Literatura

Olga Haber – Wyklęci

Opublikował

dnia

wykleci

patronat

Olga Haber, debiutując w fantastyce grozy powieścią „Oni”, ustawiła poprzeczkę na tyle wysoko, by oczekując na kolejny jej utwór zadawać sobie pytanie o to, czy aby pisarka sprosta narzuconym sobie wymaganiom. Już teraz jednak uspokójmy potencjalnych odbiorców: literacko „Wyklęci” nie tylko dorównują „Onym”, ale i momentami znacznie ich przewyższają. Gwoli uczciwości krytycznej dodajmy jednak, że – niestety – są i takie akapity, które nakazują ostrożność w formułowaniu nazbyt entuzjastycznych opinii; szczególnie chybiona dramaturgicznie pozostaje scena rozmowy z egzorcystą; w istocie jest to monolog specjalisty od czarownic – być może usprawiedliwiony fabularnie, lecz podany w mało atrakcyjny sposób. Tym niemniej. powieść Haber wciąż pozostaje godna lektury; współcześnie nazbyt rzadko bowiem pojawiają się opowieści wymagające od czytelnika czegoś więcej, niż uważnego śledzenia fabularnych perypetii bohaterów. Nie bez znaczenia pozostaje też piękny, plastyczny język narracji, który można uznać za wzorcowy przykład korzystania z zasobów współczesnej polszczyzny.

Niejakie czytelnicze rozterki budzi lektura spisu treści: mimo że rozdziały (podobnie zresztą jak w poprzedniej opowieści Haber) są objętościowo skromne, zostały one tym razem opatrzone tytułami, których natury w pierwszej chwili trudno się domyślić. Funkcjonalnie mogłyby, z uwagi na swą szczegółowość, spełniać rolę streszczenia zawartości partii, których dotyczą. Po co jednakże autor miałby decydować się na taki krok? Przecież nie dlatego, aby ich przeczytanie miało zastąpić kontakt z powieścią, a tym bardziej nie dlatego, że pragnąłby odkryć przed czasem to, co zamyślił jako zaskoczenie dla czytelników.

Być może zatem należałoby zmienić optykę i spojrzeć na najnowszą powieść Haber nie jak na kolejny utwór z kręgu fantastyki grozy, w którym „mechanizmy strachu” (określenie Marka Wydmucha) zostają potraktowane serio, lecz w sposób dekonstruujący fabułę (niegdyś analogicznym konceptem posłużyła się Katarzyna Bonda w „Dziewiątej runie”, 2011). Odczytywani z zaproponowanej tu perspektywy „Wyklęci” okazują się literacką „rozprawą” z konwencją, co wyjaśniałoby pojawianie się skonwencjonalizowanych rozwiązań u znanej przecież z pomysłowości pisarki; być może też pozwoliłoby spojrzeć (jakkolwiek z zastrzeżeniem) na uproszczenie rysów bohaterów; przeciwnie do postaci znanych z poprzedniej opowieści, są oni dość przeciętny, by nie rzec – papierowi. Jeśli jednak potraktujemy ich typowość jako funkcję rozrachunkowego charakteru utworu, musimy przyznać, iż być może mieli tacy być i ich konwencjonalność pozostaje zgodna z zamierzeniem autorki. Tym bardziej, że podczas lektury „Wyklętych” nie sposób uwolnić się od wrażenia, że pisarka celowo nawiązuje do poetyki opowieści o czarownicach, osadzając ją we współczesnych realiach, a zarazem rezygnując z akcentów humorystycznych.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Olga Haber – Wyklęci
Wydawca: Videograf (2015)
Liczba stron: 325

Polecamy także