Komiks

Monstressa. Tom 1: Przebudzenie

dnia

Niepozorna, choć urokliwa okładka „Monstressa” nie obiecuje tego wszystkiego, co można znaleźć na kartach tego komiksu. Historia zawarta w pierwszym tomie nie ma tutaj początku, i zdecydowanie nie ma zakończenia, ale świat w który wprowadza czytelnika, jest po prostu oszałamiający i obezwładniający. Myślę, że nie zgrzeszę pisząc, że moim zdaniem to jedna z najciekawszych komiksowych kreacji, a jej siła tkwi w prostocie, bogactwie świata przedstawionego oraz wspaniałych kadrach. Jeśli jeszcze nie znacie komiksu „Monstressa”, to koniecznie musicie zmienić ten stan rzeczy, bo naprawdę nie wiecie, jakie cudo pominęliście.

Maika Półwilk, przetrwała wojnę między ludźmi a Arkanijczykami, w której zginęło tysiące istnień. Dziewczyna próbuje rozwikłać tajemnicę, którą skrywa ona sama. Kruchy sojusz, który zawiązał się miedzy dwoma niszczącymi się gatunkami, znowu zawisł na włosku, a Maika ma w tym swój udział. Wkrótce okazuje się, że jej wrogowie wcale nie są tak niebezpieczni w porównaniu z tym co w niej tkwi…

„Monstressa” to fantastyczny japońsko-amerykański romans. Sana Takeda która odpowiada za oprawę graficzną historii stworzonej przez Marjorie Liu, doskonale oddała ducha scenariusza. Na kartach komiksu czytelnicy mogą spotkać piękne i uwodzicielskie istoty, zabawne stworki, przerażające monstra, fenomenalne koty oraz jedne z najwspanialszych kadrów, jakie widziałam w komiksach. W przypadku niektórych mniejszych kadrów można mieć mieszane uczucia bowiem czasem wypadają one jednowymiarowo, jakby były całkowicie pozbawione detali, jednak przeważająca część tego zeszytu to wspaniałe, pełne szczegółów, duże obrazy, które uwodzą i przerażają. „Monstressa” to mroczna i przygnębiająca opowieść, mająca jednak pewne elementy dobrej przygodówki. A jednak jest to nadal pełnokrwisty komiks fantastyczny. Istoty wyglądające jak hybrydy ludzi i zwierząt, piękne kobiety i mężczyźni ze skrzydłami przypominający, bardziej mrocznych Baamisjan z „Generałą Daimosa” i skomplikowane, olbrzymie, a może nawet wszechpotężne twory, których początki istnienia będziemy odkrywać zapoznając się z kolejnymi zeszytami oraz tajemnica (niczym z „Indiany Jonesa”) maski, którą wszyscy pragną posiąść, to główne elementy tej opowieści.

Pierwszy zeszyt tak naprawdę nie wyjaśnia niczego. Stanowi swoiste wprowadzenie w historię i stawia jedynie pytania, na które nie udziela odpowiedzi. Jednak możliwość obcowania z pięknem, tak obrazu, jak i historii, sprawia że czytelnik zupełnie nie dostrzega, że zostaje wrzucony na głęboką wodę, w świat, którego ma prawo zupełnie nie rozumieć. A jednak, subtelność z jaką Liu stworzyła scenariusz i prowadzi dialogi, pomaga czytelnikowi i niweluje całkowicie poczucie niezrozumienia.

„Monstressa” to jeden z tych komiksów, o których się nie zapomina. Co więcej, do tej historii chce się wracać, a oczekiwanie na kolejne zeszyty, jest naprawdę męczące. Historia Maiki to poniekąd opowieść o całym tym mrocznym i przeklętym przez bogów świecie, gdzie rodzą się największe koszmary, a z drugiej strony czytelnik może oczekiwać, że zdarzy się tutaj wszystko. Ta nieprzewidywalność jest niesamowita!

Recenzentka: Żaneta „Fuzja” Krawczugo

Monstressa. Tom 1: Przebudzenie
Tytuł oryginalny: Monstress Vol. 1: Awakening
Scenariusz: Marjorie Liu
Rysunki: Sana Takeda
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Wydawca: Non Stop Comics (2017)
Liczba stron: 192
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także