Literatura

Robert Bryndza – Dziewczyna w lodzie

Opublikował

dnia

Powieści takie, jak „Dziewczyna w lodzie” Roberta Bryndzy (2016, wyd. polskie 2016), wzbudzają mieszane uczucia. Z pewnością historia policyjnego dochodzenia jest godna uwagi ze względu na sposób, w jaki zostało ono ukazane; zainteresowanie budzi też kreacja większości bohaterów. Zarazem pasja rozrachunkowa, której nie sposób nie zauważyć, sprawia, że wiele w tej historii publicystycznego rozliczenia. Nie można oczywiście utożsamiać autora z którąkolwiek postacią, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że dla fabuły, tej w pełni fikcyjnej opowieści, fundamentalnym punktem odniesienia są zjawiska znane pisarzowi z pozaartystycznego doświadczenia. Tym bardziej, że jest on, mimo swojsko brzmiącego nazwiska, Brytyjczykiem mieszkającym obecnie na Słowacji.

Wtręt biograficzny ma uzasadnienie o tyle, że pochodzenie Bryndzy umożliwia mu rozpoznanie niuansów zjawisk charakterystycznych dla wyspiarskiego życia codziennego, których polski czytelnik najczęściej nie jest świadomy. Do pewnego stopnia, pomocą przy lekturze „Dziewczyny w wodzie” mogłoby być popularnonaukowe opracowanie Kate Fox „Przejrzeć Anglików. Ukryte zasady angielskiego zachowania” (2004; wyd. polskie 2014). Należy jednak mieć na uwadze, że Fox pisze o mieszkańcach Wysp Brytyjskich an block, nie tylko o specyfice obywateli Wielkiego Londynu (tj. regionu administracyjnego, obejmującego stolicę i przyległe hrabstwa); ponadto jej rozważania ukazały się blisko półtorej dekady temu, co sprawia, że niektóre informacje są zdezaktualizowane. Niemniej, mimo wskazanych tu zastrzeżeń, uwagi Fox można uznać za pomocne w dekodowaniu motywacji przyświecających decyzjom bohaterów „Dziewczyny w lodzie”. Mamy bowiem w powieści Bryndzy przekrój brytyjskiego społeczeństwa (którego kwintesencja dla pisarza zdają się Londyńczycy) — od nizin społecznych i przestępczego marginesu po elity establishmentu, oglądającego codzienność zza okien rodowych posiadłości.

Owe dwa, zdawałoby się istniejące niezależnie, światy przenikają się w najmniej oczekiwany sposób, sprawiając, iż klarowność hierarchii wartości i etyka zastąpiona jest doraźnym interesem, korzystnym dla obu stron. Nie jest to oczywiście w literaturze zjawisko nowe bowiem już wcześniej powstawały opowieści o związkach policji i socjety z półświatkiem (takim, dwuznacznym moralnie, „powinowactwom z wyboru” poświęcony jest nurt amerykańskiego „czarnego kryminału”) oraz historie arystokratycznych małżeństw z rozsądku (czyli dla pieniędzy). Jednakże poruszająca w utworze Bryndzy jest świadomość stałości mechanizmów zachowań społecznych. Wydawać by się mogło, że obecnie – w dobie zachwiania wszelkich autorytetów i hierarchii, nie ma już miejsca na życiowe wybory podyktowane anachronicznymi resentymentami.

Pomiędzy owymi biegunami środowiskowymi funkcjonują policjanci, wraz z główną bohaterką — kobietą po przejściach (jak to zwykle w najnowszej literaturze kryminalnej bywa) — usiłują dociec prawdy o zabójstwie młodej, wywodzącej się z elity, dziewczyny (i, jak się okazuje, kilku innych, o których zapomniano ze względu na ich mało szlachetne urodzenie). Protagonistka, czego zresztą nie aprobują jej zwierzchnicy, nie rozróżnia zbrodni na reprezentantce establishmentu od tej, której ofiarą padają zagubione emigrantki. Takie postępowanie zjednuje jej zresztą natychmiast sympatię czytelnika, dostrzegającego snobizm i nadużycia władzy stojącej na szczycie drabiny społecznej. Toteż można uznać takie rozwiązanie za upraszczające artystycznie (tym bardziej, że łatwo się domyślić, kim jest sprawca przestępstw), jednak nie sposób odmówić Bryndzy umiejętności grania na czytelniczych emocjach. Z tego względu, jedynie w niewielkim stopniu, konwencjonalizm rozwiązań, jak odnajdujemy w „Dziewczynie w lodzie” pomniejsza czytelniczą satysfakcję płynącą nie tylko z faktu, że zło zostało ukarane bez względu na koneksje, ale i możliwości lektury może i nie wybitnej, ale na pewno dobrej.

 

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Robert Bryndza – Dziewczyna w lodzie
Tytuł oryginalny: The Girl in the Ice
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawca: Filia (2016)
Ilość stron: 425
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także