Literatura

Sławomir Michał – Strefa Pawłowa

Opublikował

dnia

str_p

Czas: świat nieodległej przyszłości; miejsce: Zjednoczone Ruskie Obwody. W oblężonym przez tajemnicze siły mieście naukowiec pod pretekstem pracy w instytucie szuka możliwości dotarcia do zakazanej „Strefy Pawłowa”. Z uwagi na charakter misji, której się podjął, zmuszony jest działać w tajemnicy przed siłami porządkowymi, wojskiem i najeźdźcami. Jakie są motywy jego decyzji? Co spodziewa się znaleźć na tytułowym terenie?

Powieść „Strefa Pawłowa” Sławomira Michała to utwór budzący ambiwalentne uczucia. Z pewnością zaciekawia jego szata graficzna i potencjalny czytelnik już przy pierwszym kontakcie z książką odczuwa w pełni usprawiedliwione zaintrygowanie minimalistycznym projektem okładki autorstwa Katarzyny Gołąb. Co istotne: owo pierwsze zetknięcie pozostaje w kontraście z treścią zwyczajowej notki informującej o zawartości powieści, zamieszczonej na ostatniej stronie okładki; również przywołanie terminu quasi-gatunkowego „thriller psychologiczny” pogłębia ów rozdźwięk (do pewnego stopnia pomocną interpretacyjnie wskazówką pozostają głosy czytelników-specjalistów, przywołane na skrzydełku, jednak i one nie oddają istoty opowieści). Tym samym odbiorca nie zostaje nastawiony na to, z czym przyjdzie mu spotkać się na kartach lektury (albo też otrzymuje tak wiele sprzecznych sygnałów, że zaczynają tworzyć one „biały szum”).

Paradoksalnie, obrane przez wydawcę rozwiązanie okazuje się – z perspektywy całej lektury – najtrafniejsze. Trudno bowiem byłoby czytelnikowi przygotować się na taki mariaż problemów, jaki zaprezentowano w „Strefie Pawłowa”. Pozornie mamy do czynienia z kolejnym obrazem świata nieodległej przyszłości, który został nakreślony w poetyce postapokaliptyczno-antyutopijnej. Zarazem trudno jednak utwór Michała traktować jako kolejną skonwencjonalizowaną opowieść dark future. Nazbyt wyraziście został zarysowany groteskowy dystans (nie pozbawiony zresztą sarkastycznej ironii) narratora do ukazywanych zdarzeń, aby możliwa stała się lektura w sposób „serio”. Toteż zawiedzeni mogą się poczuć ci, którzy oczekiwaliby historii w stylu „Metra 2033” Dmitrija Głuchowskiego, bowiem utworowi Michała bliżej niż do tej opowieści jest raczej do „Kysia” Tatiany Tołstoj. Nie jest to zresztą jedyny utwór, do którego nawiązuje autor „Strefy Pawłowa”. W obrazie rzeczywistości Zjednoczonych Obwodów Ruskich pobrzmiewają echa diabolicznych czasów NEP-u, w których osadzona zostaje fabuła „Mistrza i Małgorzaty” Michaiła Bułhakowa.

Bohaterowie opowieści Michała są do nich dostosowani jedynie pozornie, toteż duszna, gęstniejąca ze strony na stronę atmosfera zdaje się przytłaczać nie tylko bohaterów, ale i czytelnika, który utożsamia się z nimi w miarę postępów w lekturze. To zresztą jeden z najbardziej dopracowanych aspektów powieści; postaci zdaja się wielowymiarowe, rozdarte wewnętrznymi dylematami, które są nieobce odbiorcy. Być może dlatego właśnie tak zapadają w pamięć, zachęcając do czytelniczych powrotów, mimo iż świat przedstawiony pozostaje antytezą tego, który skłonni bylibyśmy uznać za świat naszych marzeń.

5 out of 6 stars

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Sławomir Michał – Strefa Pawłowa
Wydawca: Novae Res (2014)
Liczba stron: 319

Polecamy także