Film

Mroczne Umysły

Opublikował

dnia

„The Darkest Minds” okazało się niestety, zaraz po „Jurassic World: Fallen Kingdom”, największą filmową wtopą tego roku. Jaka szkoda, że to nie grudzień, bo filmowcy nie mieliby wtedy już więcej szans na to, aby po raz kolejny wyprowadzić mnie z równowagi. Pokrótce opowiem o co tutaj chodzi: znaczna część dziecięcej populacji naszej planety zapada na nieznaną chorobę i umiera. Ci którzy przetrwali nabywają niezwykłych umiejętności i są zamykani w obozach koncentracyjnych (tak, napisałem to). Tutaj pojawia się pierwszy poważny zgrzyt: rodzice bezmyślnie oddają swoje pociechy rządowi, który co butniejsze z nich z miejsca bezlitośnie eksterminuje. Postawa dorosłych w świecie stworzonym przez Jennifer Juh Nelson (reżyseria), a przede wszystkim jej literacką poprzedniczkę Skylan Brooks (na bazie jej powieści powstał film), jest co najmniej dziwna. Gdyby mnie ktoś chciał odebrać dziecko, to najprawdopodobniej identyfikowano by go po zębach z wielką trudnością, ale jak widać twórczyniom takie rodzicielskie postawy są obce. Dzieciaki w obozach segregowane są kolorami, które odpowiadają za zdolności jakich nabyły w procesie… mutacji?

W pewnych niuansach tej radosnej twórczości bardzo łatwo się pogubić, gdyż jest to zwyczajny zlepek hitów dla młodzieży z ostatnich lat. Od „Zmierzchu” przez „Igrzyska Śmierci”, „Niezgodną” i „Więźnia Labiryntu”, po „X-Men” i „Stranger Things” (serialowe łby dołożyły swoje pięć groszy do produkcji filmu). Znajdziecie tu wszystko, a i szukać specjalnie nie trzeba, bo w pewnym momencie filmu bohaterowie sami stwierdzają, że czują się jak postaci z filmów o Harrym Potterze.

Uderzając najsilniej we wspomniane „Igrzyska Śmierci” otrzymujemy kalkę i potencjalną zapowiedź kolejnej wielkiej franczyzy. Niestety, nic z tego. Ten film jedynie aspiruje do tego tytułu, bo szablonowość twórców w podejściu do tematu skutecznie rzuca go na śmietnik kinematografii obok takich nieudanych prób jak chociażby „Złoty kompas”.

W „The Darkest Minds” obserwujemy poczynania Ruby (Amandla Stenberg), która jako „Pomarańczowa” wybija się ponad inne dzieci i zamiast pogodzić się ze swoim losem odmieńca, staje do walki. A jakże. U jej boku nieco namolny Liam (Harris Dickinson), który nie odpuści żadnej okazji żeby się do głównej bohaterki zbliżyć. Ruby w odróżnieniu od Katniss nie będzie musiała udawać i szarpać się z dwoma napaleńcami na raz, choć wątek romantyczny i tak pcha się siłą na pierwszy plan. Najważniejsze stają się jednak dobrze znane problemy dorastania, jako „ten inny”; pierwszej miłości; walki o swoją niezależność i wolność. Górnolotne i szlachetne idee, które kiełkują w sercach naszych bohaterów miałyby szansę na spełnienie i wielki zryw, gdyby nie fakt, że film przypomina raczej pilot serialu, którego kontynuacji nigdy się nie doczekamy.

Na plus obrazu przemawia sposób w jaki Nelson podeszła do ukazania fabuły. Nie wyjaśnia niczego za wcześnie, nie szafuje efektami specjalnymi i potrafi wykrzesać z młodych aktorów to co najlepsze. Pani reżyser nie snuje także długich, wprowadzających kolejne postaci, opowieści. Od samego początku „płyniemy” z bohaterami i stopniowo jesteśmy uświadamiani co się wydarzyło. No może poza wstępem, który jest mocny i fenomenalnie buduje nasze nastawienie na ciąg dalszy, który już takiego wrażenia niestety nie robi.

Naturalnie oddane ujęcia potrafią wprowadzić nastrój i oderwać nasze myślenie od błędów w scenariuszu i rzucających się co chwila w oczy powtórzeń. Film twórczyni dwóch części „Kung Fu Panda” jest naprawdę ładny wizualnie. Przede wszystkim jest inny niż cała reszta fatalistycznych wizji przyszłości z młodymi bohaterami na piedestale – potencjał tutaj bezsprzecznie był. The Darkest Minds mogło stać się pierwszym poważnym thrillerem młodego pokolenia. Sceny w których uzbrojeni strażnicy nacierają na bezbronne dzieci przypomniały mi szok jakiego doznałem, gdy po raz pierwszy obejrzałem „Igrzyska Śmierci” w 2012. Mocne, naprawdę mocne. Żeby ten potencjał zniszczyła kategoria wiekowa, wówczas bym rozumiał. Tutaj jednak zadziałało zwyczajne niedbalstwo. Wielka szkoda. Trzeba jednak przyznać, że dystopijne filmy młodzieżowe nabierają na wartości i kształtują się coraz lepiej. W końcu doczekamy jakiegoś rewolucyjnego obrazu, który trafi w samo sedno. „The Darkest Minds” potraktuję jako próbę przetarcia szlaków dla takiego obrazu.

 

Recenzent: Michał Pietrzak

Mroczne Umysły
Tytuł oryginalny: The Darkest Minds
Kraj: USA (2018)
Reżyseria: Jennifer Juh Nelson
Obsada: Amandla Stenberg, Harris Dickinson, Skylan Brooks, Miya Cech
Dystrybutor: Imperial – Cinepix

zobacz w cc

Michał Pietrzak

Absolwent Filmoznawstwa. Miłośnik kina klasycznego i eksperymentów kulinarnych. Reżyser i scenarzysta amator. Niepoprawny optymista, zapalony wolontariusz WRO Media Art Biennale i nałogowy gracz „World of Warcraft”.

Polecamy także