Literatura

Ian Tregillis – Mechaniczny. Wojny alchemiczne, tom 1

dnia

mechaniczny

Czy istnieje prawdopodobieństwo, że zegarki są samoświadome? Czy mechaniczne statki są napędzane rytmem mechanicznego serca? Gdzie mieści się dusza? I czy przedmioty martwe są tak naprawdę martwe? Powieść Iana Tregillisa pod tytułem „Mechaniczny. Wojny alchemiczne, tom 1” nie przynosi odpowiedzi na te pytania, ale daje możliwość ponownego ich rozpatrzenia. Trudno nazwać tę zawierająca elementy science-fiction, steampunku i clockpunku książkę traktatem filozoficznym. Jednak zawiera wiele elementów, które z powodzeniem można by mu przypisać. Tym samym stanowi doskonałą lekturę dla miłośników A.I., a jej niewątpliwe walory rozrywkowe sprawiają, że nawet czytelnik niezaznajomiony z tematyką nie będzie czuł się skołowany.

Autor wykreował wspaniały XX-wieczny świat zapełniony przez istoty mechaniczne, których jedynym celem jest służenie ludziom. Cała Europa funkcjonuje pod jarzmem niepodzielnej władzy sprawowanej przez Królestwo Niderlandów, które powołało do życia armię klakierów. Jedynie Francji udało się zachować jako taką autonomiczność w kwestii wiary, że każda istota zasługuje na szacunek i prawo do wolności, bez względu na materię, z jakiej została stworzona. Rozejm, jaki udało się wypracować władcom Francji i Holandii jest bardzo niestabilny, a siatki spiskowców wciąż funkcjonują. W całej tej zawierusze jednemu klakierowi o imieniu Jax udało się wyzwolić spod zabójczego jarzma geas i metageas. Tym samym istota zyskała upragnioną wolność. Ale co może z nią zrobić, jeśli nie wie na czym polega życie? Okazało się, że ogromne możliwości, o jakich marzył Jax upadły pod naporem brutalnej rzeczywistości. Teraz mechaniczny musi uciekać, a konsekwencje tej decyzji będą niewyobrażalne.

Bardzo podoba mi się niejednoznaczność opowieści snutej przez Tregillisa. Udało mu się to osiągnąć dzięki równomiernemu skupieniu się na zaprezentowaniu obydwu punktów widzenia. Dzięki temu czytelnik ma możliwość realnego rozważania, czy klakierzy rzeczywiście są istotami posiadającymi duszę. Na swoich bohaterów autor wybrał trzy bardzo interesujące jednostki: wspomniany już wcześniej Jax; wicehrabina de Laval, członkini Królewskiej Rady Nowej Francji oraz pastor Luuk Visser, który od lat jest francuskim szpiegiem żyjącym we wrogim kraju. Całą trójką kierują inne motywacje, jednak ostatecznie sprowadzają się one do jednego – uwolnienia mechanicznych od ich niewolniczych więzi. Postaci (nawet te drugoplanowe) są wyraziste i diametralnie się od siebie różnią tworząc barwną paletę charakterów, które na pewno nie pozwolą czytelnikom na nudę.

Autor doskonale poradził sobie z fabułą, która naprawdę trzyma w napięciu. Jedynym mankamentem, dla mnie dość znaczącym, jest styl jakim została spisana ta historia. Tregillis ma tendencję do rozwlekłych opisów dodatkowo ubarwianych słownymi ozdobnikami i technicznymi informacjami, które zwalniają tempo akcji. Niemniej jednak książkę czyta się płynnie, a po przeczytaniu kilku rozdziałów można przywyknąć do lekko przekombinowanej i pompatycznej stylistyki, która momentami potrafi zresztą wywołać niekłamany podziw.

Myślę, że o wyjątkowości „Wojen alchemicznych” będzie można ostatecznie przekonać się po zapoznaniu z dalszymi tomami. Jednak „Mechaniczny” to naprawdę fascynująca i wciągająca opowieść, która pobudza umysł na równi z dawkowaniem mu rozrywki. Dodatkowym atutem cieszącym oko jest rewelacyjna okładka, która na pewno jest w stanie skupić na sobie uwagę potencjalnego nabywcy-czytelnika. Polecam.

4 out of 6 stars

Recenzent: Żaneta „Fuzja” Wiśnik

Ian Tregillis – Mechaniczny. Wojny alchemiczne, tom 1
Tytuł oryginalny: The Mechanical
Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski
Wydawca: SQN (2016)
Liczba stron: 480

Polecamy także