Literatura

Shirley Jackson – Nawiedzony dom na wzgórzu

dnia

Są takie książki, które się nie starzeją. Kolejne pokolenia sięgają po nie i zaczytują się, pomimo upływu lat. Większość z nich charakteryzuje tematyka, która wciąż jest aktualna, albo (i też) bogactwo i uroda języka – coś co naprawdę przyciąga. „Nawiedzony Dom na Wzgórzu” autorstwa Shirley Jackson na pewno jest napisany ciekawym stylem, jednak czy ta powieść jest w stanie przestraszyć i wprowadzić w mroczny nastrój współczesnego czytelnika? Moim zdaniem nie. I to nawet nie tyle dlatego że Dom na Wzgórzu nie jest wcale straszny. Po prostu nielogiczne zachowania bohaterów oraz ich (prawdopodobnie adekwatna względem okresu, w którym rozgrywa się akcja powieści) naiwność, mogą rozumnego i dojrzałego czytelnika raczej rozbawić lub wprowadzić w konsternację, niż przerazić. Tym bardziej, kiedy okazuje się, że tytułowy Dom, jest bardziej tłem niż realnym bohaterem. Jego dziwność polega na wrażeniach i emocjach, jakie wywołuje u mieszkańców, a sam w sobie jawi się po prostu, jako wstrętna architektoniczna szkarada.

Doktor Montaque, naukowiec żywo zainteresowany zjawiskami paranormalnymi, postanawia zbadać pewne domostwo, uznane przez okolicznych mieszkańców za nawiedzone. Do uczestnictwa w projekcie zaprasza kilkanaście osób, jednak na zaproszenie odpowiada tylko garstka. Pragnąca wyrwać się z klatki pomieszkiwania ze starszą siostrą i jej rodziną, młoda Eleonor, pewna siebie i wyzwolona Theodora oraz spadkobierca właścicieli Domu na Wzgórzu, Luke. Cała czwórka ma zamieszkać w Domu i spisywać wrażenia oraz zjawiska, których mogą być świadkami. Początkowo nic nie wskazuje na to, aby przebywanie w domu miało być niebezpieczne, ale czy to nie jest jedynie cisza przed nadchodzącą burzą?

Skoro wcześniej wspomniałam o tym, że „Nawiedzony Dom na Wzgórzu” nie jest powieścią, która może przestraszyć, to po co w ogóle po nią sięgać? Ano, warto chociażby po to by móc przez chwilę obcować z kunsztem wspaniałego języka, charakterystycznego dla pierwszej połowy XX wieku. Opisy, choć nie wywołują niepokoju, są bardzo plastyczne i oddziałują na wyobraźnię, wprowadzając czytelnika w nastrój jedynie osnuty delikatną nicią niepokoju. Nie bez powodu książkę tę zalicza się do klasyki literatury grozy. Nie sięga się po nią dla rozrywki, a raczej dla możliwości posmakowania czegoś niebanalnego i urokliwego.

Bohaterem tej klasycznej powieści jest tak naprawdę szaleństwo, choć nie jest to tak oczywiste, a już na pewno nie na samym początku przygody z lekturą. Pod względem rozwoju akcji zakończenie jest najciekawszym fragmentem książki. Jednak miłośnicy dobrej, bezkrwawej i nietuzinkowej historii w starym stylu, powinni być usatysfakcjonowani. Tym bardziej, że to chyba najlepiej wydana książka wśród tytułów wydawnictwa Replika. Okładka jest piękna i przykuwająca uwagę a oprawa twarda, format jest doskonały i całość prezentuje się na półce po prostu niesamowicie. „Nawiedzony Dom na Wzgórzu” to raczej literatura piękna (w potocznym rozumieniu tego pojecia) niż przedstawicielka literatury grozy, we współczesnym jej zrozumieniu. Zdecydowanie warto po nią sięgnąć, ale należy pamiętać, że ta powieść zestarzała się, choć na pewno zrobiła to z klasą i odpowiednim wdziękiem.

Recenzentka: Żaneta „Fuzja” Krawczugo

Shirley Jackson – Nawiedzony dom na wzgórzu
Tytuł oryginalny: The Haunting of Hill House
Tłumaczenie: Maria Streszewska-Hallab
Wydawca: Wydawnictwo Replika (2018)
Liczba stron: 304
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także