Komiks

Shiki. Tom 3 i 4

Opublikował

dnia

shiki3i4

Następnemu tomowi „Shiki” potrzeba zaledwie kilku stron, by pozbawić życia aż trzy osoby. Śmierć zatacza coraz szersze kręgi i nie ma już najmniejszych wątpliwości, kto dziesiątkuje ludność Sotoby. Wie o tym czytelnik, wiedzą bohaterowie mangi i chociaż przez chwilę tak szybkie rozwikłanie tajemnicy rozczarowuje, kolejne intrygi nie pozwalają oderwać wzroku od tej mrocznej opowieści.

Podobnie jak poprzednim razem, tak i teraz ostrzegam, że recenzje poszczególnych tomów zawierać będą informacje zdradzające fabułę wcześniejszych. Jeżeli nie czytaliście pierwszej i drugiej części „Shiki”, macie ostatnią szansę, by zawrócić.

„Na świecie było tyle dżum, co wojen. Mimo to dżumy i wojny zastają ludzi zawsze tak samo zaskoczonych” – to Albert Camus, ale pod podobnym przekonaniem zdaje się podpisywać Fuyumi Ono, scenarzystka „Shiki”. Jej bohaterowie właśnie uświadomili sobie skalę stojącego przed nimi zagrożenia, na co reagują dwojako. Z jednej strony pojawia się paranoiczny lęk, który najlepiej uosabia pani Takano, osoba odpowiedzialna za utrzymanie czystości w lokalnej klinice. „Serce wali mi jak szalone, nawet gdy wychodzę wyrzucić śmieci, bo zastanawiam się, czy gdzieś nie wystaje jakaś igła” – zwierza się roztrzęsiona w telefonicznej rozmowie zwieńczonej rezygnacją z pracy.

Z drugiej strony jest stawiająca opór mniejszość z jej nieformalnym liderem – Toshio Ozakim, lekarzem zarządzającym wspomnianą kliniką, który na początku trzeciego tomu jest do tego stopnia sfrustrowany, że wystarczy wspomnienie o próbie leczenia pacjenta niekonwencjonalnymi, ziołowymi metodami, by wybuchł: „Doszło do sinicy! Dlaczego nie wezwałaś pogotowia?! I do tego jakieś napary?! Jakim prawem amator stawia diagnozę i podaje choremu leki?!”. Szkoda, że doktor Ozaki nie może zabrać głosu w sprawie przeciwników szczepionek… Na kolejnych stronach przyznaje natomiast, że wścieka się na własną bezsilność, co natychmiast zostaje powiązane z ojcowską presją (mimo że ojciec już nie żyje) i typowym dla Japończyków stawianiem honoru ponad własnym dobrem.

Ozaki może nie przepada za leczeniem naparami, ale po rozmowie z młodym Natsuno jego więzy z osiągnięciami nauki rozluźniają się, po raz pierwszy przestaje myśleć o pladze śmierci jak o epidemii nieznanej dotąd choroby, po raz pierwszy także pada słowo, na które już od pierwszego tomu czekaliśmy – „wampir”. Podobnie jednak jak w „The Walking Dead” nie ma zombie, tak i tutaj przeważa określenie wolne od kulturowych obciążeń – „powstali”. Treść trzeciego tomu jest tak bardzo zafiksowana wokół odkrycia poczynionego przez bohaterów, że Ono zdaje się siłowo odraczać kolejne wydarzenia, jakby nie chciała zakłócać wielkości tej chwili.

Tam gdzie treść nieco słabnie, nadrabia forma. Ryu Fujisaki popisuje się w tym tomie kilkoma świetnymi planszami, z kościstą, trawioną przez robactwo Megumi na czele, a na finiszu po raz kolejny serwuje doskonałe rozwiązanie, za które uwielbiam wizualną narrację „Shiki” – ukazywanie „powstałych” skrywających się za przezroczystymi dla czytelnika ścianami. Obecność wyraźna dla nas i całkowicie zamaskowana dla bohaterów mangi doskonale buduje napięcie, które rozpoczyna tom czwarty.

Dwa pierwsze rozdziały to horror w najlepszej formie. Atak na klinikę przywołuje nastrój klaustrofobicznych filmów Johna Carpentera, który lubował się w zamykaniu swoich bohaterów w małych przestrzeniach i otaczaniu ich skrytymi w mroku przeciwnikami (na przykład w „Ataku na posterunek 13” czy „Księciu ciemności”). Chwilę później podglądamy kilkoro nastolatków przerażonych wyobrażeniami o konsekwencjach, jakie muszę ich spotkać za sprzeciwienie się krwiopijcom, a towarzyszenie tym wyczekiwaniom i aura młodzieńczej niewinności wywołują skojarzenia z horrorami zbudowanymi wokół tematu dojrzewania, chociażby „To” czy „Coś za mną chodzi”.

Czwarty tom zawiera jak dotąd najintensywniejsze, najbardziej przepełnione grozą chwile „Shiki”, a już dziecko-brzuchomówca z przerażającą lalką-gejszą to majstersztyk, przy którym nawet Annabelle zaczyna przypominać koleżankę Barbie. Na tym etapie zakończenie historii zdaje się być łatwe do odgadnięcia. Liczę na niespodziewany zwrot akcji, ale nawet jeżeli nie nastąpi, to sama atmosfera Sotoby w pełni rekompensuje scenariuszową przewidywalność. Jeżeli chodzi o horror w mandze, to niewiele równie udanych tytułów ukazało się dotąd w Polsce.”

Recenzent: Jarosław Kowal

Shiki. Tom 3 / 4
Tytuł oryginalny: Shiki
Scenariusz: Fuyumi Ono
Rysunki: Ryu Fujisaki
Wydawca: Waneko (2018)
Liczba stron: 192/192

Shiki. Tom 3:

Shiki. Tom 4:

Polecamy także