Literatura

Søren Hammer, Liselotte Hammer – Niegodziwcy

dnia

Nieczęsto zdarza się by książka była cała przesiąknięta złem, zepsuciem i nieprzyjazną atmosferą, jednak takie powieści powstają. Pierwszy raz spotkałam się z takim dziełem, gdy sięgnęłam po „Dziewczynę z sąsiedztwa” Jacka Ketchuma, drugi raz gdy zapoznałam się z treścią „Niegodziwców” autorstwa duetu Hammerów, i choć ta druga jest lekturą nieco lżejszego kalibru, to jednak sposób w jaki została spisana przedstawiona w niej historia, nie pozostawia złudzeń, że świat w jakim przyszło nam żyć jest brudny, zepsuty i pozbawiony nadziei. 

Pierwszego dnia szkoły, w sali gimnastycznej zostają odnalezione zwłoki pięciu mężczyzn. Ciała są zmasakrowane i podwieszone pod sufitem. Nie ulega wątpliwości, że morderca „napracował się” przy swoim makabrycznym dziele. Duńska policja zostaje postawiona na nogi, a szef wydziału Konrad Simonsen, przez wzgląd na trudność śledztwa, dostaje wolną rękę w jego prowadzeniu. Policjanci dość szybko wpadają na trop podejrzanego, jednak ten dosłownie rozpływa się w powietrzu. Wszystko wskazuje na to, że zbrodnia była jedynie elementem, jakiegoś większego planu. Kiedy na światło dzienne wypływa informacja, że zamordowani mogli być pedofilami, społeczeństwo ogarnia rządza krwi. Nikt nie chce pomagać w rozwiązaniu śledztwa dotyczącego prawdopodobnego samosądu na zwyrodnialcach, których państwo nie zdołało ukarać… Sprawy komplikują się, a podejmowanie decyzji i dalszych kroków przez bohaterów staje się dosłownym stąpaniem po kruchym lodzie… 

Na pewno jest to książka trudna w odbiorze, nie tylko przez wzgląd na tematykę oraz prezentowanie różnych postaw moralnych, ale także przez niespieszne tempo, w jakim rozwija się akcja. Autorzy prowadzą czytelnika krok po kroku przez żmudne śledztwo, które (choć z każdym kolejnym dniem przynosi nowe informacje) nie posuwa się zbytnio do przodu. Więcej więc w tej powieści dylematów natury moralnej, a mniej akcji i typowego dla kryminału „dreszczyku”, tym bardziej że wiele zagadkowych kwestii wyjaśnia się już w pierwszej połowie książki. Można zatem napisać, że „Niegodziwcy” to tak naprawdę opowieść o (głośnym obecnie) problemie pedofilii i przymykania na niego oczu przez władze, którym łatwiej jest udawać, że takie zjawisko nie występuje lub że jest jedynie marginalne. Jest to także prezentacja różnorakich postaw względem pojęcia sprawiedliwości, tak w kontekście etycznym, jak i prawnym. 

Powieść jest ponura, niektóre opisy są drastyczne, co nie zmienia faktu, że to książka udana, a być może jest udana właśnie przez wzgląd na zawarty w niej mrok, który przecież doskonale pasuje do takiego tematu tabu. Jedyny kłopot może sprawić mnogość nazwisk i bohaterów przewijających się na kartach tej powieści. Można się w nich pogubić, a dodatkowo wplatane wątki osobiste poszczególnych postaci, również nie ułatwiają zagłębiania się w lekturę, której zresztą nie da się (moim zdaniem) przeczytać na tzw. „raz”. Przy „Niegodziwcach” nie da się spędzić miłego literackiego czasu. To naprawdę trudna i dość męcząca książka, którą polecałabym tym bardziej odważnym czytelnikom, którzy nie boją się trudnych tematów, i dla których obcowanie z kryminałem nie polega jedynie na rozwiązaniu tajemnicy kryjącej się w treści. A z drugiej strony to książka, która pozostaje w głowie, pozostawia po sobie ślad i poniekąd zmusza do refleksji. 

 

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Søren Hammer, Liselotte Hammer – Niegodziwcy
Tytuł oryginalny: Svinehunde
Tłumaczenie: Sylvia Schab
Wydawca: Czarne 2011
Ilość stron: 496
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także