Komiks

Powrót Mrocznego Rycerza. Ostatnia krucjata

dnia

„Powrót Mrocznego Rycerza. Ostatnia krucjata” to prequel albumu genialnego – swoistego arcydzieła komiksu. Nasuwa się więc pierwsze znaczące pytanie: czy taki prequel rzeczywiście był potrzebny? Frank Miller w towarzystwie współscenarzysty Briana Azzarello napisał historię rozgrywającą się dokładnie przed akcją „Powrótu Mrocznego Rycerza” i mającą tłumaczyć decyzję Bruce’a Wayne’a o przejściu na emeryturę. W pierwszym albumie było to pomysł absolutnie rewolucyjny, który na zawsze zmienił sposób tworzenia komiksów. W prequelu otrzymujemy opowieść, w której ciężko spodziewać się zaskoczeń, bo tak naprawdę doskonale znany jest nam rdzeń fabuły i jej krwawy finał. Jednak nie czyni to komiksu złym. Wręcz przeciwnie. To solidna opowieść uzupełniająca znaną historię, odsłaniająca nieco więcej, niż pokazał pierwowzór i przywołujaca zbliżone spektrum problemów, jakie pierwotny „Powrót Mrocznego Rycerza” starał się poruszyć.

Opowieść jest prosta i krótka. Nie odkrywa zbyt wiele nowego, brak tu zaskakujących twistów i spektakularnych wydarzeń – poza tymi, których się, rzecz jasna, spodziewamy. Jednak jej siła przekazu polega właśnie na tej przewidywalności. Na oczekiwaniu nieuchronnego, na napięciu wywoływanym posiadaną przez nas wiedzą na temat tego, jaki będzie finał. I to, paradoskalnie, całkiem dobrze się sprawdza. Choć nie tworzy dzieła oryginalnego, niepowtarzalnego, wyjątkowego, to jednak doskonale utrzymuje się w kategorii solidnego, dynamicznego komiksowego czytadła – a takich też czytelnikom potrzeba. Podobno nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki. Miller próbuje i też nie do końca mu się to udaje, ale wspierany przez Azzarello z pewnością nie ponosi też porażki. Mam wrażenie że to swoisty tribute dla własnego dzieła, akcentujący podobne problemy, ale w pewien sposób opowiedziany nieco inaczej. Niespiesznie, nie bezpośrednio.

Ta krótka komiksowa etiuda może i wzbogaca poprzednią historię, ale z całą pewnością nie jest niezbędną dla jej wydźwięku. Dobrze podtrzymuje klimat pierwotnego albumu, choć wnosi zbyt mało nowego, by wybić się ponad bycie zgrabnym uzupełnieniem. Romita Jr. radzi sobie jako rysownik naprawdę nieźle. Jego specyficzna kreska dobrze wspiera mroczny klimat samej historii i sprawia, że album właściwie oddaje pożądany przez autorów scenariusza nastrój. To historia na jeden wieczór, ot przyjemna lekturka która pozwoli nam sobie przypomnieć jedną z „najważniejszych historii komiksowych ever”. Tylko tyle i aż tyle. Całe szczęście, że „Powrót Mrocznego Rycerza: Ostatnia krucjata” nie pretenduje do bycia czymkolwiek więcej.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Powrót Mrocznego Rycerza. Ostatnia krucjata
Tytuł oryginalny: The Dark Knight Returns: The Last Crusade
Scenariusz: Frank Miller, Brian Azzarello
Rysunki: John Romita Jr
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont (2018)
Liczba stron: 80

Polecamy także