Literatura

Max Czornyj – Najszczęśliwsza

Opublikował

dnia

Kiedy umiera najbliższa osoba to tragedia; gdy jednak dzieje się to w chwili, gdy — jak w wypadku głównego bohatera najnowszej powieści Maxa Czornyja „Najszczęśliwsza” — „małżeństwo” przeistacza się w „rodzinę”, rozpacz męża i ojca nienarodzonego dziecka jest bezgraniczna. Nasuwające się w takiej chwili dramatyczne pytanie: „dlaczego?”, jest równie naturalne, jak przeświadczenie o nieodwołalnym końcu uporządkowanego świata, którego nie sposób odbudować, skoro zabrakło na nim najbliższych. A jeśli wszystko okazuje się fikcją? Jeśli — przy braku wskazówek ingerencji sił nadprzyrodzonych — opłakana przez męża ukochana pojawia się nagle w jego życiu — choć nie bezpośrednio, a jedynie dzięki sugestiom? I jeśli to nie koniec zaskoczeń czyhających zarówno na odbiorcę, jak i bohatera, którego stopniowo się polubiło?

Jak pisać o powieści, której lektura dostarcza nieustannych zaskoczeń? Która stawia czytelnika przed koniecznością bezustannego przewartościowywania własnego stosunku do bohaterów. Która, wreszcie, podważa wszystkie sympatie i antypatie odbiorcy po to jedynie, by ostatecznie zadrwić sobie z wysiłku w odtworzenie powieściowej prawdy i usiłowań dotarcia do niej. Wobec takich historii czytelnik pozostaje bezradny i jedyne, co może, to dać się porwać fabule. Tym samym jednak musi zrezygnować z usiłowania współzawodniczenia z twórcą w rozwiązywaniu kolejnych zagadek i samej satysfakcji, jaką w klasycznej opowieści detektywistycznej przynosi rozpoznanie reguł powieściowej gry przed jej zakończeniem.

„Najszczęśliwsza” Maxa Czornyja to powieść-pułapka, do której nie przygotowują ani wcześniejsze utwory tego pisarza — m.in. „Grzech (2017) i „Ofiara” (2018) — ani inne doświadczenia lekturowe. Jakkolwiek bowiem nie brak w rodzimej literaturze sensacyjno-kryminalnej udanych artystycznie postaci psychopatów (przypomnijmy choćby „Cykl diabelski” Adriana Bednarka, 2014-2018), żadna z powieści nie może równać się w finezji konstrukcji z utworem Czornyja. Paradoksalnie, autor nie wprowadza nowatorskich rozwiązań, które redefiniowałyby samą istotę thrillera psychologicznego. Losy dwu głównych postaci opowieści ukazane są w taki sposób, że bez trudu można dostrzec ich powiązania; nie jest zaskoczeniem również zabieg formalny, polegający na wprowadzeniu elementów wypowiedzi quasi-niefikcjonalnej, jaką jest pamiętnik protagonistki (to on zresztą, patrząc z perspektywy całości, odgrywa kluczową rolę w maskaradzie Czornyja). A jednak, mimo pozostawienia przez twórcę wyraźnych tropów interpretacyjnych, nie sposób dzięki nim skomponować obrazu całości, który można byłoby uznać za satysfakcjonujący. Nie mówiąc już o takim, który dawałby pewność, że odpowiedź na fundamentalne pytanie, jakie pada w każdym kryminale („kto zabił?”), jest poprawna.

Co więcej: autor zabezpieczył się przed niepoprawnymi czytelnikami, chcącymi poznać rozwiązanie tajemnicy — nie zagadki właśnie, bo o tajemnicę, której nie sposób zgłębić do końca w „Najszczęśliwszej” chodzi — idąc „na skróty” i zaglądając na ostatnie strony opowieści. Strategia taka, unieważniająca zresztą sens lektury kryminału, w wypadku „Najszczęśliwszej” nie sprawdza się zupełnie. Toteż nie ma innego (poza czytaniem spojlerów, co samo w sobie też jest absurdalne) sposobu, by poznać tajemnice protagonistów opowieści Czornyja, niż cierpliwa lektura. Nagrodą zaś za nią jest świadomość, że obcujemy z utworem nietuzinkowym, jeszcze na długo pozostającym w pamięci po tym, gdy odłożymy książkę na półkę. To zaś bardzo wiele, biorąc pod uwagę obserwowaną współcześnie nadprodukcję wszelakich dóbr konsumpcyjnych — w tym literackich.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Max Czornyj – Najszczęśliwsza
Wydawca: Filia (2018)
Ilość stron: 386
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także