Komiks

Royal City. Tom 1 – Krewni

dnia

Zwyczajnie zazdroszczę Jeffowi Lemire’owi tej historii. Przyznaję to tak po prostu, uczciwie, jako skromny twórca, któremu zdarza się pisać opowiadania. Jego „Royal City” (wnosząc po pierwszym tomie, zatytułowanym „Krewni”) kupuje mnie bezkrytycznie. I niewątpliwie album ten potwierdza kunszt autora, jako jednego z najciekawszych artystów komiksowych naszych czasów. Lemire dał się poznać jako twórca wszechstronny, nietuzinkowy, który nie skupia się na jednym gatunku, ale poszukuje, eksperymentuje, bada granice twórczej ekspresji.

W pierwszym albumie „Royal City” wraca niejako do korzeni – do komiksu obyczajowego, skupionego na emocjach. Jednak niepozbawionego delikatnej osnowy wątku nadprzyrodzonego, który jest kluczowym elementem dla fabuły, choć nie wyrywa się na pierwszy plan, a stanowi raczej tło, subtelne uzupełnienie opowieści o skomplikowanych relacjach międzyludzkich. A wiadomo, że najbardziej komplikują się relacje nie pomiędzy obcymi, a w rodzinie.

Patrick Pike przechodzący przedłużający się kryzys literacki, powraca w rodzinne strony. Jednak dom nie wita go ciepłem i sympatią, czego przecież można by się spodziewać lub choć optymistycznie oczekiwać. Cała rodzina – od apodyktycznej matki i wiecznie przygnębionego ojca, po sfrustrowane rodzeństwo, uwikłane we wzajemne konflikty – zdaje się być niechętna jego ponownej obecności. Z jednej strony wszyscy mają mu za złe że wyjechał, a jednocześnie jego pojawienie się zdaje się jeszcze mocniej obnażać ich problemy, dłużej nie pozwala im grać przed sobą nawzajem, ale i przed samymi sobą. Zmusza ich do konfrontacji z własnymi demonami. Sam Patrick również nie pozostaje niewzruszony. Widmo młodszego brata, który dawno temu zginął w tragicznym wypadku, nie pozwala żadnemu z członków rodziny Pike zapomnieć o własnych niedoskonałościach. Jednak sam duch nie jest nacechowany negatywnie. Nie kieruje nim zemsta, czy choćby zwyczajna złośliwość. To swoisty motywator do katharsis, który obnaża ich słabości, ukazuje co ich spala i niszczy wewnętrznie, by w jakimś stopniu pozwolić im się wyrwać z marazmu – bezskutecznie, przynajmniej w obrębie pierwszego tomu. Ale jednak pozwala próbować.

Tłem całej opowieści jest amerykańska małomiasteczkowość z jej specyfiką, z codziennymi problemami, która trochę opiera się na kliszach ale przez to pozwala nam się rozpoznać, zaakceptować. Pozwala w siebie uwierzyć. Taki obraz poniekąd już znamy z wielu – czy to filmowych, czy literackich – opowieści i przez tę swojskość łatwiej nam poddać się niezwykle smutnej, ale jednocześnie na wskroś poetyckiej, historii.

Jak wspomniałem na wstępie, zazdroszczę Lemire’owi tej historii, bo ta opowieść jest jak współczesna baśń, która, mimo że obdarta z happy endu – porusza w nas emocjonalne struny i zmusza do refleksji nad nami samymi – nad tym, kim jesteśmy; dokąd zmierzamy; jacy naprawdę jesteśmy, a nie jakimi sami chcemy siebie widzieć?

Graficznie to komiks idealnie dopasowany do tempa i specyfiki swojej historii. Miękkie, nieco rozmyte kreski, pastelowe kolory i skupienie na częstych zbliżeniach twarzy postaci, kosztem szczegółów tła, pozwalają autorowi skupić się na wyodrębnieniu określonych emocji, a jednocześnie nam – odbiorcom – umożliwiają uniknięcie rozproszenia przy lekturze, wychwycenia wszelkich niuansów, jakie twórca pragnie nam zaserwować.

Z jednej strony to bardzo amerykańska opowieść o pokiereszowanej rodzinie. Z upadającym miasteczkiem robotniczym w tle. Jednak jednocześnie to historia bardzo uniwersalna bowiem – pomimo fasady amerykańskości – pozostaje opowieścią o uczuciach i emocjach, a te nie mają narodowej tożsamości. I to chyba największa siła przekazu „Royal City”. Każdy – w mniejszym, czy większym stopniu – ma szansę odnaleźć w tym komiksie kawałek siebie i swojego prywatnego świata. Polecam. Bardzo.

6 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Royal City. Tom 1 – Krewni
Tytuł oryginalny: Royal City, Volume 1: Next of Kin
Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Jeff Lemire
Tłumaczenie: Bartosz Sztybor
Wydawca: Non Stop Comics 2018
Liczba stron: 160

Polecamy także