Film

Uciekaj!

Opublikował

dnia

Wielokrotnie zastanawiałem się co jest powodem ogólnego spadku formy w dzisiejszych filmowych premierach. Choć co prawda inne gatunki mają się całkiem nieźle, to obecne „wielkoekranowe” horrory popadają w sztampowość, wieją wtórnością i bazują na dwóch prostych mechanizmach: albo dostajemy historię o opętaniu, albo zostajemy uraczeni protoplastą slashera z survivalem. Los jednak chciał, że Jordan Peele postanowił samemu coś zrobić z problematyczną stagnacją gatunku i wypuścił na świat „Get Out”.

Bohaterami historii jest para: czarnoskóry Chris oraz jego biała partnerka Rose, którzy po wspólnych pięciu miesiącach szczęśliwego związku, postanawiają odwiedzić rodzinę dziewczyny. Początkowe podejrzenia o dziwności rodziców, jak i domu dziewczyny, z czasem okazują się mieć potwierdzenie w rzeczywistości. Pytanie tylko co tak naprawdę nią jest?

Zacznijmy od tego, że debiut reżyserski Peele’a z pewnością można zaliczyć do jednego z lepszych wejść do świata kinematografii. Film od samego początku prezentuje świetny poziom realizatorski, zarówno zdjęciami i lokacjami, ale też fenomenalnie dopasowaną ścieżką dźwiękową. Muzyka choć wydaje się niekiedy przerysowana, to świetnie buduje aurę i klimat wokół całej historii. Również gra aktorska, zarówno postaci pierwszoplanowych, jak i tych epizodycznych, prezentuje naprawdę wysoką klasę. Ze szczególnym naciskiem wskażę tutaj popularnego już Kaluuya, a także znakomicie odgrywającego rolę przykładnego ojca Bradleya Whitforda.

Historia ukazana w „Get Out” została przemyślanie i zgrabnie sklejona, ale szczerze muszę przyznać, iż doświadczeni maniacy kina z pewnością szybko powiążą kolejne fakty i dotrą do finału. Cieszę się też, że reżyser idealnie wypośrodkował ilość fizycznej grozy w postaci przemocy oraz duchowej, poprzez ciągle panującą aurę tajemniczości i niedomówień. Niemniej ciężko odmówić filmowi dużej frajdy i trzymania w napięciu. Oglądając dzieło Peele’a zostajemy wciągnięci w niesamowitą historię. Choć w momencie „odsłonięcia większości kart”, jakie stoją za tajemnicą rodziny Armitage tempo filmu diametralnie zwalnia, a sama aura gdzieś się ulatnia, co nie oznacza jednak, że poziom leci na przysłowiowy pysk. Film praktycznie od samego początku do końca traktuje nas, jako uczestników tej niewiarygodnej historii, która oprócz typowo horrorowego wydźwięku, posiada też drugie, nieco głębsze dno.

„Get Out” bardzo przypomina mi film „Invitation” w reżyserii Karyn Kusama. Mimo, że oglądając obie te produkcje bardzo dobrze wiedziałem jak potoczą się losy bohaterów, to nie ukrywam iż każdy z seansów spędziłem w maksymalnym skupieniu, odczuwając wielką satysfakcję. „Get out” to solidny miszmasz thrillera i horroru, który można śmiało uznać za jeden z lepszych tytułów starających się wskrzesić ambitne kino grozy.

Recenzent: Maciej Jędrejko

Uciekaj!
Tytuł oryginalny: Get Out
Kraj: USA (2017)
Reżyseria: Jordan Peele
Obsada: Daniel Kaluuya, Allison Wiliams, Catherine Keener, Bradley Whitford
Dystrybutor: Filmostrada

Polecamy także