Komiks

Rat Queens. Tom 1: Magią i maskarą

dnia

Non Stop Comics to nowe wydawnictwo na polskim rynku komiksowym. Krótki czas jego istnienia jest na szczęście zupełnie niewspółmierny z jakością prezentowanych przez nich nowości i zapowiedzi, które (co tu dużo pisać) odbiegają daleko od komiksów głównego nurtu. Wydawnictwo stawia na bardziej niszowe, mniej znane lub też znane ale nietypowe pozycje. Seria „Rat Queens” niewątpliwie doskonale wpasowuje się w ich schemat wydawniczy.

Królowe szczurów na pierwszy rzut oka prezentują stereotypowe cechy, które można przypisać kolejno niziołkom, czarodziejkom, krasnoludkom oraz złodziejkom (są to rasy/klasy znane miłośnikom chociażby gier RPG). Jednak to nie jedyna „zmyłka” zaserwowana przez twórców tego komiksu, ale o tym za chwilę…

Nasze bohaterki stanowią w Palisadzie jedną z kilku grup nazywanych „przygodnikami”. Oprócz ochraniania miasta, zajmują się wszczynaniem burd, piciem i wszczynaniem burd. Burmistrz, który ma już dość tych ekscesów, przydziela każdej z grup zadanie do wykonania, ma ono „odkupić” ich grzechy. Drużyny wyruszają by „odbębnić” swoje misje, jednak każdą z nich czeka nieprzyjemna niespodzianka…

Królowe szczurów stanowią mieszankę wybuchową, każda z nich jest inna, jednak łączy je przyjaźń i zamiłowanie do dobrej bitki. Oprócz tego kochają stosować używki i doświadczać uciech cielesnych wynikających z miłości międzygatunkowej, z obojgiem płci. Nie są być może doskonałym wzorem dla młodych dziewczynek, ale pokazują, że określenie „słaba płeć” już dawno powinno zostać wyparte przez – jakże bardziej adekwatne – „piękna płeć”. A patrząc na nasze bohaterki to w sumie nawet „płeć niebezpieczna”.

Oprócz barwnych charakterów (a co za tym idzie także życiorysów) pierwszy zeszyt przygód królowych szczurów zawiera również barwną fabułę. Zagadka zaserwowana przez Kurtisa J. Wiebe (autor scenariusza) jest wciągająca, a jej rozwiązanie wcale nie jest tak proste. Tym bardziej, że wszyscy bohaterowie mają coś do ukrycia, a pewne związki i relacje, musiały mieć burzliwe początki w przeszłości, która być może zostanie nam objawiona w kolejnych zeszytach.

Z kart komiksu bije bliska sercu swojskość i rubaszność, okraszona dość uniwersalnym dowcipem. Rysunki są złożone i niepozbawione szczegółów, stworzone szybką i pewną kreską, która jest po prostu miła dla oka. Wszystko to składa się na przyjemny i lekki komiks, z którym można przebumelować trochę czasu. Idealnym cytatem podsumowującym są słowa jednej z bohaterek: „Wiem, że mam markowy miecz. Używam go ironicznie”. Aż chciałoby się zakrzyknąć: „O takie bohaterki walczyłam!”.

Recenzentka: Żaneta „Fuzja” Krawczugo

Rat Queens. Tom 1: Magią i maskarą
Tytuł oryginalny: Rat Queens: Sass & Sorcery
Scenariusz: Kurtis J. Wiebe
Rysunki: Roc Upchurch
Tłumaczenie: Kamil Śmiałkowski
Wydawca: Non Stop Comics (2017)
Liczba stron: 176
Żaneta
Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także