego szuka? I przede wszystkim czy tajemnicze zniknięcie jednej i równie tajemnicze pojawienie się drugiej kobiety, są ze sobą połączone?

“Kobieta znikąd” to powieść niepozorna. Nie jest to wcale wybitne dzieło, nie jest to też najlepsza książka jaką czytałam, ba – nie jest nawet w pierwszej dziesiątce, a jednak trudno mi napisać o niej coś złego. Mary Kubica jest pisarką świadomą. Umiejętnie buduje nastrój zwracając uwagę na każdy, najdrobniejszy nawet szczegół, skupiając tym samym uwagę czytelnika na detalach, które mogą na pierwszy rzut oka wydawać się mało znaczące. Dzięki temu dość uboga w akcję historia staje się jednak bogatą i barwną opowieścią pełną tajemnic. “Kobieta znikąd’ nie jest powieścią brawurową, ani tym bardziej szalenie efektowną, a jednak czyta się ją z zaciekawieniem, a być może nawet z zapartym tchem… Innymi słowy jest to powieść kontrastów. Kubicy udało się przekuć wszelkie potencjalne wady tej książki w jej zalety.

Mocnym punktem tej opowieści jest postać Quinn – przeciętnej dziewczyny z sąsiedztwa, która jest wyjątkowo naturalną i swojską bohaterką. Bardzo łatwo jest czytelnikowi postawić się w jej sytuacji. Reszta bohaterów wypada dość blado, ale historia zaprezentowana w “Kobiecie znikąd” nie wymaga całej palety barwnych postaci. Wszystko na kartach tej powieści jest takie akuratne.

Historia opisana przez Mary Kubicę to kawał niezłej literatury. Wystarczająco dobrej by mieć ją na półce, wystarczająco dobrej by zapewnić ciekawe chwile z lekturą, wystarczająco dobrej by się z nią po prostu zapoznać.

4 Stars

Recenzent: Żaneta „Fuzja” Wiśnik

Mary Kubica – Kobieta znikąd
Tytuł oryginalny: Don’t You Cry
Tłumaczenie: Jan Kabat
Wydawca: Harper Collins Polska (2017)
Liczba stron: 336
Żaneta
Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także