Literatura

Siergiej Antonow – Ciemne tunele

dnia

ciemne tunele recenzja

Siergiej Antonow napisał jedną z najbardziej nieprawdopodobnych powieści w ramach Uniwersum Metro 2033. Długo mierzyłem się z oceną tej książki, bo zawiera wiele fragmentów specyficznych, skrajnie przerysowanych. Jednocześnie potrafi wciągnąć, zaintrygować, osaczyć klimatem wąskich, dusznych tuneli metra. I jest w tej powieści coś, co wymyka się jednoznacznej ocenie. Rosyjskość?

Głównym bohaterem jest młody anarchista – Anatolij Tomski. Przesycony idealistycznymi wizjami księcia Kropotkina chłopak przypomina typowego marzyciela, jakim był niejeden z nas. On też chce zmieniać świat, on też chwyta się idei bardzo iluzorycznych, niemożliwych do realizacji, nijak nie przystających do rzeczywistości, w której rządzi brutalna ludzka natura. Tak jest i w powieści. To człowiek jest tu najgorszą bestią, nie popromienne mutanty – choć i takich tu nie brak. Człowiek, niejednokrotnie owładnięty jakąś formą ideowego zacietrzewienia. Myśl polityczna, filozoficzna lub skrajny fanatyzm są ważnym elementem tej powieści. W pierwszej chwili gryzło mnie to: jak w obliczu takiej katastrofy, w obliczu postapokaliptycznej rzeczywistości społeczeństwo byłoby zdolne do podzielenia się na tak wiele skrajnie różnych i zwalczających się odłamów, opartych na odmiennej myśli politycznej? W spojrzeniu Antonowa jest jednak swoista słuszność. Ludzie czepiają się polityki, by uzyskać choć odrobinę władzy, choćby nie wiadomo jak iluzorycznej – po to, by władać, kontrolować, wykorzystywać jednostki słabsze i mniej zdolne. Zasadą każdego postapokaliptycznego świata jest przetrwanie najsilniejszych, najbardziej bezwzględnych. U Antonowa taki jest świat owładnięty myślą polityczną, która pozwala nie tylko budować kruche struktury społeczne, ale też kształtować sposób myślenia poszczególnych jednostek, by móc je w łatwiejszy sposób kontrolować. Takie są stacje Linii Czerwonej, gdzie na powrót zapanowała rosyjska zmora komunizmu, jak dawniej wysysająca z ludzi chęć do samodzielnego myślenia i oparta na bezwzględnym posłuszeństwie. Nieprzypadkowo główny bohater – Tola – jest anarchistą (nie mylmy z nihilizmem). Neguje władzę, jego ideałem jest wolność – i jego anarchistyczne spojrzenie pozwala Antonowi obnażać kolejne przegniłe, wyrachowane i skorumpowane systemy, jakie rządzą na poszczególnych stacjach metra. Z komunizmem na czele.

Tola, jako ideowy spadkobierca wspomnianego Kropotkina, cechuje się przede wszystkim altruizmem, jednak altruizmem specyficznie pojmowanym, typowo kropotkinowskim, który jest w rzeczywistości niczym innym, jak balansowaniem zysków i strat. Rzuca się w oczy silnie egzaltowany wątek miłosny. Mocno ocierający się o kicz wyraźnie świadczy on właśnie o „rosyjskości” książki Antonowa. Rosyjska mentalność – ale ta wewnętrzna, nie skażona prozachodnim spojrzeniem, ta surowa, głęboko w ludziach zakorzeniona rosyjskość wychodzi tu mocno na wierzch. Książka Antonowa jest z całą pewnością najbardziej rosyjską powieścią ze wszystkich wydanych w Polsce w ramach UM 2033. Jest bardziej rosyjska nawet niż Metro Glukhowsky’ego, bo ją cechowało w pewnym stopniu prozachodnie spojrzenie – to zapatrzenie się na Zachód, które i nam nie jest obce. I dlatego „Ciemne tunele” mogą trudniej przyjąć się w Polsce i zdobyć mniejsze grono czytelników.

To nie książka lekka łatwa i przyjemna. To antypolityczny manifest Rosjanina znużonego tym, ze Rosja zawsze jest pod butem dyktatorskim jakieś politycznej opcji. Wiadomym jest, że w Rosji niewiele rzeczy mówi się otwarcie, a na pewno nie przeciw władzy. Dlatego też taka popkulturowa, rozrywkowa koncepcja pomogła Antonowi przemycić ważkie treści, jednocześnie obnażając typową, rosyjską duszę, mocno zakorzenioną w historii swego kraju. Poetyka wątku romantycznego, swoiste przerysowanie motywu projektowania nadczłowieka, legendarnego homo sovieticusa, karykaturalne nieco sceny walki z nowymi tworami szalonego doktora na powierzchni, w ruinach miasta i młody, idealistycznie nastawiony bohater, który w dodatku walczy nie tylko o polityczną sprawę, ale i o młodzieńczą miłość tchną rosyjskim kinem fantastycznym z dawnych lat. Choć podobne cechy rosyjscy twórcy przemycają i do współczesnych filmów.

„Ciemne tunele” to więc z pewnością najdziwniejsza, najbardziej nietypowa powieść w ramach Uniwersum. Jeśli nie potraficie dostrzec w niej rosyjskiej, trochę zaściankowej, trochę surowej, postkomunistycznej mentalności, pewnie trudno wam będzie przez nią przebrnąć. Ale jeśli uda wam się wyzbyć na chwilę tego zakorzenionego w nas jeszcze w latach Komuny zapatrzenia w standardy Zachodu, jako istnej Ziemi Obiecanej – i choć na chwilę spróbujecie patrzeć oczami zwykłych Rosjan – to ta książka jest dla was. Warto spróbować.

4 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Siergiej Antonow – Ciemne tunele
Tytuł oryginału: Тёмные туннели
Tłumacz: Paweł Podmiotko
Wydawca: Insignis (2015)
Liczba stron: 550

Polecamy także