Komiks

Pan Higgins wraca do domu

dnia

Co by powstało, gdyby Polański napisał scenariusz do komiksu o Drakuli? Ano zapewne coś takiego, jak „Pan Higgins wraca do domu”. Wadą tej komiksowej etiudy jest jej objętość – jest stanowczo za krótka. A i tak okazuje się być jednym z bardziej wartych uwagi tytułów komiksowych w tym roku. Banalna, przesycona ironią, ocierająca się mocno o pastisz gatunkowy (choć zastanawiam się, czy przypadkiem już nim nie jest) historyjka wampiryczna autorstwa Mike’a Mignoli, twórcy kultowego „Hellboya”.

Tym razem Mignola serwuje nam swoisty hołd dla starego kina wampirycznego, w tym dla sławetnego filmu Romana Polańskiego „Nieustraszeni pogromcy wampirów”, który po dziś dzień jest niedoścignionym pastiszem klasycznej opowieści o transylwańskim nieumarłym.

Sam autor scenariusza nie ukrywa tych fascynacji, mówi otwarcie na wstępie o nawiązaniach i wzorach, po które sięgnął. Nie bawi się też w nazbyt skomplikowaną historię, opierając ją na pozornie wyświechtanym stelażu i tworząc bohaterów w oparciu o popkulturowe klisze. A jednak całość wychodzi mi bardzo udana, a to za sprawą wprowadzenia tytułowego pana Higginsa, którego rola, niebagatelna zresztą, zmienia cały wydźwięk opowieści.

Historyjka trochę straszna, trochę śmieszna… no dobrze, bardziej śmieszna, niż straszna, stanowi doskonały przykład zarówno dzieła inspirowanego, jak i artystycznego hołdu dla innego twórcy. I tak powinna być właśnie rozpatrywana bowiem w takim kontekście broni się znakomicie. Niemałą zasługą jest tu znakomicie pasująca do stylu opowieści kreska młodego, acz zdolnego, rysownika Warwicka Johnsona-Cadwella. Ten artysta nie tylko doskonale „poczuł” intencje Mignoli, ale też oddał precyzyjnie ducha wspomnianego dzieła Polańskiego, z którym komiksowa opowiastka z powodzeniem romansuje.

Jak wspomniałem na wstępie, wadą tego albumu jest jego długość bowiem po lekturze pozostaje znaczące poczucie niedosytu. Zaledwie około pięćdziesiąt plansz, to za mało by naprawdę dało się opowiedzieć solidnie rozbudowaną historię, więc „Pan Higgins” rozbudza apetyt ale kończy się, zanim zdążymy zasiąść do uczty. A szkoda bowiem w samej opowieści Mignoli, a także w talencie rysunkowym Johnsona-Cadwella kryje się z całą pewnością potencjał na coś więcej. Pozostaje mieć nadzieję, że ten duet jeszcze razem popracuje w podobnej konwencji, a tymczasem polecam Wam serdecznie tę krótką, ale smaczną historyjkę, która umili wam jeden wieczór. Dla fanów „Nieustraszonych łowców wampirów” pozycja, rzekłbym, obowiązkowa.

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Pan Higgins wraca do domu
Tytuł oryginalny: Mr. Higgins Comes Home
Scenariusz: Mike Mignola
Rysunki: Warwick Johnson-Caldwell
Tłumaczenie: Paulina Braiter-Ziemkiewicz
Wydawca: Non Stop Comics (2018)
Liczba stron: 56
Mariusz

Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także