Komiks

Tank Girl. Tom 1

dnia

Tank Girl to bohaterka wyjątkowa w każdym calu. W zasadzie nie do końca wiadomo z czym i o co walczy, ale robi to dobrze. Trudno jest opowiadać o tym komiksie w samych superlatywach, bo gdyby tak spojrzeć na tę serię komiksową bez sentymentów to w zasadzie dostajemy przedziwną opowieść o nienormalnej lasce ze skłonnościami do zoofilii, a całość jest na dodatek paskudna w ten taki uroczy sposób, w jaki urocze są te łyse koty – „Świnksy”. Ale! Hola! Hola! Przecież w tym komiksie chodzi o coś więcej (chociaż nie do końca wiadomo o co)! Wydany przez Non Stop Comics zbiór gromadzi pierwsze opowieści o przygodach Tank Girl, czyli zahacza o lata 80’ i to jest w nim wyraźnie widoczne.

Australia to przedziwny kontynent, który nawet współcześnie, dla wielu jest nadal tak wielką abstrakcją, że spokojnie może znajdować się na końcu drogi mlecznej, zamiast na dole globusa. To właśnie tamtejsze krajobrazy przemierza Tank Girl w swoim tanku. Jej cele są różne. Czasem jest łowcą głów, czasem przed łowcami ucieka, a innym razem musi dostarczyć pierdzącemu i popuszczającemu Prezydentowi pieluchy – jakie życie taki rap, czy jak to szło?..

„Tank Girl” to zbiór opowieści naszpikowanych treścią, symboliką oraz nawiązaniami do popkultury, sytuacji politycznej, religii oraz całej masy innych rzeczy, do których można nawiązać. Na pierwszy rzut oka wygląda jak mokry sen nastolatka, i w jakimś stopniu czymś takim te krótkie historyjki obrazkowe były. Współcześnie jednak stanowią fantastyczny i wybuchowy powrót do czasów, które wciąż jeszcze żywo pamięta moje pokolenie. Czasów, które były szalone i barwne, a z drugiej strony szare i obskurne. Kiedy komiks powstawał jego twórcy mieli po kilkanaście lat i stanowili kwintesencję młodzieży tamtych lat, stąd też w kadrach komiksu tyle tego naiwnego i często  żenująco zabawnego humoru oraz pozytywnego przeładowania elementami, bo przecież lepiej, jak jest więcej.

Podsumowując, „Tank Girl” to takie punkowe porno podszyte absurdem, ironią, groteską oraz kompletnym szaleństwem. Porzućcie wszelki rozsądek, Wy którzy tu wchodzicie i nie szukajcie sensu bo go nie znajdziecie, ale jeśli kochacie popkulturę to ten komiks jest Waszym absolutnym „must have”!

Recenzentka: Żaneta „Fuzja” Krawczugo

Tank Girl. Tom 1
Tytuł oryginalny: Tank Girl Classic #1
Scenariusz: Alan Martin
Rysunki: Jamie Hewlett
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: Non Stop Comics (2017)
Liczba stron: 136
Żaneta
Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także