Film

Split

Opublikował

dnia

Zabłysnął trzymającym w napięciu „Szóstym zmysłem”, a zaraz potem poprawił szeregiem świetnych, mrocznych dreszczowców – „Niezniszczalnym”, „Osadą” i „Znakami” – i naiwni recenzenci (łącznie ze mną) zaczęli go nazywać „nowym Hitchcockiem”. Baśniowa „Kobieta w błękitnej wodzie” zebrała już więcej negatywnych recenzji (choć przecież wcale nie była taka zupełnie zła), ale brzdęknięcie o dno rozległo się wraz z premierą idiotycznego „Zdarzenia”, w którym zbuntowane rośliny zmuszały ludzi do popełniania masowych samobójstw. Można było odnieść wrażenie, że nasz „nowy Hitchcock” – M. Night Shyamalan – całkowicie stracił wówczas panowanie nad reakcjami widowni; jeszcze niedawno z wprawą wodził wszystkich za nos, mistrzowsko mylił tropy i lekką ręką generował niesamowite napięcie, a w „Zdarzeniu” wszystko poszło nie tak: bohaterowie byli zupełnie niewiarygodni, fabuła nie chciała wciągać, a to, co miało przerażać – śmieszyło. Sytuacji reżysera nie poprawiły wycieczki w stronę wysokobudżetowej fantastyki w postaci „Ostatniego Władcy Wiatru” i „1000 lat po Ziemi”, ale kiedy już wydawało się, że to koniec, że po prostu skończył się przysługujący Shyamalanowi przydział talentu, niespodziewanie udało mu się zaskoczyć najwierniejszych fanów pomysłową, znów solidnie trzymającą w napięciu „Wizytą”. Z radością powitałem więc wiadomość, że jego kolejnym filmem będzie thriller o mężczyźnie z rozszczepioną osobowością – w końcu to temat, który swego czasu zaowocował jednymi z najlepszych filmów w dorobkach „starego Hitchcocka” („Psychoza”) i jego pojętnego ucznia, Briana De Palmy („Mój brat Kain”). Niestety – z seansu najnowszego dzieła Shyamalana wyszedłem rozczarowany.

Nie żeby był to film równie zły jak „Zdarzenie” – bo mamy tu i wciągającą intrygę, i parę mocnych scen, i jeszcze parę świetnych kreacji aktorskich – ale ktoś, kto pamięta najlepsze dzieła reżysera z pewnością poczuje, że „Split” jest ledwie ich odległym echem. Owszem, świetnie się zaczyna – obserwujemy jak mężczyzna o 23 zidentyfikowanych osobowościach porywa trzy atrakcyjne dziewczęta, zamyka je w pomieszczeniu bez okien, a następnie zaczyna im opowiadać, że kiedy zjawi się „bestia”, one staną się jej pokarmem – ale w miarę rozwoju wydarzeń napięcie zaczyna się coraz szybciej rozpraszać, a cała opowieść zaczyna sprawiać wrażenie nadmiernie wydumanej. Ostatnim gwoździem do trumny jest śmiertelnie poważna, ale zupełnie nieprawdopodobna końcówka. Chociaż…

Chociaż może się mylę? Wydaje się, że „Split” jest na dobrej drodze do kasowego sukcesu i kosi jak dotąd całkiem niezłe recenzje (m.in. spod pióra brytyjskiego znawcy horroru Kima Newmana, którego zdanie zwykłem sobie cenić). W znacznej mierze wynika to pewnie ze znakomitej pierwszoplanowej kreacji Jamesa McAvoya, który z podziwu godną naturalnością żongluje mimiką, akcentami i wadami wymowy, aby zaprezentować kolejne przemiany swojego bohatera (choć spośród dwudziestu kilku osobowości ujawnia ich na ekranie tylko osiem), sprawiając, że autentycznie trudno od jego popisów oderwać wzrok. Nieźle też radzi sobie utalentowana 20-latka Anya Taylor-Joy, która miała ostatnio okazję zagrać w dwóch bardzo dobrych filmach grozy – „Morgan” i „Czarownicy: Bajce ludowej z Nowej Anglii” – a tu z przekonaniem wciela się w jedną z trzech porwanych dziewczyn. Trudno też coś wielkiego zarzucić filmowi od strony czysto technicznej: wszystko jest elegancko sfotografowane, muzyka ładnie prowadzi fabułę i w paru momentach skutecznie podnosi widzom ciśnienie, a zmontowano wszystko na tyle zgrabnie, że nie można narzekać ani na brak tempa, ani na brak spójności opowiadanej historii. Tylko co z tego skoro jakoś nie chcą się wszystkie te elementy złożyć na obraz, który przekonywałby od początku do końca?

Zresztą – najlepiej sprawdźcie sami. „Split” na pewno nie jest jednym z tych filmów, po obejrzeniu których chce się wrócić do kasy i poprosić o natychmiastowy zwrot pieniędzy oraz dwóch godzin życia – do pewnego momentu jest to naprawdę niezła rozrywka, a mimo rozczarowującego finału w głowie i tak zostaje nam parę udanych scen. Poza tym… czy na pewno chcielibyście przegapić film, którym James McAvoy gra i stateczną damulkę i sepleniącego ośmioletniego dzieciaka? No właśnie.

Recenzent: Bartłomiej Paszylk

Split
Tytuł oryginalny: Split
Kraj: USA (2017)
Reżyseria: M. Night Shyamalan
Obsada: James McAvoy, Anya Taylor-Joy, Betty Buckley, Haley Lu Richardson
Dystrybutor: UIP

zobacz w cc

Polecamy także