Film

Suspiria (DVD)

dnia

„Suspiria” w nowej wersji niewątpliwie podzieli fanów: dla jednych będzie objawieniem, zapowiedzią nowej fali filmowego horroru – oszczędnego, surowego kina grającego na wewnętrznych odczuciach widza, a nie epatowaniu tanim strachem; dla innych okaże się przesadzoną, niestrawną wizją, zbyt oniryczną, by stać się w pełni czytelną. Jednak, jak każde wybitne dzieło, i ten film nijak nie trafi do masowego odbiorcy… ale może to dobrze?

Biorąc się za bary z dziełem niewątpliwie kultowym (jakim była pierwsza „Suspiria” w reżyserii Dario Argento), Luca Guadagnino opowiada poniekąd tę samą historię, jednak w sposób dojmująco odmienny, czym nie tyle chce się odciąć od pierwowzoru, co przez autorską, nową formę, oddać mu swoisty hołd. A jednocześnie zaakcentować siłę kobiecości bowiem to ona gra w nowej „Suspirii” kluczową rolę. Ona, jak i taniec, który nie jest tylko swoistą formą rozrywki, nie jest nawet formą sztuki, ale czymś o wiele bardziej pierwotnym, instynktownym i… grzesznym?

Całość filmu osadzona jest w mrocznej, ponurej, mocno klaustrofobicznej estetyce Berlina Zachodniego. Miasto podzielone murem, rozdarte i zranione, ma symbolizować rozpad człowieczeństwa, rozbicie na dwa obozy: dobra i zła, które jest pokłosiem, nadal świeżej w społecznej świadomości, II wojny światowej. To swoisty symbol deprawacji człowieka, a berliński mur ma stanowić uosobienie granicy pomiędzy mrocznym obliczem komunizmu, a jaśniejszą, choć wciąż niedoskonałą i pokaleczoną, twarzą demokracji. Miasto jest tu też swoistym bohaterem, którym reżyser stara się grać na równi, jak postaciami z zagadkowej szkoły tańca, do której trafia młoda amerykanka Susie. To właśnie jej przemiana z nieśmiałej, niepewnej dziewczynki we, wręcz demoniczną, twardą liderkę, stanowi główną oś filmowej opowieści, będącej dla reżysera specyficzną formą ekspresji feministycznej siły.

Cały film nie tyle marginalizuje rolę mężczyzn w świecie przedstawionym, co wręcz nadmiernie eksponuje postaci kobiece, które nie tylko dominują na ekranie, ale są głównymi silnymi jednostkami w całej opowieści. Nawet wspomniana Susie z przysłowiowego „brzydkiego kaczątka” przeradza się w pięknego, acz groźnego – na swój sposób – łabędzia: kobietę pewną siebie, swojego ja, swojej siły i seksualności. A tej w filmie niemało, choć nienachalnej, nie bezpośredniej, to jednak emanującej z tanecznej choreografii, kostiumów, z całego rytuału spektaklu, jaki prezentują wychowanice szkoły Madame Blanc. W „Suspirii” taniec jest wyrazem demonicznej, wewnętrznej siły kobiecej, dającej im władzę nad zmysłami, poprzez… właśnie oddanie się zmysłom. W tańcu liczy się emocjonalna ekspresja, a ta ma być źródłem mocy kobiet, będących w rzeczywistości wiedźmami dowodzonymi przez tajemniczą Matkę Marcos…

Film Gaudagniniego to przede wszystkim dzieło oniryczne, oparte na grze emocjami, na bezpośrednim wzbudzaniu u widza nie tylko niepokoju i napięcia, ale wręcz obrzydzenia, zwłaszcza w końcowych scenach. Reżyser nie ubarwia niczego, stawia na chłodną estetykę, na surowy naturalizm, podkreślany przez obcość miejskiej scenografii, by równolegle pokazać że w tej pozornej martwocie i szarości tętni gorące serce, ukryte za fasadą zimnych murów i wyrażone ekspresją tańca, będącego przepustką do tego, co zakazane, bramą do tego, co kryje się w mroku.

„Suspiria” w nowym wydaniu to film całkowicie nowy, niezależny, odcinający się niejako od oryginału, ale jednocześnie stanowiący dla niego specyficzny hołd. To kino które większość zaskoczy, wielu zniesmaczy. Jednych odrzuci swoją hermetycznością, innych nią właśnie zachwyci. Podobnie jak „Herrerditary – Dziedzictwo”, pokaże, że można grozę opowiadać inaczej niż przez atakowanie widza zmasowaną falą efektów specjalnych i że prawdziwe lęki kryją się tam, gdzie byśmy się ich najmniej spodziewali. „Suspiria” Luki Gaudagniniego wykracza poza typowe ramy popkulturowego dzieła, by wkroczyć śmiało w rejony określane mianem sztuki. I niewątpliwie cieszy, że filmowy horror wreszcie zaczął dojrzewać i rezygnuje z gumowych potworów na rzecz form bardziej nietuzinkowych, subtelniejszych, wymagających od widza czegoś więcej, niż tylko zaciskania kurczowo palców na oparciu fotela w oczekiwaniu na kolejne jump scare’y, które przecież muszą się pojawić. Bo – jak pokazuje „Suspiria” – wcale nie muszą, prawda?

5 out of 6 stars

Recenzent: Mariusz „Orzeł” Wojteczek

Suspiria
Tytuł oryginalny: Suspiria
Reżyseria: Luca Guadagnino
Kraj: USA, Włochy (2018)
Obsada: Dakota Johnson, Tilda Swinton, Mia Goth, Jessica Harper
Dystrybutor: Kino Świat

Polecamy także