Audiobook

Michał Jan Chmielewski – Indygo

Opublikował

dnia

Baskin Zachodnie, miasteczko jakich wiele: małe, oddalone od cywilizacji, mieszkańcy biedni, w większości bez pracy; siedlisko wszelkich, typowych dla takich miejscowości, patologii. Tego można się było dowiedzieć o Baskin już z wcześniejszych powieści Michała Jana Chmielewskiego: „Zrobiłbym coś złego” i „Złe”. Z „Indygo” dowiadujemy się o miasteczku czegoś jeszcze – w Baskin zawsze ginęły dzieci. Tak się mówiło od lat i przez lata uważano to stwierdzenie za legendę miejską. Przestano, gdy w Baskin rzeczywiście zaczęły ginąć dzieci. Znikały, by nigdy nie zostać odnalezione.

W najnowszej powieści Chmielewskiego przeplatają się dwa wątki. Jeden – psychopatycznego mordercy, „Kusaka”, na co dzień przykładnego, godnego zaufania obywatela Baskin Zachodniego. Drugi wątek to uczucie rodzące się pomiędzy dwójką wyobcowanych dzieci – nie potrafiącą się odnaleźć w gronie rówieśników 13-letnią Adą, której przekleństwem są rude włosy i liczne piegi na twarzy oraz 10-letnim Emilem, przez wszystkich uważanym za „dziwnego”. Nietrudno się domyślić, że w którymś momencie drogi dwojga przyjaciół i „Kusaka” się zejdą.

Pomimo brutalnego prologu i paru mocnych scen w dalszej części, „Indygo” nie jest tak pełne przemocy ani tak przygnębiające jak „Złe”. Choć nie mniej mroczne. W „Złym” Chmielewski pokazuje gorszą stronę ludzkiej natury, tę, która ujawnia się pod wpływem braku pracy, pieniędzy, perspektyw na przyszłość, a także tę, która każe milczeć tym, którzy widzą, że dzieje się przemoc. „Indygo” zaś przeraża czymś innym. Początkowo grozę może wywołać „Kusak”, bowiem uświadamia, jak łatwo paść ofiarą osoby, która budzi powszechne zaufanie i jak łatwo dziś dać się namierzyć każdemu, komu na tym zależy – nie tylko psychopacie. Z czasem jednak uwagę przyciąga inny wątek – nadprzyrodzonych zdolności Emila, tego, co czyni chłopca „dziwnym” i każe innym trzymać się od niego z daleka. Zasadnicza różnica pomiędzy „Złym” a „Indygo” polega na tym, że w tej pierwszej powieści wszystko było złe, brudne, odpychające tutaj zaś Chmielewski pokazuje rodzącą się przyjaźń dwójki outsiderów – dzieci, które muszą mierzyć się z problemami przerastającymi niejednego dorosłego. Uczucie to przedstawia zaś z niezwykłym wyczuciem i delikatnością. Równie przekonująco rysuje relacje Ady z dziadkami – z jednej strony widoczna jest różnica pokoleń, szkół wychowywania dziecka, z drugiej – autentyczna troska o wnuczkę i próba dotarcia do trudnego dziecka. Właśnie te wątki sprawiły, że o ile po wysłuchaniu „Złego” nie miałam ochoty wracać do Baskin Zachodniego, tak po „Indygo” zapragnęłam raz jeszcze zagościć w tym miasteczku. Oznacza to, że czekając na kolejną powieść Chmielewskiego będę musiała zapoznać się z debiutancką – „Zrobiłbym coś złego”.

Czytając „Indygo” Wojciech Masiak po raz kolejny udowadnia, że żaden repertuar mu nie straszny. Jednakowo dobrze wypada w radosnych powieściach fantastycznych, książkach o dietach, jak i w tych zdecydowanie mrocznych. Co więcej – kolejny raz okazuje się, że czyta na ogół dobre lub – jak to ma miejsce w tym przypadku – bardzo dobre książki.

5 out of 6 stars

Recenzentka: Jagoda Mazur

Michał Jan Chmielewski – Indygo
Wydawca: Literate (2019)
Czyta: Wojciech Masiak
Czas nagrania: 05:07

Polecamy także