Literatura

Susanne Jansson – Torfowisko

dnia

Myślę, że bez względu na to ile powieści dotyczących szeroko pojętej tematyki skandynawskiej powstanie, krainy tego regionu zawsze będą pobudzać ludzką wyobraźnię bowiem jest coś podniecającego i elektryzującego w tamtejszym klimacie. Paradoksalnie zimna i ponura atmosfera (bo tak zazwyczaj kojarzy się tamten rejon świata) sprzyja byciu szczęśliwym, ponieważ powszechnie uważa się mieszkańców Szwecji, Norwegii i Danii za najszczęśliwsze społeczności świata. Niestety o garstce ludzi zamieszkujących, wykreowany w literackim świecie „Torfowiska”, Mossmarken trudno jest powiedzieć, że to ludność szczęśliwa. Być może największy wpływ mają na to pobliskie lasy i mokradła, które dawniej służyły za ołtarz ofiarny dla ówczesnych bóstw, a które do dziś przesiąknięte są duszami poświęconych tu zwierząt i ludzi… a może istnieje inny powód?

Nathalie wynajmuje mały domek otoczony bagiennymi terenami, by prowadzić badania na potrzeby pracy doktorskiej dotyczącej torfowisk. Jednak jest jeszcze jeden ważny powód jej pobytu w Mossmarken, jednak jest on tajemnicą skrupulatnie skrywaną przed światem… Kiedy Nathalie poznaje pewnego mieszkającego w okolicy chłopaka, burzy on pozorny spokój w jej życiu, jednak dopiero zdarzenie, które następuje później niszczy całkowicie jego fasady. Czy tajemnicze zaginięcia, które przez lata zdarzały się w tej odludnej krainie, mają jakiś ukryty sens i wspólny mianownik? I czy wiążą się one jakoś z przeszłością Nathalie?

Największym atutem debiutanckiej powieści szwedki Susanne Jansson jest tajemnicza kraina, w której osadziła tę nieco oniryczną historię z pogranicza kryminału i dramatu. Mam wrażenie, że dużo ciekawsze były dla mnie te fragmenty opowieści, które wymagały opisów wspaniałych i jednocześnie przerażających terenów torfowiska, które samo w sobie było chyba bardziej niepokojące, niż wszystkie wydarzenia przytoczone na kartach tej książki. Fabuła bowiem nie należy do najbardziej intrygujących, przede wszystkim dlatego, że rozwiązanie tej zagadki jest dość dziwaczne i pozbawione napięcia, choć (czego nie można mu odmówić) całkiem zaskakujące. Tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę, że przynajmniej raz autorka wprowadza wątek, który może zmylić czytelnika. Z kolei całkiem fajnym zabiegiem jest wprowadzenie motywu pseudo paranormalnego, który doskonale wpasowuje się w opowieść snutą przez Jansson, i zdecydowanie podnosi jakość jej powieści.

Jeśli lubicie tajemnice, lekko i niespiesznie prowadzoną narrację oraz odrobinę dreszczyku to myślę, że „Torfowisko” Was nie zawiedzie. Nie jest to debiut najwyższych lotów, ale książkę czyta się dobrze, i choć nie trzyma w napięciu tak jak tego oczekiwałam, to jednak przeczytałam ją dość szybko. Przede wszystkim dlatego, że jest napisana prostym językiem, a przytaczane w książce fakty dotyczące historii Mossmarken urozmaicają ją i dodają atrakcyjności.

 

 

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

Susanne Jansson – Torfowisko
Tytuł oryginalny: Offermossen
Tłumaczenie: Bratumiła Petterson
Wydawca: Marginesy 2018
Ilość stron: 312
Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także