Komiks

Nienawidzę Baśniowa. Tom 1: I żyli długo i burzliwie

dnia

„Nienawidzę Baśniowa” tom I „I żyli długo i burzliwie” Skottie’ego Younga pretenduje do najbardziej obrazoburczego i niewychowawczego komiksu minionego roku, detronizując znakomity, aczkolwiek zupełnie nieprześmiewczy „Koniec zxxxnego świata” Forsmana – i z pełną odpowiedzialnością uznaję ten fakt za zaletę, nie wadę. To najbardziej pokręcony album, jaki miałem okazję czytać w ostatnich latach. Tak serio, to poziomem groteski wyprzedza chyba nawet komiksy o LOBO od Simona Bisleya, a o to niełatwo.

Przede wszystkim dlatego wyżej stawiam album Younga, że przez kontrastowanie absurdalnie rozbuchanego slashera z przesłodzonym, maksymalnie cukierkowym sztafażem przedstawionego świata uzyskuje efekt, jakiego trudno szukać w innym komiksie. I to właśnie zestawienie iście baśniowej, magicznej i bardzo lukrowanej krainy z bezwzględną naturą wk***ionej na maksa czterdziestolatki, uwięzionej w ciele małej dziewczynki, powoduje, że album czyta się tak dobrze. Owszem, to gra na baśniowych motywach, do bólu i brutalnie (dosłownie) eksplorowanych przez twórcę, tylko w jednym celu – by dać sobie okazje do kolejnej efektywnej rozwałki. Jednak, wbrew pozorom, nie jest to komiks, który nie ma do powiedzenia nic prócz kolejnych scen mocno absurdalnej przemocy. Sama historia, choć ironiczna, jest wewnętrznie spójna, a świat przedstawiony ma jasno określone zasady, których autor się trzyma. Szczerze mówiąc, bardzo zastanawia mnie, co Young przedstawi w kolejnym tomie, skoro motyw szansy na powrót do domu został już w pierwszym bezpowrotnie zaprzepaszczony…

Siłą komiksu Younga jest powszechna znajomość bajkowych schematów, bo one funkcjonują w społecznej świadomości od czasów dzieciństwa i nie potrzeba ogólnej znajomości popkultury, czy zagłębiania się w określone gatunki. Autor wykorzystuje to co chłoniemy od lat najmłodszych, by w przewrotny sposób ukazać to ironicznie, w swoistej „jeździe bez trzymanki”.

Na rynku z powodzeniem funkcjonuje całkiem spora liczba komiksów humorystycznych , jednak te naprawdę dobre można by policzyć na palcach jednej ręki. Bisley’owski „LOBO” ma swoje momenty, znakomity pod tym względem jest „The Goon” Powella, a teraz do tego grona dołącza Scottie Young ze swoim „Nienawidzę Baśniowa”, który okazuje się jedną z najfajniejszych niespodzianek komiksowego rynku w minionym roku.


To nie jest album, który można brać na poważnie. To nie jest album, który miałby jakiekolwiek walory edukacyjne (no, chyba, że chcecie się dowiedzieć, jak za pomocą wielgachnego topora wytępić całą masę baśniowych stworków, to wtedy jak najbardziej). Jednak ten komiks to fantastyczna feeria niczym nieskrępowanej, absurdalnej rozrywki. I za to właśnie można go pokochać. Young bawi się komiksowym medium, serwując nam zawadiacką, szaloną i komiczną już w samym założeniu, przygodę. I ja to kupuję! Więc kto wybiera się do Baśniowa? Obiecuję, że warto, dopóki nie bierzecie niczego na poważnie!

5.5 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Nienawidzę Baśniowa. Tom 1: I żyli długo i burzliwie
Tytuł oryginalny: I Hate Fairyland, Vol. 1: Madly Ever After
Scenariusz: Skottie Young
Rysunki: Skottie Young
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Non Stop Comics 2018
Liczba stron: 136

Polecamy także