Audiobook

Remigiusz Mróz – Chór zapomnianych głosów

Opublikował

dnia

chor zapomnianych glosow

Remigiusz Mróz choć nie ukończył jeszcze trzydziestu lat, a już zdążył zaistnieć na polskiej scenie literackiej. Pisze powieści historyczne, thrillery, a także na stronach portalu Lubimy Czytać udziela porad początkującym pisarzom. „Chór zaginionych głosów” to jego debiut jako pisarza science-fiction… Chociaż właściwie powieść tę można raczej określić jako thriller utrzymany w konwencji sci-fi. Zaczyna się bowiem jak klasyczna zagadka zamkniętego pokoju… tylko na badawczym statku kosmicznym „Accipiter”.

Håkon Lindberg – astrochemik budzi się nagle z kriogenicznego snu. Pierwszą rzeczą, jaką zauważa tuż po niespodziewanym przebudzeniu, jest śmierć innego członka załogi. Chwilę później orientuje się, że na pokładzie oprócz niego przeżył tylko nawigator – muzułmanin Dija Udin Alhassan. Reszta załogi, a właściwie to, co z niej zostało, rozrzucona po całym statku tworzy upiorną mozaikę. Można uczyć się anatomii – tu jelita, tam nerka – podsumowuje Alhassan. To właśnie na niego Lindberg kieruje pierwsze podejrzenia o sprawstwo masakry. Nawigator jednak przekonująco potrafi uzasadnić, iż on może żywić dokładnie takie same podejrzenia względem astrochemika. Szybko jednak okazuje się, że Skandynaw i muzułmanin najprawdopodobniej nie są jedynymi istotami żywymi na „Accipiterze”, statek bowiem wysyła sygnał SOS. Wołanie o pomoc dociera na Ziemię… Dalej akcja rozkręca się w tempie zawrotnym, a astrochemikowi nie raz przyjdzie z tęsknotą wspominać pierwsze chwile po przebudzeniu na Accipiterze.

Literatura fantastyczna daje autorowi więcej możliwości rozwiązania zagadki, niż klasyczny kryminał. Potencjalnych odpowiedzi może być bowiem nieskończenie wiele, a każda równie prawdopodobna. Pisarza nie krępują ograniczenia, jakie narzucają znane nam warunki fizyczne. Może zaginać czas, przestrzeń i inne wymiary wedle własnego uznania. Ważne, żeby to robił z sensem. Remigiusz Mróz pokazuje, że jego wyobraźnia, nawet jeśli ma jakieś granice, to woli się do nich nie przyznawać. Chociaż co chwilę pojawiają się nowe, niespodziewane okoliczności, a to, co wydawało się oczywiste, okazuje się fałszywym tropem, wszystko jest spójne i stopniowo układa się w całość.

Jednak nie tylko pełna niespodzianek fabuła robi wrażenie w pierwszej fantastycznej powieści Mroza. Nie sposób nie polubić duetu Lindberg – Alhassan; Skandynaw, cywilny pracownik statku, agnostyk oraz wyższy oficer, pobożny, choć nieortodoksyjny muzułmanin, który kilka razy dziennie usiłuje zwrócić się w kierunku Mekki (co w przestrzeni kosmicznej jest nie lada wyzwaniem), by dopełnić obowiązku modlitwy, tworzą mieszankę wybuchową. Skazani na siebie, dopóki na „Accipitera” nie przybędzie pomoc, początkowo nieufni, później – poniekąd z braku innego wyjścia – niemal nierozłączni. Ich dialogi to także jedna z mocniejszych stron powieści… Można by powiedzieć, że co wrażliwsze uszy mogą źle znosić mocno nieparlamentarne słownictwo załogantów, jednak trudno sobie wyobrazić, by w warunkach, w jakich się znaleźli, martwili się o kulturę wypowiedzi.

Czasami do tego, żeby powieść podbiła serca czytelników, wystarcza ciekawa fabuła. Dobrze jest, kiedy bohaterowie budzą sympatię. Jednak „Chór zapomnianych głosów” to nie tylko dwóch zupełnie nie pasujących do siebie facetów znajdujących się w – delikatnie mówiąc – trudnej sytuacji. To także próba odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie, a jeśli nie – co to może oznaczać dla ludzi i na czym polega człowieczeństwo. Oczywiście, rozważania te są na tyle nienachalne, że jeśli ktoś szuka w powieści tylko dobrej rozrywki, może udać, iż ich nie dostrzega i po prostu cieszyć się akcją, od której nie sposób się oderwać.

„Chór zapomnianych głosów” to debiut nie tylko Remigiusza Mroza w literaturze sci-fi. To także debiut Wojciecha Masiaka jako lektora książki tego gatunku, a także jako w pełni profesjonalnego lektora. Wydawnictwo Genius Creations zamiast zatrudniać uznanego aktora czy szukać nowego, dobrego ale jeszcze nieznanego, wybrało trzecią opcję – zaproponowało współpracę lektorowi, który czytając m.in. powieści ze Świata Dysku Terry’ego Pratchetta jako amator zdołał już osiągnąć poziom profesjonalisty i co więcej – grono wiernych fanów. Przyznać trzeba, że był to dobry wybór, bowiem „Chór zapomnianych głosów” w interpretacji Masiaka to podwójna przyjemność: wysłuchania dobrej powieści w dobrej interpretacji.

6 Stars

Recenzentka: Jagoda Mazur

Remigiusz Mróz – Chór zapomnianych głosów
Wydawca: Genius Creations (2016)
Czyta: Wojciech Masiak
Czas nagrania: 14:40

Jagoda Mazur
Uzależniona od książek. Kiedy tylko może, czyta. Kiedy nie może czytać – słucha audiobooków. Kiedy nie czyta ani nie słucha, pisze. O książkach i audiobookach.

Polecamy także