Literatura

Mary Sue Ann – Zabójcza podświadomość

dnia

Wątki paranormalne mogą być ciekawym urozmaiceniem dla kryminalnej fabuły, jednak tylko wtedy, kiedy zostaną dobrze wprowadzone. Już samo stworzenie ciekawej fabuły kryminalnej nie jest łatwe, a co dopiero wplecenie w nią elementów nie z tego świata. Temu zadaniu nie podołała niestety Mary Sue Ann (polska autorka) tworząc swoją „Zabójczą podświadomość”. Pomysł na tę powieść miała całkiem niezły, ale położyła całkowicie wykonanie, szczególnie w sferze wiarygodności dialogów oraz psychologii postaci.

Mieszkańcy Los Angeles nie mogą spać spokojnie. W mieście pojawił się morderca, który zabija swoje ofiary w wyjątkowo wyrafinowany i okrutny sposób. Detektyw Jack White widział już niejedno, ale te zbrodnie wyjątkowo go przeraziły, tym bardziej że tropów jest niewiele. Być może jednak pojawienie się na jego drodze Laury Kowalsky rzuci światło na tę sprawę bowiem kobieta od kilku dni odbiera dziwne telefony i pogróżki. Czy morderca czyha również na nią? I co na ten temat wie mały chłopiec, śniący dziwne sny?

Na ostatnie pytanie pozwolę sobie odpowiedzieć od razu – niewiele. Oprócz przebłysków świadomości, względem niektórych wydarzeń, młody nie wnosi zbyt wiele do fabuły, i tak naprawdę jego wątek mógłby zostać pominięty, tylko że wtedy to już nie byłby paranormal criminal (ale myślę, że jako rasowy kryminał, ta książka wcale nie byłaby lepsza). Reasumując, cały wątek paranormalny można wyrzucić do kosza.

Wątek kryminalny jest ciekawy, ale być może przez to, że bohaterowie zostali rozpisani pobieżnie, całej historii brakuje głębi. Jeśli czytelnikom nie zależy na losie bohaterów, to po co czytać taką książkę? Mało wiarygodne są też relacje między nimi. Emocje pojawiają się z powietrza (ok, to się zdarza w normalnym życiu, ale…) i nie mają praktycznie żadnego poparcia w fabule, oprócz tego że a) niektóre relacje muszą się zawiązać by ta poszła do przodu, b) niektóre relacje pojawiają się po to by wymusić na czytelniku odpowiednie emocje. I tutaj dochodzimy do „truskawki na torcie” tej książki, czyli dialogów. Niektóre rozmowy między bohaterami są wyjątkowo infantylne, albo łopatologiczne, z innych wylewa się słodycz tak rozkoszna, że aż niestrawna. Redakcja również się nie popisała, gdyż do wydanej już powieści przedarły się takie błędy jak np. „przez mnie” (na co pewnie nie zwróciłabym aż takiej uwagi, gdyby nie to, że generalnie powieść jest napisana topornie, a zdania są bardzo „kanciaste”).

Zwróciłam też uwagę na to, że autorka dużo miejsca poświęca opisom otoczenia (które mnie osobiście nużyły), gdyby tyle samo tekstu poświęciła na rozwijanie swoich bohaterów, na pewno historia zawarta w „Zabójczej podświadomości” byłaby dużo ciekawsza.

Być może jest to powieść wydana przedwcześnie, a może jest po prostu niepotrzebnie udziwniona. Mary Sue Ann miała ciekawy pomysł, który miał potencjał, a jednak coś poszło nie tak. Czytałam gorsze powieści, tę przeczytałam całą i nie musiałam walczyć ze sobą by dobrnąć do końca, jednak lektura nie przyniosła mi żadnej radości.

Recenzentka: Żaneta „Fuzja” Krawczugo

Mary Sue Ann – Zabójcza podświadomość
Wydawca: Oficynka (2017)
Liczba stron: 390
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także