Film

The Meg

dnia

Na seans filmu „The Meg” wybrałam się dla tzw. „beki”. To znaczy, że nastawiałam się na to, że film mnie nie rozczaruje, a to dlatego, że nie robiłam sobie względem niego żadnych oczekiwań. Być może właśnie to sprawiło, że z kina wyszłam bardzo zadowolona, z uśmiechem na ustach wywołanym pozytywnymi wrażeniami. Pierwsze co przyszło mi do głowy, kiedy zobaczyłam już napisy końcowe to konkluzja, że „The Meg”, jest filmem dla wszystkich tych, którzy zawiedli się na ostatnich częściach „Jurrasic World”. Jestem w stanie w ciemno obstawić, że 80 % widzów niezadowolonych z seansów filmów o wskrzeszonych dinozaurach będzie ukontentowanych po obejrzeniu tego o gigantycznym prehistorycznym rekinie.  

Grupa naukowców pod dowództwem ekscentrycznego multimilionera zamieszkuje nowoczesną stację badawczą na Oceanie Spokojnym by badać dno oceanu, a konkretniej jego brak bowiem badacze odkryli, że (być może) dno Rowu Mariańskiego wcale nim nie jest, a głębiej może znajdować się zupełnie nieznany dotychczas aqua-świat. Pierwsza ekipa badawcza wyrusza w głąb wodnej toni by przekonać się, czy mają rację. To co odkryją przekroczy ich najśmielsze oczekiwania, a także ściągnie na cały świat ogromne zagrożenie… bo przyznajcie, znacie kogoś kto przetrwałby spotkanie z ponad dwudziestometrowym rekinem, który być może pamięta czasy, kiedy na Ziemi pojawili się praprzodkowie człowieka? 

Sposób odbioru nowego filmu Jona Turteltauba (znanego m.in. z „Reggae na lodzie”, „Skarb narodów”) będzie zależał przede wszystkim od oczekiwań z nim związanych. Nie jest to kino wysokich lotów, ani tym bardziej produkcja ambitna. Oszukuje widza wszelkimi możliwymi sposobami, a cała warstwa naukowa to bełkot, ale te oszustwa pasują do tego tworu doskonale i w zasadzie widz łyka je gładko. Jedyne czego nie udaje, to charakter – ta produkcja to soczysta rozrywka, TYLKO i WYŁĄCZNIE, i nie obiecuje, ani nie udaje, że odbiorca dostanie coś innego.  

Efekt tej amerykańsko-chińskiej kooperacji aż ocieka wysokim budżetem. Włożone w ten film pieniądze widać niemal w każdej scenie, i trzeba przyznać, że większość z nich naprawdę robi wrażenie. Megalodon nie jest przerysowany i bynajmniej nie wywołuje śmiechu, za to kilkanaście scen w tym filmie tak – jednak dokładnie o to w nich chodzi. Są oczywiście momenty, w których można złapać się za głowę, ale akcja jest na tyle „porywająca”, że w tej samej sekundzie macha się na to ręką i dalej śledzi się z uwagą rozwój wydarzeń, a ten nie pozostawia czasu na nudę. 

NIE WOLNO tego filmu porównywać do klasycznych „Szczęk” – takie porównanie jest w zasadzie zbrodnią samą w sobie, i komuś kto zna się na kinematografii nie powinno się wcale przytrafić bowiem są to skrajnie różne produkcje, których powstaniu przyświecały zupełnie inne motywacje. „Szczęki” to thriller z mocnymi akcentami dramatycznymi, a „The Meg” to popkulturowe dziełko fantastyczno-naukowe (z naciskiem na to pierwsze), które ma więcej z sensacji niż z dramatu. To trochę tak jakby porównywać ze sobą „Bambi” i „Happy Tree Friends” w kontekście bajki dla dzieci… W swojej kategorii „The Meg” to naprawdę udana produkcja kinowa, która na wielkim ekranie zrobi pewnie dużo lepsze wrażenie, niż na tym domowym (choć nie ukrywam, że mam ochotę zobaczyć ten film jeszcze raz, więc pewnie kiedy pojawi się na DVD to się zaopatrzę). A sądząc po reakcjach dość pokaźnej grupy widzów zgromadzonych na tym samym seansie na którym byłam ja, większość bawiła się naprawdę dobrze.  

Jeśli oczekujecie filmu, który ma szansę wejść do kanonu filmów o gigantycznych potworach to „The Meg” może Was zawieść – tak samo jeśli jesteście hiperrealistami, którzy analizują każdą produkcję zawierającą jakiekolwiek elementy naukowe. Jeśli jednak oczekujecie niewymuszonego, nienapompowanego kina to zachęcam Was do seansu. Pośmiejecie się, poczujecie trochę napięcia, Wasze głowy trochę odpoczną i na pewno będziecie się przy tym świetnie bawić. 

Recenzentka: Żaneta Fuzja Krawczugo

The Meg
Tytuł oryginalny: The Meg
Kraj: Chiny, USA (2018)
Reżyseria: Jon Turteltaub
Obsada: Jason Statham, Bingbing Li, Cliff Curtis, Ruby Rose, Rainn Wilson
Dystrybutor: Warner Bros. Entertainment Polska

zobacz w cc

Żaneta

Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także