Gra

Outlast

Opublikował

dnia

Posiadacze Playstation 4 na przesyt gier póki co narzekać nie mogą, jednak pierwsze pozytywne sygnały zaczynają powoli docierać do graczy. Jednym z nich jest znany z PC-tów „Outlast”, który w lutym pojawił się w cyfrowym sklepie Sony. To jednak nie koniec dobrych wiadomości. Posiadacze Playstation+ ściągną grę za darmo w ramach pakietu miesięcznego. Ponadto, „Outlast” to rasowy horror, a takich produkcji na rynki wciąż jest za mało.

Gracz wciela się w postać Milesa Upshura, dziennikarza badającego tajemnicę ośrodka dla obłąkanych, w którym podobno dochodzi do makabrycznych i krwawych eksperymentów na pacjentach. Zamiast spieprzać gdzie pieprz rośnie, nasz bohater chwyta cyfrową kamerę i zakrada się do budynku. Pytanie tylko, czy Miles dożyje do otrzymania nagrody Pulitzera?

Ośrodek oglądamy z perspektywy pierwszej osoby, często przez wspomnianą wyżej kamerę. Niektóre korytarze są oświetlone, inne jednak spowija nieprzenikniony mrok. Wtedy właśnie przydaje się tryb nocny, który pozwala nam widzieć w ciemnościach, jednak dość szybko pożera baterie. Te są oczywiście porozrzucane po budynku, ale trzeba się nałazić żeby je znaleźć. Warto więc korzystać z kamery oszczędnie, zwłaszcza, że eskapady w poszukiwaniu baterii bywają niebezpieczne.

Gracz od początku znajduje się w samym centrum makabry. Na każdym kroku natknąć można się na porozrywane, zmasakrowane ciała, po podłodze ciągną się wnętrzności i rozlewają gigantyczne kałuże krwi. Po korytarzach cały czas coś przemyka. Czasem są to groteskowo zdeformowani, ale w gruncie rzeczy nieszkodliwi, nafaszerowani czymś pacjenci. Gorzej kiedy na naszej drodze staną agresywni i uzbrojeni mutanci, mający ochotę nas wypatroszyć. Czasem za cel obierze nas większa jednostka, mająca już pewne znaczenie dla fabuły. Nie są to jednak bossowie, tych bowiem można ubić, a w „Outlast” gracz możliwości walki jest całkowicie pozbawiony. Może tylko brać nogi za pas.

Stosunkowo realistycznie oddana grafika, fantastyczne udźwiękowienie i wymuszanie na graczu notorycznej ucieczki przed przeciwnikami potrafią skutecznie podnieść ciśnienie. Warto dobrze zapamiętać drogę, którą się szło, by w razie potrzeby salwować się płynnym odwrotem. Monstra nie są zbyt inteligentne i można je wykiwać chowając się w szafkach albo pod łóżkiem, bywają jednak bardzo nieustępliwe i dotrzymują graczowi tempa siedząc mu na karku. Kryjówkę należy więc znaleźć błyskawicznie, zatrzaskując za sobą drzwi by spowolnić wrogów. Ci jednak będą cały czas kręcić się w pobliżu. Żeby dojść do celu trzeba będzie czasem wykiwać mutantów kilka razy w jednej lokacji.

Zwiedzając sekcje administracyjną, więzienną, kanały czy część szpitalną stopniowo odkrywamy co dzieje się w ośrodku. W grze uświadczymy minimalną liczbę cutscenek, a fabułę poznajemy wyłącznie odnajdując porozrzucane po lokacjach notatki i dzienniki, lub też filmując ciekawsze elementy znalezione po drodze (Miles dokonuje wtedy wpisu do notesu). W zrozumieniu ich pomoże dobra, kinowa polonizacja. Trudno jednak nazwać fabułę odkrywczą, no ale cóż, horror rządzi się swoimi prawami.

A przy okazji: nie przypominam sobie kiedy ostatnio jakaś gra zmusiła mnie do rzucenia mięsem przed ekranem i odłożenia na chwilę pada. Ani spowite mgłą ulice Silent Hill, ani pełne nekromorfów korytarze w „Dead Space”, ani nawet hordy zombiaków w „Resident Evil”. Wszystkie te gry były wspaniałe i potrafiły podnieść ciśnienie, ale dopiero „Outlast” kilka razy porządnie mnie wystraszył. Owszem, była to głównie zasługa umiejętnie dobranych skryptów, ale czy to wada? Niekoniecznie, wszak je też trzeba umieć porządnie wyreżyserować.

Jeśli jesteście w stanie przymknąć oko na to, że gra nie jest specjalnie długa, a przeciwników czasem łatwo można zrobić w konia (chociaż nie wszystkich), to „Outlast” wyda wam się grą idealną. Jęki ofiar eksperymentów, którzy głosami pełnymi szaleństwa opisują z otchłani mroku co zamierzają ze mną zrobić, jak mnie złapią, będą jeszcze długo śniły mi się po nocach. Jeśli z zapartym tchem wyczekiwaliście mocnego, krwawego, brutalnego ale przede wszystkich przerażającego horroru, śmiało możecie sięgnąć po najnowszą produkcję studia Red Barrels. Jak widać dobrą grę grozy da się stworzyć bez wielomilionowych nakładów pieniężnych na produkcję i promocję. Wystarczy tylko pomysł i serce do jego realizacji.

Recenzent: Piotr Pocztarek

Outlast
Tytuł oryginalny: Outlast
Platforma: PC, PS4, XONE
Developer: Red Barrels (2014)
Dystrybutor: Brak
Piotr Pocztarek

PR-owiec, dziennikarz, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry, a horrory w szczególności. Kumpel Grahama Mastertona.

Polecamy także