Literatura

Maszyna. Antologia horroru industrialnego

Opublikował

dnia

patronat

Dwanaście opowiadań i przepełniony wiedzą wstęp, nakreślający możliwości interpretacyjne kolejnych obrazów nowoczesnego krajobrazu cywilizacyjnego. Tyle wystarczy, aby – zgodnie z sugestią Wojciecha Guni zawartą na kartach wprowadzenia – zwrócić uwagę odbiorcy na niejednoznaczność roli maszyny i jej użytkownika, uwikłanych we wzajemne relacje. Owszem, można nie zgadzać się z autorem wstępu dokonującego jednoznacznego podziału na naturę i przeciwstawione jej to, co w czytelniczej rzeczywistości pozostaje sztuczne. Problematyczny współcześnie (z uwagi na dominującą rolę w życiu społecznym i jednostkowym nowych mediów oraz technologii cyfrowych) jest przecież już sam podział na naturę i kulturę, które traktowane są jako zjawiska opozycyjne wobec siebie; być może z tego względu autorzy zbioru nie sięgają po cybertechnologiczną rekwizytornię, ograniczając się – zgodnie zresztą z podtytułem – do klasycznej wizji maszyny, jako obiektu umożliwiającego przekształcenie dostarczanej energii w fizyczny wytwór. Nawet wówczas kiedy, niczym w „Recyklingu” Flory Woźnickiej, bądź „Sex, drugs and industrial” Agnieszki Biskup, pojawiają się akcenty cyberpunkowe, obie pisarki akcentują przede wszystkim fizyczny wymiar rzeczywistości.

Można zresztą te opowieści o świecie mechanicznym podzielić na kilka grup, których wspólną cechą pozostaje niejednoznaczny status zjawiska określanego „maszyną”. Pierwszy zbiór ukazuje „maszynę demoniczną”, która podporządkowała sobie człowieka tak, iż stał się on jej elementem; jednym z trybów napędzających całość. Do utworów tych należy „Kwern” Kornela Mikołajczaka oraz, paradoksalnie, „Cela z widokiem na zdrowie” Marka Zychli. Jednakże najciekawszą artystycznie, i przy okazji najpełniejszą realizację koncepcja „maszyny demonicznej” zyskuje w „Industrii” Piotra Ferensa; jest to zresztą bodaj najbardziej niepokojące opowiadanie w zbiorze, obnażające niemożność kontrolowania techniki przez jej użytkownika, a zarazem akcentujące dramat maszyny sprowadzonej do roli zbuntowanego niewolnika, usiłującego zająć miejsce swego właściciela. Tragizm wzajemnego niezrozumienia pogłębiony jest zresztą dwuznaczną, niepokojącą atmosferą, inspirowaną neogotycką rekwizytornią. Tym bardziej, że autor zrezygnował z wyrazistego podziału na ludzkość i zagrażającą jej technikę, wprowadzając dwuznaczną postać bezdomnego, funkcjonującego na pograniczu obu światów — człowieka i maszyny. Ten, zlekceważony przez bohaterów, staje się kimś na kształt proroka zagłady.

Jako kontrapunkt dla wyszczególnionego wyżej zbioru funkcjonują opowieści, w których człowiek wykorzystuje maszynę by uświadomić sobie dramat własnej egzystencji w chwili, kiedy zostaje pozbawiony pomocy z jej strony. „Wieżę milczenia” Wojciecha Guni jedynie powierzchownie można odczytywać jako opowieść o rozczarowaniu industrialną rzeczywistością. Czytany w kontekście wstępu do antologii utwór pióra tegoż pisarza, uświadamia stopień uzależnienia człowieka od technologii, problematyzuje również relację „jednostka-maszyna. Wartości reprezentowane przez figurę „urządzenia technicznego”, nabierają, w utworach reprezentujących tę grupę, wymiaru tragicznego jako symbole mimowolnych sprawców ludzkich tragedii. Stają się one niewinnymi pomocnikami zła, skrywającego się w ludzkim umyśle: [UWAGA SPOILER] to przecież nie maszyna odpowiada za śmierć bohaterów „Zerowej grawitacji” Przemysława Karbowskiego, bądź „Maszyny 9” Tomasza Czarnego; to ludzka namiętność przyczynia się do tragedii w „Tkaninie” Anny Musiałowicz oraz „Szkiełku w oku” Dagmary Adwentowskiej (inna sprawa, że to akurat opowiadanie rozczarowuje niewykorzystaniem potencjału dramaturgicznego) [KONIEC SPOILERA].

 I wreszcie „Dwie i pół minuty” Kazimierza Kyrcza i Michała J. Walczaka, propozycja całkowicie osobna, zbliżona do poetyki bizarro fiction, a zarazem najbardziej realistyczna z ukazanych w antologii wizji konsekwencji zawierzenia ludzkiego życia maszynie. Docenią je zapewne przede wszystkim mieszkańcy Krakowa i innych aglomeracji zagrożonych smogiem; oni też odnajdą w tym utworze  echo pozaartystycznej rzeczywistości, konfrontując własne codzienne doświadczenie z obrazem zagłady spowodowanej industrializacją świata przedstawionego.

„Maszyna…” to niewątpliwie antologia znacząca, nawet pośród coraz częściej pojawiających się zbiorów tematycznych opowieści; tym większa szkoda zatem, że żaden z autorów nie zdecydował się na osadzenie fabuły w rzeczywistości czasów osiemnastowiecznej Wielkiej Rewolucji Przemysłowej, bądź końca XIX wieku. Niemniej zbiór ten dla technofobów pozostanie potwierdzeniem obaw wynikających z podporządkowania egzystencji technice; z kolei dla technofilów, ostrzeżeniem przed łatwym zauroczeniem technologiami, zaś dla miłośników dobrej literatury będzie zbiorem opowieści, które na długo pozostaną w pamięci.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Maszyna. Antologia horroru industrialnego
Wydawca: Dom Horroru (2017)
Liczba stron: 241
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także