Literatura

Michael R. Fletcher – Bez odkupienia

Opublikował

dnia

bez odkupienia

patronat

Mroczny świat bez bohaterów i ideałów, w którym za każdy szlachetny odruch trzeba zapłacić najwyższą cenę; dworskie intrygi; kalkulacja jako wyznacznik relacji międzyludzkich i gwarancja szczerości intencji rozmówców; wreszcie – psychiczne obsesje, natręctwa, psychozy i urojenia jako siły kreujące fizykalność świata przedstawionego. Tak w skrócie wygląda rzeczywistość świata przedstawionego powieści Michaela R. Fletchera „Bez odkupienia”.

Utwór inicjujący cykl „Świat urojeń” to powieść, w której stereotyp zostaje wprowadzony po to, aby go przełamać. Nie pierwszy raz przecież miłośnicy literatury spod znaku „magii i miecza” stykają się z brutalną rzeczywistością stanowioną; nie pierwszy też raz protagonistami są postaci o jednoznacznie negatywnym charakterze. Zarazem jednak to, co skonwencjonalizowane zostaje ukazane w taki sposób, który unieważnia typowość obranych rozwiązań, są to zresztą sygnały gry pisarza z czytelnikami; należy do nich m.in. spis postaci i aneks osobliwości powieściowego świata, które imitują analogiczne rozwiązania stosowane w wielotomowych sagach o skomplikowanej fabule. Trudno oczywiście już teraz, po lekturze pierwszego tomu, mówić, do jakiego stopnia ów spis może być przydatny, jednak trudno – biorąc pod uwagę kameralność akcji – nie odnieść wrażenia, że jest on imitacją „prawdziwych spisów”. Toteż jakkolwiek potrafimy rozpoznać przetworzenia ikon kultury i archetypowych postaci oraz dookreślić mechanizmy owych przekształceń, nie umiemy zarazem, jako czytelnicy, spojrzeć na proponowaną nam kreację z dystansem, uniemożliwiającym emocjonalne zaangażowanie w trakcie lektury (niemała w tym zasługa tłumacza, potrafiącego stworzyć dla każdego z bohaterów specyficzny język, podkreślający jego sposób bycia).

Niewątpliwie dzieje się tak dzięki podporządkowaniu całości artystycznej kreacji kategorii „czarnego humoru”. Dzięki swojej specyfice ta odmiana komizmu umożliwia zestawienie groteski z makabrą; absurdu z grozą, „oswajając” i odzierając z kulturowego tabu rozmaite zachowania. Dzięki tej swojej właściwości „czarny humor” pozwala Fletcherowi na kreację bytów fantastycznych bez konieczności odwołań do zjawisk nadnaturalnych, ale i większości figur wyobraźni identyfikowanych z różnymi nurtami fantastyki. Toteż na kartach „Bez odkupienia” nie znajdziemy żadnych wampirów, elfów, ani krasnoludów.

W zamian autor przekracza tabuizowane obszary ludzkiego doświadczenia, związane z chorobami psychicznymi. Posiłkując się założeniami świata przedstawionego, w którym to co psychiczne wpływa na rzeczywistość fizyczną, pisarz ukazuje konsekwencje projekcji psychotycznych wizji na obiektywną rzeczywistość. Zabieg taki, sam w sobie niespotykany w literaturze fantasy (właściwy raczej dla fantastyki grozy), stanowi o tyle ciekawy koncepcyjnie zabieg artystyczny, że pisarz sięga po zaburzenia niezwykle rzadko pojawiające się i mające w literaturze przedmiotu szczególne symptomy. Fletcher nie maskuje nazw osób reprezentujących owe schorzenia w sposób zbyt finezyjny, jednakże dzięki temu czytelnicy mogą łatwiej zidentyfikować ich wygląd i zachowanie. Oczywiście, poza naukowo potwierdzonymi jednostkami chorobowymi autor przywołuje też istoty wykreowane na potrzeby opowieści, inspirowane fantastycznymi bestiariuszami; nie mogło przeto zabraknąć zmiennokształtnych, sobowtórów bądź panujących nad ogniem. Tłem dla tych postaci są zwykli ludzie, nie mający żadnych mocy psychicznych, jednakże pośród innych bohaterów to oni zdają się najmniej normalni. Trudno zresztą, aby było inaczej, skoro normalność w „Bez odkupienia” definiowana jest, podobnie jak w doświadczeniu pozatekstowym czytelnika, jako to, co występujące powszechnie.

Z zaproponowanej tu perspektywy wartościującego „odwróconego spojrzenia” wybór konwencji opowieści jest nieprzypadkowy. To bowiem, co w utworze podporządkowanym realistycznej konwencji uznalibyśmy za skandalizujące, w tekście proponującym spojrzenie na rzeczywistość przez pryzmat fantastyki podkreśla jedynie odmienność epistemologiczną świata przedstawionego. Dziwność w powieści Fletchera podkreślana jest zresztą na rozmaite sposoby; akcentują ją nie tylko założenia ontologiczne rzeczywistości stanowionej, ale i onomastyka sugerująca ostentacyjne pokrewieństwo z językiem niemieckim. Jako osobną kwestię należy rozpatrywać rolę cytatów (z większości przypisywanych postaciom wymyślonym na potrzeby opowieści, ale i mających realne odpowiedniki). Pozwalają one zrozumieć wybory protagonistów i podkreślają odrębność świata powieści Fletchera. I tylko szkoda, że literówki psują trochę satysfakcję z lektury.

5 Stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Michael R. Fletcher – Bez odkupienia
Tytuł oryginalny: Beyond Redemption
Tłumaczenie: Marcin Moń
Wydawca: Papierowy Księżyc (2017)
Liczba stron: 533
Adam Mazurkiewicz
Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także