Literatura

Tomasz Czarny, Marcin Piotrowski – Folk

Opublikował

dnia

Rodzina wegetująca na pustkowiu, kanibalizm i wynaturzenie, którego jest on jedynie kulturową reprezentacją… Niczym w „Panu Jowialskim” Fredry chciałoby się zapytać: „Znacie? Znamy. No to posłuchajcie”.

Bohaterowie „Folku” — powieści napisanej wspólnie przez Tomasza Czarnego i Marcina Piotrowskiego — nie wykraczają charakterologicznie poza typową dla opowieści grozy mieszankę niezdecydowania i doświadczenia „życia po przejściach” (w tym wypadku po epizodzie związanym z narkomanią). Postawieni w sytuacji granicznej usiłują przetrwać, jednakże ich zdolności są mocno ograniczone. Równie typowe — co protagoniści — pozostaje zagrożenie, z którym przyszło im się zmierzyć: egzystująca na marginesie cywilizowanego świata rodzina, kierująca się własnymi prawami, pośród których naczelnym pozostaje imperatyw przetrwania. Tak zarysowany punkt wyjścia rozwijany jest zgodnie z logiką ponowoczesnego horror survival: nie wszyscy przetrwają, a ci, którzy przeżyją, będą zazdrościć zmarłym. Skoro zatem prawie wszystkie role zostały rozdane już nieomal na początku, czy warto czytać kolejną wariację na temat bliski powieści „Poza sezonem” (1980; wydanie Pol. 2010) Jacka Kethuma, bądź filmu „Wzgórza mają oczy” (1977) Wesa Cravena?

Pośród rodzimych oficyn specjalizujących się w „opowieściach z dreszczykiem”, Dom Horroru zdaje się adresować sygnowane przez siebie publikacje do wąskiej grupy miłośników horroru ekstremalnego. Tym, co łączy poszczególne tytuły w ofercie wydawnictwa, jest ich dość mała objętość (związana pośrednio z tematyką) oraz brak jakichkolwiek tabu, przed których przekroczeniem cofnęliby się autorzy. Nie jest to zatem lektura dla każdego poszukiwacza mocnych wrażeń, tych bowiem kolejne opowieści dostarczają aż zanadto; osoby odpowiedzialne za politykę wydawniczą mają zresztą świadomość szczególnego charakteru owych historii, bowiem kolejnym tytułom towarzyszy informacja o ograniczeniu wiekowym.

Adnotację, tradycyjnie określającą dolny próg wiekowy odbiorcy na osiemnaście lat, należy jednak, w odniesieniu do „Folku” (podobnie zresztą, jak przeważającej ilości publikacji Domu Horroru), traktować metaforycznie. Nie tyle bowiem chodzi o dojrzałość w świetle regulacji prawnych, co zdolność do zaakceptowania pewnych rozwiązań artystycznych i koncepcyjnych, dalece wykraczających poza skonwencjonalizowane obrazy grozy. Transgresyjny charakter tych opowieści jest oczywisty i nie ogranicza się ani do przełamywania lekturowych przyzwyczajeń czytelników, ani do odzierania z tabu różnorodnych aspektów egzystencji, związanych z cielesnością, napięciami na linii „świat podmiotu — świat przedmiotów”, bądź „abiektalnym” charakterem pewnych stanów i rzeczy.

Owszem, są to ważne aspekty „Folku”, lecz propozycja estetyczna Czarnego i Piotrowskiego nie zawęża się do nich. Jeśli bowiem wejrzymy w istotę snutej przez nich opowieści, dostrzeżemy, że pod epatowaniem przemocą i ekscesem obyczajowym skrywa się opowieść o „naskórkowości” cywilizacji, której reguły tak łatwo odrzucić w sytuacjach ekstremalnych, kiedy obyczaj i prawo musi ustąpić woli biologicznego przetrwania (w powieści takim czynnikiem jest głód w czasie okupacji). I to być może właśnie nie opisy przemocy, ani drastyczność sytuacji, w jakiej znaleźli się bohaterowie „Folku” są źródłem największej grozy, lecz czytelnicza świadomość, że w chwili analogicznych wyborów nie każdemu dane będzie oprzeć się pokusie przetrwania za wszelką cenę — nawet jeśli znaczyłoby to odrzucenie człowieczeństwa.

Recenzent: Adam Mazurkiewicz

Tomasz Czarny, Marcin Piotrowski – Folk
Wydawca: Dom Horroru 2018
Ilość stron: 144
Adam Mazurkiewicz

Z powołania i zamiłowania krytyczny czytelnik fantastyki i kryminału we wszystkich odcieniach. W chwilach, gdy nie czyta gotuje. Z zasady nie bierze udziału w życiu mediów społecznościowych, a mimo to nie czuje się wyalienowany.

Polecamy także