Literatura

Tess Gerritsen – Sekret, którego nie zdradzę

Opublikował

dnia

sknz

Jeśli znacie i kochacie pisarstwo Tess Gerritsen, przy „Sekrecie, którego nie zdradzę” też będziecie się bawić dobrze. Na pewno nie jest to jej najlepsza powieść, ale akurat ta autorka nigdy nie schodzi poniżej pewnego poziomu, dzięki czemu tytuły opatrzone jej nazwiskiem można w zasadzie kupować w ciemno.

„Sekret…” należy do popularnego cyklu „Rizzoli & Isles”, w którym rozwiązywaniem kryminalnych zagadek zajmują się dwie twarde damy: policjantka Jane Rizzoli i patolog Maura Isles. Tym razem na pierwszy plan wysuwa się druga z nich, która nie tylko pomaga koleżance w odnalezieniu sprawcy brutalnych morderstw, ale dodatkowo musi zmierzyć się z rodzinnymi demonami: na pierwszych stronach powieści żegna się z umierającą na raka matką-morderczynią, co zmusza ją do zadania sobie pytania na ile jej własna fascynacja śmiercią, każąca jej spędzać z trupami dużą część każdego dnia, jest efektem świadomie podejmowanych decyzji, a na ile wynika z genetycznego zaprogramowania. I czy w związku z tym, alternatywną drogą kariery także dla niej mogłaby być kariera morderczyni?

Tego rodzaju ponure przemyślenia Gerritsen przeplata z nasączonymi ironią dialogami i zabawnymi komentarzami bohaterów, dzięki czemu powieść ani na moment nie staje się jednostajna czy jednoznacznie przygnębiająca. Sama zagadka kryminalna też przedstawia się ciekawie, a jej rozwiązywaniu towarzyszą różnorodne zwroty akcji – choć raczej nie można tu mówić o jakiejś porażającej finałowej epifanii, która stawiałaby Gerritsen w jednym rzędzie z Agathą Christie albo Arthurem Conan Doyle’em. Główne atuty amerykańskiej pisarki to lekki styl połączony z realistycznym opisami koszmarów przydarzających się zwykłym ludziom – tu są nimi pozornie przypadkowe ofiary ginące na makabryczne sposoby zainspirowane losami znanych męczenników (zaczyna się od wyłupienia oczu młodej dziewczynie, a potem… zresztą przeczytacie sami).

Czytelnicy horrorów, których nieszczególnie interesuje kryminał, sensacja czy historia policyjna być może też znajdą tu coś dla siebie. Jak niektórym fanom Gerritsen już pewnie wiadomo, niedawno ukończyła ona swój pierwszy autorski film – horror pt. „Island Zero” – i jej doświadczenia na planie filmowym w znacznym stopniu przeniknęły na strony „Sekretu…”. Jak się bowiem okazuje, klucz do zagadki książkowych morderstw tkwi właśnie w amatorskim slasherze, który tuż przed okropną śmiercią zdołała ukończyć pierwsza ofiara – a to oznacza, że Rizzoli i Isles też będą musiały na chwilę zanurzyć się w mrocznym filmowym podziemiu wydającym na świat tanie filmy grozy.

Krótko mówiąc, „Sekret, którego nie zdradzę” to dobra powieść z rodzaju tych, które czyta się podczas paru intensywnych posiedzeń, a nie męczy długimi tygodniami. Jeśli czegoś takiego poszukujecie – to gratulacje, właśnie znaleźliście!

Recenzent: Teo Czank

Tess Gerritsen – Sekret, którego nie zdradzę
Tytuł oryginalny: I Know a Secret
Tłumaczenie: Andrzej Szulc
Wydawca: Albatros (2017)
Liczba stron: 382

Polecamy także