Literatura

Najlepsze horrory A.D. 2012

Opublikował

dnia

patronat

Czym jest dziś — z perspektywy nieco ponad połowy dekady — publikowana w 2012 roku antologia, gromadząca najlepsze opowieści grozy? I w jaki sposób czytać obecnie to, co wówczas autor wyboru, Bartłomiej Paszylk, uznał za najcelniejsze realizacje formuły? Przecież część z rozpoznawalnych ówcześnie nazwisk dziś niewiele mówi miłośnikowi horroru: kto pamięta Dariusza Zientalaka lub Jarosława Moździocha? Inni — jak Aleksandra Zielińska, Dawid Kain czy Kazimierz Kyrcz Jr. — przeszli dość długą drogę poszukiwań walnej formuły artystycznego wyrazu. Toteż, choć niekiedy można w ich utworach, pomieszczonych w antologii, odnaleźć pierwociny dzisiejszych fascynacji, są oni dziś innymi pisarzami. Osobno należy też rozpatrywać obecność w zbiorze twórczości Morta Castle`a i Petera Strauba, są oni pisarzami mający własne miejsce w panteonie twórców literatury grozy. Rozpoznawalny pod tym względem jest zwłaszcza Straub, niegdysiejszy konkurent Stephena Kinga, znany przede wszystkim jako autor „Upiornej opowieści” (1979; wydanie pol. 1993) i „Krainy cieni” (1980; wydanie pol. 1993) wydanych w prestiżowej rebisowej serii Salamandra. Jest wreszcie i Kaaron Warren — australijska pisarka i zdobywczyni wielu literackich nagród, której twórczości nie można uświadczyć w polskim przekładzie.

Jednakże od roku publikacji antologii wiele w rodzimej i światowej fantastyce grozy zmieniło się (wprawdzie nie zawsze na lepsze, niemniej jednak zmieniło). Zbyt wiele, aby można było spojrzeć na „Najlepsze horrory A.D. 2012” inaczej, niż na świadectwo określonego momentu historycznego rozwoju fantastyki grozy. Tym bardziej, że tytuł nieco myli (czy intencjonalnie — to kwestia osobna): de facto nie mamy bowiem do czynienia z utworami powstałymi w 2012 roku, jak można byłoby odczytać ową formułę, lecz tymi, które w 2012 warto było przeczytać, nawet jeśli — jak choćby „Robaki zębowe” Zientalaka z 2002 — znało się je wcześniej. Toteż można, zarówno wówczas, jak i dziś, traktować lekturę zebranych w tomie opowieści jako okazję do (na poły nostalgicznej) podróży w przeszłość, i to nie tylko horroru bowiem sformułowanie pojawiające się na IV stronie okładki przywołuje wspomnienie znakomitej serii „Stanisław Lem poleca”, w której ukazały się m.in. „Opowieści niesamowite” Stefana Grabińskiego (1975) oraz „Opowieści starego antykwariusza” Montague Rhodes Jamesa (1976). Można zatem domniemywać, że miała to, zgodnie zresztą z adnotacją redakcji, nie być jednorazowa inicjatywa, lecz antologia otwierająca autorską serię wydawniczą Paszylka.

Wrażenie to wzmacniają notki dołączone do poszczególnych utworów. Pełnią one w strukturze antologii rolę nie tylko wprowadzeń (czy też — biorąc pod uwagę ich usytuowanie, raczej podsumowań) do kolejnych opowieści. Nie tylko bowiem obnażają kulisy uwzględnienia konkretnych utworów w antologii; przede wszystkim stanowią świadectwo lekturowych fascynacji ich autora, znanego ówcześnie rodzimym miłośnikom fantastyki grozy przede wszystkim jako autor „Leksykonu filmowego horroru” (2006). Tym samym „Najlepsze horrory A.D. 2012” można traktować jako publikację komplementarną wobec przywołanego tu opracowania kina grozy. Są to zarazem notki bardzo osobiste również ze względu na wspomnieniowy ton, dające wgląd w drogę, jaką Paszylk przebył nie jako redaktor, a czytelnik. Teraz zaś, kiedy ma szansę podzielić się własnymi fascynacjami, pragnie uczynić to, umożliwiając zarazem zrozumienie ich źródeł. Oczywiście można się z lekturowymi wyborami redaktora nie zgadzać, jednak trudno odmówić mu smaku literackiego.

 

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Najlepsze horrory A.D. 2012
Tłumaczenie: Roman Ociepa
Wydawca: Polonsky 2012
Ilość stron: 258
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także