Komiks

Severed. Pożeracz marzeń

dnia

severed pozeracz marzen

Ten komiks kupił mnie swoją okładką.

Serio. Atilla Futaki odwalił kawał dobrej roboty. Klasyczny, pocztówkowy obrazek amerykańskiego miasta z początku ubiegłego wieku, zza którego wyłania się czyjaś okrwawiona ręka i złowrogo patrzące oczy… To wiele mówi nam o komiksowej historii, jaką serwują Scott Snyder (który zasłynął przed wszystkim „Amerykańskim wampirem”, napisanym wspólnie z samym Stephenem Kingiem) oraz Scott Tuft (dla którego „Severed” to pierwsza wycieczka ze świata filmowego w komiksowy).

Opowieść, którą snują wydawać się może prosta. Ameryka początku XX wieku – dokładniej, rok 1916. Dwunastoletni Jack Garron ucieka z domu w poszukiwaniu ojca, który ma być sławnym, popularnym muzykiem. Podróż jednak przeradza się w walkę o przetrwanie. W ryzykowną grę z drapieżnikiem niebezpieczniejszym niż wszystkie zagrożenia, jakie mogłyby czyhać na szlaku. I starszym.

„Severed. Pożeracz marzeń” to z pozoru klasyczna opowieść drogi: umownie sielankowa historia o podróży przez Stany, która klimatem kojarzyć się może choćby z „Przygodami Tomka Sawyera”. Ubogi, zagubiony chłopiec wyruszający w podróż, w poszukiwaniu marzenia. Ale marzenie łatwo może zmienić się w koszmar, bo świat nie jest tak sielski i przyjazny, jak chcielibyśmy sądzić. Za osnową rzeczywistości, na bezdrożach, w mroku nocy może kryć się zło, które ciężko nazwać i które trwa, na przekór czasom. A żywi się marzeniami, wiecznie głodne i wiecznie zdolne się posilić. Bo ludzie zawsze będą marzyć.

Z jednej strony, jak wspomniałem, to opowieść drogi, gdzie autorzy odmalowują mocno realistyczny obraz Ameryki tamtego okresu, snując historię o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi, o trudach pierwszej przyjaźni i zaufaniu do tych, którzy nas kochają i do tych, którym chcemy wierzyć, za wszelką cenę. Z drugiej natomiast – jest to krwista, mroczna opowieść o tym, że świat rzadko jest taki, jaki nam się wydaje. O tym, że nie zawsze nasze wnioski są słuszne, czasem wydajemy osądy zbyt pochopnie, dostrzegamy tylko to, co chcemy zobaczyć, a nie to, co jest prawdą.

Snyder pokazał już w „Amerykańskim wampirze”, że lubi opisywać realia USA z początków ubiegłego wieku, a nawet wcześniejszych. Ta surowość amerykańskiego południa czyni jego historie jeszcze bardziej plastycznymi, jeszcze ciekawszymi. Choć świat przedstawiony zdaje się być na wskroś tendencyjny i przerysowany, to jednak w tym właśnie tkwi jego moc przekazu. Snyder pokazuje nam scenografię, jaką spodziewamy się zobaczyć, jaką znamy z niezliczonych odsłon popkultury. I nie obchodzi nas, na ile ona jest prawdziwa. A zaproszony do tego projektu Atilla Futaki doskonale go uzupełnia.

Polskie wydanie zbiorcze otrzymało na front grafikę zdobiącą pierwotnie okładkę zeszytu trzeciej serii. W galerii na końcu komiksu, oprócz materiałów historycznych zobaczycie jeszcze pozostałe grafiki z frontów zeszytówek… Warto! Sam komiks doskonale gra obrazem, idealnie komponującym się z historią Snydera i Tufta. Staranna, realistyczna kreska, dbałość o szczegóły, w połączeniu z miękkimi, pastelowymi kolorami (to zasługa także Grega Guilhaumonda), które nie atakują intensywnością, ale wprawiają nas w senny, sielankowy nastrój… by zaraz potem zanurzyć w mrok.

„Severed. Pożeracz marzeń” to kolejny przykład talentu Snydera do tworzenia mrocznych komiksów grozy. Jest to z całą pewnością jeden z lepszych komiksowych horrorów, jakie miałem okazję czytać. I nie tylko utwierdza mnie on w przekonaniu że Scott Snyder to wschodząca gwiazda amerykańskiego przemysłu komiksowego, ale też pokazuje, jak wspaniale potrafi się uzupełniać dobry scenarzysta i rysownik.

A okładka? Wiem, powtarzam się, ale to najlepsza okładka komisu grozy, jaka widziałem. A zresztą… sami oceńcie!

6 Stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Severed. Pożeracz marzeń
Tytuł oryginalny: Severed #1-7
Scenariusz: Scott Snyder, Scott Tuft
Rysunki: Attila Futaki
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Mucha Comics (2014)
Liczba stron: 192
Mariusz
Recenzent, piszący głównie o horrorze i fantastyce, ale nie tylko. Reegularnie pisuje dla Grabarza Polskiego, RzeczGustu i Paradoks. Miłośnik komiksów, nie tylko spod znaku Marvela. Czasem także pisarz, niekiedy mówią, ze dobry. Publikował w Bramie, Histerii i Grabarzu Polskim. Prowadzi blog „Co przeczytać? – subiektywny blog literacki”. Wielki fan i propagator rodzimej sceny grozy.

Polecamy także