Film

Pamiętam cię

Opublikował

dnia

Kolejny film wchodzący w skład tegorocznej „Fest Makabry” to udana ekranizacja mrocznej powieści Yrsy Sigurdardóttir. Dodajmy: powieści znanej także w naszym kraju i przez niejednego czytelnika zaliczanej do najbardziej przerażających książek świata. Film przeraża nieco mniej, ale też ma swoje mocne momenty, a niepokojący klimat mroźnego islandzkiego odludzia będzie Wam mroził krew w żyłach przez ponad półtorej godziny.

Przeplatają się tu – podobnie jak w powieści – dwie linie fabularne: w pierwszej z nich, lekarz zmagający się z wciąż jeszcze świeżym koszmarem utraty dziecka bada sprawę tajemniczego samobójstwa; w drugiej, trójka młodych ludzi wybiera się na bezludną, pozbawioną zasięgu sieci komórkowej wysepkę z zamiarem wyremontowania stojącego tam domostwa i przekształcenia go w pensjonat. Wszyscy bohaterowie prędzej czy później boleśnie zderzą się z demonami przeszłości – czy to w formie głęboko zagrzebanych tajemnic, czy pod postacią autentycznych, czających się w cieniach zjaw.

Mam wrażenie, że sama puenta filmu, w której oba wspomniane wątki łączą się ze sobą i wszystkie fabularne tajemnice zostają wyjaśnione, nie wybrzmiewa aż tak potężnie, jak powinna, ale sposób, w jaki reżyser Óskar Thór Axelsson opowiada wszystkie wcześniejsze wydarzenia robi niesamowite wrażenie: świetnie prowadzi swoich aktorów, wydobywając z nich naturalne, nieprzerysowane, a jednak pełne emocji kreacje i scena za sceną coraz bardziej podbijając poziom suspensu. Przy tym – co moim zdaniem nie mniej ważne – nie chwyta się najbanalniejszych sposobów wyrywania widza z butów za pomocą wściekłych jazgotów ni stąd, ni zowąd atakujących głośniki, ale straszy nas dość subtelnie, ani na moment nie zapominając, że każda tego rodzaju scena musi być spójna z opowiadaną fabułą oraz ostatecznym wydźwiękiem filmu.

Nie byłoby jednak „Pamiętam cię” w tak hipnotyzującej formie jak obecnie bez niesamowitych obrazów zarejestrowanych przez operatora Jakoba Ingimundarsona (stał m.in. za kamerą seriali „Lilyhammer” i „Rozgrzeszenie”). Islandia, jaką nam tutaj pokazuje daleka jest od przepięknego, zadbanego kraju znanego z folderów reklamowych: tu rządzi wszechobecny smutek, a zlodowaciałe krajobrazy mają nie tyle wprawiać nas w zachwyt, co raczej odzwierciedlać emocjonalne odrętwienie, jakie opanowało – albo chce opanować – bohaterów filmu. Tu i ówdzie przebijają się przez ciężkie chmury delikatne promyki nadziei, ale przecież nie można liczyć, że nagle na dobre rozświetlą ten ponury świat. Na szczęście horrorowi do twarzy z mrozem, mrokiem i beznadzieją…

Gdyby w finale udało się Axelssonowi trochę mocniej zdzielić mnie w łeb, pewnie zaliczyłbym „Pamiętam cię” do swoich ulubionych horrorów roku. A tak wpisuję go na listę horrorów, które warto mieć pod ręką kiedy letnia aura zrobi się tak nieznośna, że będę potrzebował szybkiej wycieczki do Islandii.

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Pamiętam cię
Tytuł oryginalny: Ég Man Þig
Kraj: Islandia (2017)
Reżyseria: Óskar Thór Axelsson
Obsada: Jóhannes Haukur Jóhannesson, Anna Gunndís Guðmundsdóttir, Thor Kristjansson
Dystrybutor: Kino Świat

Polecamy także