Audiobook

Michał J. Chmielewski – Złe

Opublikował

dnia

zle audio big

Baskin Zachodnie, 13 października 2013 roku. Ten dzień dla rodziny Jasińskich rozpoczyna się zwyczajnie:

Pierwsze uderzenie zawsze brzmiało najgorzej. Nie było w nim nic z amerykańskich filmów, żadnego efektywnego dźwięku, tylko głuche łupnięcie pięści w twarz i następujący po tym krzyk matki. Potem padały kolejne ciosy, słyszał je wszystkie. Potem matka groziła i prosiła, by ojciec przestał ją bić. Odgłosy szarpaniny, zbity talerz, upadające na podłogę w kuchni sztućce. W tle tego wszystkiego płacz młodszego brata.*

Dalsza część dnia przebiega jednak inaczej niż zwykle. Justyna, najstarsza córka Andrzeja i Iwony Jasińskich, wdaje się w bójkę ze szkolnym kolegą; jej młodszy brat Kryspin po raz pierwszy w życiu idzie na wagary, a Iwona, zostawiwszy u przyjaciółki najmłodszego synka, wybiera się na spacer. Podczas spaceru spotyka dawnego kolegę ze szkoły, dziennikarza, który właśnie stracił pracę i chciałby wrócić do zawodu. Zmęczona życiem, terroryzowana przez męża, kobieta opowiada dawnemu koledze o swoim małżeństwie. Początkowo niewiele, dość jednak, by dziennikarz uznał to małżeństwo za dobry temat na pierwsze strony gazet i nakłonił nieszczęśliwą żonę i matkę do dalszych zwierzeń…

Michał Jan Chmielewski pozwala mówić każdemu ze swoich bohaterów, zarówno członkom rodziny Jasińskich, jak i ludziom, którzy przypadkowo mieli wpływ na bieg zdarzeń tego feralnego dnia: Tomaszowi – dawnemu znajomemu Iwony, Marcinowi – chłopakowi, z którym spotyka się Justyna, oraz Krzysztofowi – nauczycielowi Kryspina. Chociaż narracja jest trzecioosobowa, język zostaje dostosowany do postaci, której oczami oglądamy dane zdarzenie. Czasami jeden epizod pisany jest z perspektywy każdego uczestnika z osobna i dzięki temu możemy zobaczyć zarówno Justynę oczami Marcina, jak i Marcina w oczach Justyny; czy zobaczyć kłótnię oczami zarówno każdego z małżonków Jasińskich, jak i Kryspina. Ten typ narracji sprawia, że tak naprawdę trudno polubić któregokolwiek z dorosłych bohaterów, choć niewątpliwie łatwiej pojąć motywy kierujące ich postępowaniem.

Gdybym miała użyć tylko jednego przymiotnika na określenie powieści „Złe”, przymiotnikiem tym byłby: brudny. Brudni są bowiem wszyscy niemal bohaterowie, brudne są ich myśli, ich czyny, ich język czy pragnienia. Brudne zdaje się być całe Baskin Zachodnie – ci wszyscy ludzie, którzy widzą, ale udają, że wszystko jest w porządku, brudne są intencje Tomasza, który nieszczęście dawnej koleżanki i jej rodziny chce wykorzystać, by znów, w świetle chwały, wrócić do zawodu… Sam czytelnik też może poczuć się brudny po lekturze tej powieści. Brudny i bezsilny, bo chociaż to fikcja literacka, to jednak powieść pozostawia w czytelniku/słuchaczu poczucie niemocy – wszak takich Jasińskich wszędzie można znaleźć i tak naprawdę nie bardzo wiadomo, jak im pomóc. Więc może pewnych rzeczy lepiej nie dostrzegać?

Dotychczas ilekroć słuchałam powieści w interpretacji Wojciecha Masiaka zawsze słyszałam, że czyta z uśmiechem, nawet jeśli tekst do bardzo wesołych nie należał. Nigdy jednak uśmiech ten nie kłócił się z czytanym tekstem. Tym razem tego uśmiechu nie usłyszałam, co kolejny raz dowodzi profesjonalizmu lektora.

*fragment powieści, pisany ze słuchu, więc może zawierać drobne rozbieżności z oryginałem

Recenzentka: Jagoda Mazur

Michał J. Chmielewski – Złe
Wydawca: Genius Creations (2016)
Czyta: Wojciech Masiak
Czas nagrania: 7:02

Jagoda Mazur
Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także