Literatura

Robert McCammon – Łabędzi śpiew

Opublikował

dnia

podziemne miasto

patronat

Oficyna „Papierowy Księżyc”, jakkolwiek powstała relatywnie niedawno, bo w 2008 roku, już zdołała ugruntować swą pozycję na rynku wydawniczym, głównie za sprawą perfekcyjnie dobranej oferty, adresowanej do zwolenników niebanalnej literatury. Co więcej, osoby odpowiedzialne za politykę i kreację wizerunku firmy nie wahają się przed podejmowaniem ryzykownych decyzji, które okazują się zresztą trafne. Taką zaś było wznowienie opublikowanej zaledwie trzy lata wcześniej powieści Roberta McCammona „Łabędzi śpiew”.

Można oczywiście upatrywać w tej decyzji chęci przypomnienia twórczości pisarza przy okazji wprowadzenia w obieg jego nowej powieści, „Magicznych lat”. Tym niemniej, faktem jest, że obecnie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę nadprodukcję nowości, taki gest zasługuje na uznanie, bo też i sam utwór to niebanalna wariacja na modny temat życia po wojnie atomowej. W recenzjach prasowych i notkach reklamowych jest najczęściej porównywany do „Bastionu” (1978; wydanie pol. 2000) Stephena Kinga. Trudno jednakże uznać te paralelę za w pełni trafną; mamy bowiem w tym wypadku do czynienia raczej z koincydencją, niż „powinowactwem z wyboru”. Owszem, tematyka obu utworów jest nieco podobna, pojawiają się tez wątki nadprzyrodzone, jednakże rozkład akcentów fabularnych i sposób, w jaki obaj twórcy odwołują się do wartości, wskazuje raczej na artystyczną polemikę McCammona z Kingiem, niż naśladownictwo.

Pewien niepokój budzi idiomatyczny charakter tytułu, początkowo wprowadzający w błąd czytelników; owszem, polski tytuł został wiernie przetłumaczony, jednakże w oryginale wyrażenie „łabędzi śpiew” nie ma charakteru takiego, jak w polszczyźnie. Tymczasem powieść McCammona to świadectwo nie tyle upadku, co wielkości człowieka, potrafiącego odrzucić dawne przywary, by stworzyć na nowo społeczeństwo oparte na zasadach pierwszych sadników. Bo też świat po katastrofie wojny atomowej domaga się – w myśl supozycji autora – rezygnacji z dotychczasowego hedonizmu na rzecz etyki solidarności. Zobrazowaniu tego procesu służy pisarzowi ukazanie dwu społeczności: dążącej do podboju Armii Doskonałych i mieszkańców niewielkich osad, usiłujących przetrwać w nieprzyjaznym świecie. Poznajemy ich dzięki wykorzystaniu przez twórcę motywu podróży, u kresu której upersonifikowane dobro i zło zostaje z sobą skonfrontowane.

Takie rozwiązanie, inspirowane poetyką mitu, pozwala spojrzeć na „Łabędzi śpiew” jako na opowieść dalece wykraczającą poza konwencjonalne opowieści postapokaliptyczne. To raczej współczesna przypowieść o nadziei, będącej siłą motywującą do działania – nawet w sytuacji, gdy wszystko zdaje się sprzysięgać przeciwko pozytywnym bohaterom. Być może dlatego powieść McCammona niesie z sobą szczególny optymizm przesłania, pozwala bowiem na odnowienie wiary w elementarne, ponadczasowe wartości. A że pisarz czyni to w atrakcyjny dla czytelnika sposób – można jedynie przyklasnąć takiemu rozwiązaniu.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Robert McCammon – Łabędzi śpiew (t. I i II)
Tytuł oryginalny: Swan Song
Tłumaczenie: Maria Grabska-Ryńska
Wydawca: Papierowy Księżyc (2016)
Liczba stron: 517/545

Polecamy także