Komiks

Monstressa. Tom 2: Krew

dnia

Pierwszy tom komiksu „Monstressa” podzielił czytelników, na tych których zachwyciła fabuła, oraz tych którzy nie znaleźli w niej nic odkrywczego lub też jej po prostu nie zrozumieli, ale nikt nie potrafił odmówić mu zachwytów nad stroną wizualną. Ja należę do tej pierwszej grupy. „Monstressa” to dla mnie świetna i dość skomplikowana (choć posiłkująca się pewnymi oklepanymi schematami) opowieść zobrazowana w mistrzowskim stylu. Drugi tom pozostawił mnie w lekkim oszołomieniu i nadal uważam, że to jeden z najlepszych komiksów, jakie dane mi było przeczytać.

Maika Półwilk skrywa w sobie potwora. A teraz wraz z nim musi uciekać, ponieważ chcą ich zniszczyć. I choć na istnieniu potwora jej nie zależy (co więcej sama by się go chętnie pozbyła) to jednak własne życie jest dla niej cenne, tym bardziej, że wpadła na ślad podróży, którą kiedyś odbyła jej nieżyjąca matka. Być może ruszenie jej tropem przyniesie dziewczynie odpowiedzi, których tak bardzo pragnie? Jednak okazuje się, że cel tej wyprawy jest równie zabójczy, jak ci którzy tropią bohaterkę. Czy Maika ma jakiekolwiek szanse?

„Monstressa. Tom 2: Krew” to jedna wielka przygoda. Jest tu więcej awanturniczego pazura, ale też więcej tajemnic. Jeśli więc ktokolwiek liczy, że mu się coś wyjaśni, to się po prostu przeliczy. Właśnie stąd wynikało moje lekkie oszołomienie po skończeniu lektury. A jednak, pomimo tego poczucia, że coraz mniej rozumiem, historia mnie wciągnęła, rozbudziła apetyt na kolejną porcję sekretów i kolejne podróże, a pojawienie się na kartach tego zeszytu piratów, to zabieg wręcz rozkoszny.

Niestety drugi tom uwidacznia wady, których można było nie dostrzec w zeszycie pierwszym. Bohaterka na razie w żaden sposób nie ewoluuje, ani zbytnio się nie otwiera. W zasadzie jawi się wręcz, jako nieco rozkapryszona nastolatka z OGROMNYMI problemami. Tym bardziej więc dziwi oddanie i poświęcenie, okazywane bohaterce przez jej towarzyszy. Komplikacje wynikają również z trudności w rozróżnieniu, w jakiej rzeczywistości rozgrywają się niektóre zdarzenia. Mam jednak nadzieję, że to co autorki zawiązały/zawiązują przez pierwsze tomy, zostanie dostatecznie i jasno wyjaśnione. Szkoda byłoby bowiem zmarnować tak wspaniały komiks, świetną historię oraz fantastyczne ilustracje.

„Monstressa” czerpie to co najlepsze z japońskiej i amerykańskiej szkoły komiksowej. To co do tej pory dostali polscy czytelnicy zapowiada się, jako świetny wstęp do naprawdę doskonałej opowieści i świata, który być może wielokrotnie zaskoczy tych, którzy ośmielą się przestąpić jego bramy. Nie sposób jest przejść obojętnie wobec tak dobrego dzieła, które pomimo wad, zachwyca i wciąga.

Recenzentka: Żaneta „Fuzja” Krawczugo

Monstressa. Tom 2: Krew
Tytuł oryginalny: Monstress Vol. 2: The Blood
Scenariusz: Marjorie Liu
Rysunki: Sana Takeda
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Wydawca: Non Stop Comics (2017)
Liczba stron: 152
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także