Literatura

Stewart Martin – Skrzynia ofiarna

dnia

patronat

Trudno jest nie zauważyć popularności, jaką cieszą się dzieła, powracające w swych treściach do lat 80. Na ekranach znowu króluje „TO” na podstawie powieści Stephena Kinga, a szaleństwo na punkcie „Stranger Things” zatacza coraz szersze kręgi, włączając do tego popkulturowego kultu nie tylko serial, ale również książki, komiksy oraz inne elementy mające radować fanów. Do obydwu tych tytułów odwołuje się wydawca powieści „Skrzynia ofiarna”, zamieszczając na okładce opis: „Paranormalny thriller, który pokochają fani powieści w stylu TO Stephena Kinga i serialu Stranger Things”. I jeśli mam być szczera to myślę, że „Skrzynia ofiarna” ma szansę wejść do tego kultu młodzieżowych opowieści grozy bowiem bazuje na dokładnie takich samych elementach co „Letnia noc”, czy wspomniane już „TO”, a mam przeczucie graniczące z pewnością, że rynek nie nasycił się jeszcze tym tematem.

W pewną letnią noc 1982 roku kilkoro młodych ludzi przypieczętowało swoją przyjaźń składając do tajemniczej skrzyni ofiary. Zasady były proste: „Nigdy nie wracaj do skrzyni samotnie. Nigdy nie otwieraj jej po zmroku. Nie zabieraj z niej swojej ofiary.”. Po czterech latach bohaterowie zaczynają doświadczać dziwnych wizji i przydarzają im się koszmarne rzeczy. Jedno jest pewne, ktoś złamał zasady. Teraz nastolatkowie będą musieli odkryć tajemnice skrzyni, a choć po dawnej przyjaźni pozostał jedynie ślad, to tylko razem uda im się pokonać zło, które zagraża nie tylko im ale całemu miasteczku.

Książka łączy w sobie wszystkie najlepsze cechy gatunku: jest dziwnie, obrzydliwie, groteskowo, przygodowo i krwawo. Jak na książkę młodzieżową jest trochę ostro, ale myślę, że mając za sobą podobne lektury nikt nie będzie zszokowany. A dorosłym czytelnikom taki mroczny klimat tym bardziej będzie odpowiadał. Autor (Stewart Martin) odrobił lekcje i doskonale oddał realia tamtych lat – akcja toczy się na kilku płaszczyznach czasowych. Udało mu się również przedstawić w wiarygodny sposób emocje kierujące zachowaniem i relacjami między nastolatkami. Zresztą bohaterowie tej powieści są po prostu fajni. Pomimo nieco zdawkowych opisów i dość prostego stylu, udało się autorowi stworzyć postaci, które z łatwością mogą się spodobać czytelnikom, i z którymi czytelnicy mogą sympatyzować.

Niestety powieść posiada jedną, dość znaczącą wadę, mianowicie brakuje w niej rozwinięcia wątku skrzyni ofiarnej. Autor całkowicie ignoruje fakt, że taki artefakt powinien mieć jakąś historię, genezę powstania, i że czytelnicy zazwyczaj chcą je poznać. Jednak wydarzenia dotyczące głównych bohaterów to kawał naprawdę strasznej literatury. Przy czym, choć brak wyjaśnienia powstania skrzyni sprawia, że nie mogę nazwać tej książki kompletną, to nie wpływa na odbiór powieści. Ja bawiłam się fantastycznie i choć finał pozostawia lekki niedosyt, to zamyka tę opowieść satysfakcjonująco… choć może nader szczęśliwe, ale to w końcu powieść młodzieżowa.

Jest to doskonała lektura inaugurująca nadchodzącą jesień. Przerażająca, oddająca ducha młodzieńczych rozterek i strachów, wciągająca i dziwaczna, a do tego naprawdę świetnie wydana. Polecam!

5 out of 6 stars

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Stewart Martin – Skrzynia ofiarna
Tytuł oryginalny: The Sacrifice Box
Tłumaczenie: Helena Skowron
Wydawca: Wydawnictwo YA! (2019)
Liczba stron: 400

Polecamy także