Artykuł

Wywiad z Siri Pettersen

dnia

Siri Pettersen to autorka, która zadebiutowała wspaniale przyjętą na całym świecie trylogią „Krucze pierścienie”, dostępną już na szczęście także w Polsce. Ta norweska pisarka, jest także projektantką stron internetowych oraz ilustratorką – sama zaprojektowała okładki swoich powieści. Mieliśmy przyjemność wymienić z nią kilka maili, efekt tej wymiany możecie przeczytać poniżej.

Jesteś bardzo kreatywną osobą. Jak myślisz, czy jakieś wydarzenia z Twojego dzieciństwa miały na to wpływ?

Dorastałam w północnej części Norwegii, gdzie natura jest dzika, a pogoda przerażająca. To z całą pewnością oddziaływało na moją twórczość. Byłam także zafascynowana średniowieczem, wikingami i oczywiście także bajkami. Przede wszystkim jednak inspirowały mnie gry RPG oraz komiksy. Właściwie Hirka, czyli główna bohaterka „Kruczych pierścieni”, narodziła się jako postać z kampanii gry.

Zawsze wiedziałam, że będę pisać książki, a przynajmniej napiszę choć jedną lub dwie. To było kwestią czasu. Jako dziecko tworzyłam swoje niezgrabne książki, składałam kartki i przypinałam je igłami. Głównie były to przygodówki albo poradniki przetrwania dla poszukiwaczy. Była też jedna, która musiała być tą pierwszą, o płaczącej księżniczce. Nie pytaj, nigdy zbytnio nie przejmowałam się całymi tymi księżniczkowymi rzeczami. (śmiech)

Jaka była Twoja pierwsza myśl, kiedy dowiedziałaś się, że trylogia „Krucze pierścienie” zostanie wydana w Polsce? Czy słyszałaś lub wiedziałaś coś wcześniej na temat naszego kraju? A może znałaś nazwisko lub twórczość jakiegoś polskiego pisarza?

Nie wiedziałam praktycznie nic o Polsce, dlatego było to dla mnie zaskoczenie. Wszystko co miałam to jakieś mgliste wspomnienia z lekcji historii. Widziałam także film z Lechem Wałęsą. Wiem za to, że macie wiele wspaniałych, starych budynków. A teraz kiedy wybieram się na Pyrkon w kwietniu, mam także zamiar przekonać się, że macie wyśmienitą kawę oraz jedzenie… (śmiech) To trochę zawstydzające ale muszę przyznać, że nie miałam okazji poznać twórczości żadnego polskiego pisarza, usłyszałam jednak że koniecznie powinnam przeczytać książki autorstwa Jacka Dukaja.

Co poczułaś kiedy postawiłaś ostatnią kropkę w trzeciej kruczej powieści? Prawdopodobnie był to koniec dość dużego etapu w Twoim życiu. To było kilka lat temu, więc co porabiasz teraz?

Ostatnia powieść została wydana w Norwegii w 2015 roku. Czułam się bardzo dziwnie kończąc coś, co stanowiło dużą część mojego życia przez prawie dekadę. Wiele osób uważa że powinnam czuć smutek, ale tak naprawdę miałam poczucie spełnienia. Bohaterowie wciąż są dla mnie żywi, tak więc nigdy nie poczułam, że mnie opuścili, jeśli rozumiesz co mam na myśli. Aktualnie pracuję nad dwoma projektami: jeden to książka dla dzieci, którą mam nadzieję ukończyć na jesień, drugim jest nowa seria fantasy, która będzie stanowiła uzupełnienie dla cyklu „Krucze pierścienie”. To znaczy, będzie to niezależna seria, tyle że osadzona w tym samym uniwersum. Czytelnicy mający za sobą lekturę „Kruczych pierścieni” szybko wyłapią elementy łączące te serie, ale spokojnie – będzie można czytać je bez znajomości mojej pierwszej trylogii. Taki jest mój plan, ale wszystko się może zdarzyć…

Wyobraź sobie, że masz możliwość przeniesienia się na karty swojej powieści. Kim chciałabyś być w takim świecie?

Trudne pytanie… pytano mnie już o podobne rzeczy i zawsze odpowiedź stanowiła wyzwanie. Najchętniej chciałabym być Hirką, ponieważ ona ma taki silny kręgosłup moralny, reprezentuje wartości które ja podziwiam, a także niesamowicie silny charakter, który umożliwia jej obronę swoich przekonań. Ale bądźmy szczerzy: ona przechodzi w tej książce przez piekło, więc nie sądzę żebym chciała przeżyć to samo. Właściwie to wolałabym doświadczyć tej historii z punktu widzenia Eirika (dowódcy na Ravnhov) – miał miłość swoich ludzi i poprowadził ich ku zwycięstwu.

Wolisz historie z dramatycznym czy szczęśliwym zakończeniem?

Jak większość ludzi wolę zakończenia, które mają słodko-gorzką nutę. Takie, które są radosne, tam gdzie być powinny i nieszczęśliwe, tam gdzie to pasuje. Naprawdę nie przepadam za zakończeniami, które są okropne bo np. wszyscy giną albo coś takiego.

Dlaczego?

Po zakończeniu lektury chcę czuć się bogatsza i lepsza, a nie pogrążona w rozpaczy i oszukana. Z drugiej jednak strony, jeśli wszystko kończy się całkowicie szczęśliwie, to też można czuć, że to fałszywe. Znalezienie tej równowagi to bardzo trudna sztuka.

Powszechnie wiadomo, że praca pisarza (tak jak każda inna) posiada jasne i ciemne strony. Co o tym sądzisz? Co jest najlepsze i najbardziej stresujące w pracy tego typu?

Najlepsi są fani. W tej kwestii nie mam żadnych wątpliwości. I nie chodzi tylko o to, że lubią książki, chodzi o intensywność ich pasji. Często są totalnie szaleni. Tworzą wiele fanartów i mają cudowne talenty. Rysują, malują, tworzą muzykę, cosplaye, pieką, robią biżuterię, a nawet tatuaże! Nigdy nie przestanę się zadziwiać ich gotowością do poświęcenia. To uwzniośla, motywuje i sprawia, że czuję się niewyobrażalnie wdzięczna. Kocham każdy kawałeczek tego poświęcenia. To moi fani zapracowali na sukces tych książek, nie ja.

Co jest najgorsze? Bycie niewystarczającym. Ludzie prawdopodobnie nie zdają sobie sprawy z tego, jak to jest być po drugiej stronie. Odpowiadać na pytania, rozmawiać, mieć swój wkład w szkolne gazetki, podróżować, tworzyć książki itd. Seria „Krucze pierścienie” była moją pracą na cały etat przez cztery lata, i choć jestem za to bardzo wdzięczna, to wiele razy musiałam powiedzieć „nie” i tego akurat nienawidzę, bo jestem strasznie kiepska w mówieniu „nie”. Naprawdę chciałabym móc zgodzić się na wszystkie zaproszenia, jakie otrzymałam od ludzi i chciałaby spotkać się z każdym, kto o to poprosił ale to po prostu niemożliwe. To mnie doprowadza do szału. Na całe szczęście większość jest wobec mnie bardzo wyrozumiała, a ja zdaję sobie sprawę z tego, że ten problem to tak naprawdę przywilej.

Rozmawiała: Żaneta „Fuzja” Wiśnik

Żaneta
Czyta, ogląda i wącha książki a także pracuje w ich otoczeniu. W szafie trzyma plecak spakowany na wypadek ewentualnej apokalipsy (najlepiej zombie). W wolnych chwilach wychowuje psa i uprawia kuking, czyli zamęcza domowników i internety swoim gotowaniem.

Polecamy także