Komiks

Shiki, 1/2017

Opublikował

dnia

shiki manga

Od kilku lat polscy fani mangi żyją w świecie, jaki jeszcze dekadę temu mogli sobie jedynie wyśnić. Kiedy zaczynałem czytać japoński komiks, wszyscy mieli na regałach „Aż do nieba”, „Czarodziejkę z Księżyca” albo „Locke superczłowiek”, bo po prostu niczego innego nie publikowano. Przy odpowiednim reżimie budżetowym można było zbierać wszystko, dzisiaj konieczna jest natomiast selekcja, a w dodatku nowości ukazują się u nas niedługo po premierach w Kraju Kwitnącej Wiśni. Całe szczęście w gonitwie za świeżymi tytułami wydawcy wciąż znajdują miejsce dla pozycji zasłużonych, a sięgnięcie po „Shiki” cieszy o tyle bardziej, że w bogatej ofercie mang wydanych nad Wisłą horrory są rzadkością.

Zaczęło się od light novel autorstwa Fuyumi Ono wydanej w dwóch tomach w 1998 roku, czyli mniej więcej w tym czasie, gdy manga pojawiła się na polskim rynku wydawniczym. Blisko dziesięć lat później „Shiki” przeniesiono na karty komiksu, a jeszcze przed publikacją ostatniego z jedenastu tomów wyemitowano dwadzieścia cztery odcinki serialu. Sukces był olbrzymi, o czym świadczyć może chociażby angaż Gackta – jednej z największych gwiazd japońskiej muzyki rozrywkowej – który po raz pierwszy sprawdził się jako głos animowanej postaci. Jakby jednak nie zachwalać sukcesu „Shiki” sprzed lat, i tak największe wrażenie robi sama historia.

Po kilku początkowych stronach można odnieść wrażenie, że trafiliśmy na plan serialu „Ranczo”. Japonia może i jest kompletnie inną rzeczywistością niż nasza własna, ale wygląda na to, że problemy i przywary mieszkańców wsi pozostają niezmienne niezależnie od położenia na mapie. Zniszczenie przydrożnego posążku bożka, ploteczki, niechęć do obcych – znamy to doskonale. Megumi Shimizu, pierwsza z przedstawionych nam postaci, idealnie wpisuje się w te wszystkie stereotypy. Interesuje ją wyłącznie splendor wielkiego miasta oraz Natsuno Yuuki, chłopiec, który pod przymusem rodziców przybył z owego wyidealizowanego miasta do znienawidzonej wsi. Zanim jednak wygodnie rozsiądziemy się w oczekiwaniu na standardową obyczajówkę, zostajemy porażeni kadrami z rozkładającymi się, oblepionymi robactwem zwłokami. Szybko okazuje się, że to nie Wilkowyje, a raczej miasteczko Twin Peaks, a z kolei Megumi bliżej do Laury Palmer niż do Lucy Wilskiej.

Nie taki sprytny czytelnik, jak mu się wydawało. Pod koniec tomu zostajemy zresztą całkowicie zdemaskowani, gdy jeden z bohaterów krytykuje mieszkańców wsi, ale także zapędy do posługiwania się kliszami. Pyta retorycznie, czy oczekiwano po nim, że zostanie partnerem głównej bohaterki romansidła, obiektem nieodwzajemnionych uczuć, pyskatym chłopakiem z miasta… No cóż, na to się zanosiło, ale na szczęście Ono zrobiła zwrot ku nieoczywistej fabule. W pierwszym tomie postawiła mnóstwo pytań i nie udzieliła żadnych odpowiedzi, co w doskonały sposób buduje napięcie i zagęszcza atmosferę. Nie ma wprawdzie wątpliwości, kim są główni podejrzani, ale przeczuwam, że prędzej czy później czytelnicy zostaną zaskoczeni szokującym zwrotem akcji. Szanse są tym większe, że chociaż Sotoba liczy tysiąc trzystu mieszkańców, to zdaje się być większa od Neo Tokio z „Akiry”. Dzieje się tak dlatego, że nie ma tutaj postaci anonimowych. Autorka przedstawia nam dokładnie każdego i gdyby nie „ściągawka” umieszczona na samym końcu, momentami trudno byłoby się odnaleźć w potoku kolejnych wydarzeń.

Oprócz treści, „Shiki” intryguje także formą. Rysunki Ryu Fujisaki mają unikalny styl i nie sposób pomylić ich z pracami innego autora. Z jednej strony pojawiają się tutaj przerysowania charakterystyczne dla mangi shōnen, czyli skierowanej dla młodych chłopców (zwłaszcza fryzury niektórych postaci), z drugiej kadry, które mają wywołać grozę doskonale wywiązują się z powierzonego im zadania. To opowieść mroczna, ale nie ciężka od pierwszej do ostatniej strony, pozwala odetchnąć, by później zaatakować ze zdwojoną siłą.

Jak wspomniałem na początku, dzisiaj fani mangi w Polsce muszą dokonywać selekcji. Tytułów jest tak dużo, że nie da się zbierać wszystkiego i chociaż nowości oraz budowany wokół nich „hype” mogą kusić najbardziej, warto się wyłamać i sięgnąć po historię, która w pierwszym tomie składa obietnicę świetnej przygody z dreszczykiem w tle. Ja z „Shiki” na pewno zostanę do samego końca.

6 Stars

Recenzent: Jarosław Kowal

Shiki, 1/2017
Tytuł oryginalny: Shiki
Scenariusz: Fuyumi Ono
Rysunki: Ryu Fujisaki
Wydawca: Waneko (2017)
Liczba stron: 192

Polecamy także